Bardzo sprytnie wymyslili sobie to w Berlinie i Paryzu.
Ich bankierzy, wpieprzajacy bez opamietania kawior i foie gras z truflami, przy okazji rozpicia kolejnej buteleczki Domaine de la Romanee-Conti Montrachet Grand Cru, Cote de Beaune , oczywiscie okopconej nastepnie cygarami Black Dragon Ghurka no i paroma lampkami koniaku Louis XIII dla dobrego trawienia, ze zwyklej chciwosci udzielili pozyczek pod marne gwarancje roznym nieciekawym rzadom skladajacym sie z politykow marnej klasy. A teraz dla ratowania owych kolacyjek (przeciez nikt nie chce rewolucji do jasnej ciasnej), opowiadaja nam bajeczki, ze potrzebuja 200 mld euro, na ktore my wszyscy mamy sie niby skladac.
Rozumiem, ze skladac sie beda Grecy, Wlosi, Portugalczyc czy Hiszpanie, ktorzy lezeli na dupach do gory brzuchami i wpieprzali baraninke i serek feta, pipijali Rjohe i wszysko bylo 'maniana'... Rozumiem, ze sasiedzi owych bankierow z Niemiec i Francji, uszczypna pare banknotow ze swoich grubych portfeli i z westchnieniem wrecza je swoim sluzbom fiskalnym na ratowanie bankow. W koncu zarobili na handlu z poszerzona Europa niezle, rozwineli sie i wszystko poszlo jak nalezy, tym bardziej, ze za grosze wykupili od glupawych politykow z Europy srodkowo-wschodniej wiecej bankow, towarzystw ubezpieczeniowych, fabryk i innych rzeczy.
Kiedy udzielono pozyczek Polsce jakis czas temu, za wczesnego Gierka, Polacy musieli w imie solidarnosci z podjetymi decyzjami przez kacykow z KC placic, jak za przyslowiowe zboze. Owszem wynegocjowana troche upustow (bo bylo z czego zejsc!), rozlozenia na raty itd, ale splacic splacilismy... Bo musielismy, zeby nie stracuic wiarygodnosci.
Po przystapieniu do Uniii otrzymalismy duze kwoty w postaci doplat, ale jednak - jak wspomnialem powyzej - dalismy Europie zarobic duzo na handlu, na otwarciu filii swoich firm w Polsce, skad transferowano zyski na bardzo korzystnych zasadach podatkowych, dalismy wykupic dochodowe przedsiebiorstwa. O tym, ze przylozylismy sie do rozmontowania systemu komunistycznego w Europie i posrednio do rozpadu ZSRR nie wspomne, ale zachodni Europejczycy bez strachu i wiekszego wysilku, bez wlasnego ryzyka, pozbyli sie 'zlego luda' zza rogu... To, ze znow pozwolili mu odzyskac sily i znow zaczac panoszyc sie po swiecie to osobna historia.
Wiec wracajac do meritum, wymyslono sobie, ze teraz mamy oddac, zapewne z nawiazka, wszystko to, co dostalismy, ale jednoczesnie ze mamy sobie zalozyc chomonto na szyje i orac do wieku 67, moze bedzie do 70, zeby Bron Boze nie zabraklo foie gras albo tego kawioru - w Paryzu i Berlinie i innych pieknych stolicach...
Wszystko sie zgadza, w koncu kazdy moze sobie cos wymyslec.
Ale dlaczego premier i rzad mojego kraju, ktory ma tymczasowo teraz wladze, zreszta nie dzieki mnie bo na tych dupkow nie glosowalem, sklada deklaracje w moim imieniu i chce mi wlasnorecznie na glowe to chomonto zalozyc, nawet bez spytania mnie o opinie czy zgode...
Jedyne co moge im powiedziec, kazdemu z osobna i wszystkim razem to 'spieprzaj dziadu' (delikatnie, bo jestem grzeczny), i wyslac ich hen, daleko, albo jeszcze dalej...
Problem polega na tym, ze to oni jednak maja wladze, policje, wojsko, armatki wodne, glosniki do rozwalania bebenkow w uszach, gumowe kule, gaz i paly. Wiec poki co musze siedziec cicho i modlic sie o wszecheuropejska rewolucje, zeby pozbyc sie debili z rzadow, zeby odspawac chciwcow od koryta...


Komentarze
Pokaż komentarze