Nie moge sie pozbyc wrazenia, ze pan prezydent Bronislaw Komorowski mial jakis wklad w wykreowanie polskiego hymnu pilkarskiego, tak samo jak i pan Vincent-kiedys-bez-PESEL-Rostowski...
Koko, koko - zarymowano na wstepie na ludowo, jak wypada jednemu z wiekszych producentow jajek w Europie
Euro spoko... obiecuje Vincent Rostowski, nic nie grozi strefie euro, mozemy spokojnie zastapic zlotowke lepszym euro...
Pilka leci hen... wysoko... zaciagnieto jak kiedys prezydent... zapewne w przewidywaniu strzalow polskich reprezentantow na bramke przeciwnika.
Zacheca sie Polakow do wspolnego zaspiewania, ale jednoczesnie mamy naciski na podawanie naszym pilkarzon dopingu, co calkowicie legalne chyba nie jest...?
Coz, wbrew politykom jest nawolywanie do bojkotowania bojkotu, Ukraina ma cieszyc sie tak jak i Polska, ma sie tez cieszyc Franz, ale z tym moga byc problemy, chociaz tekst jest bardzo pod tym wzgledem optymistyczny.
Rytm i melodia sa zarazliwe, wiec juz widze - oczyma wyobazni - wszystkich kibicow, w stojacych autobusach, opoznionych pociagach, zatloczonych lotniskach, w kolejkach, spiewajacych 'koko, koko'...
Euro spoko.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)