Kondycja polskiego wojska najlepsza nie jest, to wiedza wszyscy.
Brakuje pieniedzy na wszystko, jak wszedzie, mamy ciecia - nawet na zyletki - jak pokazuje sprawa Gawrona, brakowalo na szkolenie pilotow wozacych najwazniejsze osoby w panstwie, brakowalo na symulator, brakowalo nawet na rosyjskiego przewodnika na loty do Smolenska/Katynia...
Sily zbrojne zredukowano do minimalnej liczby, nie bylo za co utrzymac sluzby obowiazkowej, wydalismy kupe kasy na Irak i Aganistan.
No a teraz pan minister ON funduje cwiczenia dla kilku F-16 w Izraelu.
Odleglosc w linii prostej jakies 2500 km, z zakretami i polbeczkami nakreca tych kilometrow calkiem sporo, paliwo tanie nie jest, do tego cala organizacja...
Czemu maja sluzyc takie cwiczenia?
Ja do tej pory naiwnie myslalem, ze nasze sily zbrojne maja sluzyc przede wszystkim obronie naszych granic, naszego terytorium. Wiec znajomosc topografii, warunkow europejskich, a szczegolnie polskich to podstawa wiedzy dla zolnierzy, pilotow itd.
No bo gdzie i w jaki sposob maja nasi piloci wykorzystywac wiedze i umiejetnosc prowadzenia walki nad terenami pustynnymi, w innym klimacie, do tego we wspolpracy z tak egzotycznymi dla nas armiami jak izraelska?
No bo albo MON ma pieniedzy jak lodu i nie wie co z nimi robic, albo szykujemy sie do jakiejs awantury daleko od granic Polski, narazajac do tego nasz najdrozszy sprzet jakim sa F-16 na wypadki, zestrzelenia, awarie...
Nie wiem, moze nasze samoloty sa ubezpieczone... ale watpie...
Ciekawie bedzie, jak 'przez pomylke' nasze samoloty zaatakuja Palestynczykow albo inny Iran...


Komentarze
Pokaż komentarze