Tusk, caly siwiutenki siedzi sobie w gabinecie w Brukseli i pali cygaro...
A ty siedzisz, styrany po calej dniowce harowania w sklepie w ktorym pracujesz, przy stoliku w knajpie 'Swietlana Przyszlosc'. Miejsce jest niezbyt zadbane, bo ani wlasciciel, ani sprzataczki nie maja sily ani ochoty przejmowac sie tym, zreszta jest ci wszystko jedno, bo odbijesz sobie na nich jak przyjda do ciebie cos kupic.
Stara, pomarszczona kelnerka przynosi ci letnia zupe na talerzu, ktorej polowa zawartosci rozlewa sie w drodze ze wzgledu na trzesace sie rece staruszki. Cale szczescie, ze zupa jest letnia, bo poparzylaby sie biedaczka. Ale jeszcze zanim dotarla do twojego stolika musiala przysiasc, bo nogi nie niosa. Nie masz nic przeciwko temu, bo i tak ci sie nie spieszy. Kolejka do lekarza do ktorego idziesz jest tak dluga, ze czekania bedzie jeszcze na dwie godziny i prawdopodobnie i tak sie nie dostaniesz. Wspominasz dawne czasy, kiedy to w restauracjach i barach pracowala dorodna mlodziez, bylo na co popatrzec, kucharz nie zasypial nad garami i bylo przyjemnie. Dzisiaj tylko smutek i sami emeryci dookola.
Mlodzi albo siedza w klimatyzowanych biurach i handluja na gieldzie, albo wyjechali za granice, nigdzie ich nie widac. Dzieci jakby pochowane, bo tez ich nigdzie nie widac. Mlodzi z biur nie chca miec z takimi jak ty do czynienia, bo jestes stary, w zasadzie to powinienes juz nie zyc i byc tylko statystyka. A tak to tylko marudzisz. Zreszta mlodzi w ogole maja tylko pretensje. Ze glosowales jak duren w wyborach, kiedy byles mlody, ze zajmujesz miejsce pracy i mlodzi musza labo wyjechac za granice, albo dawac lapowki, zeby dostac dobra prace, ze zajmujesz mieszkanie a nie stac cie na placenie, ze wogole nie wydajesz pieniedzy i nie napedzasz gospodarki. Udaja, ze nie wiedza, ze o prostu nie masz...
Zupa jest oczywiscie niedosolona, bo kucharz ma juz poczatki demencji i nie pamieta o takich drobnostkach. Ale nie szkodzi. Podobno mniej soli jest dobre na obnizenie cisnienia...
Patrzysz jak z zatrzymanego tramwaju wysiadaja emeryci, ledwo, ledwo, kilku spadlo ze stopni wagonu i nie ma im kto pomoc. Mlodsi smigaja obok w samochodach i ani mysla sie zatrzymac. Motorniczy najwyrazniej doznal zawalu i tramwaj dalej nie pojedzie. Na ambulans trzeba poczekac, zreszta prawdopodobnie sanitariusze beda starzy i nieudolni, wiec juz niedlugo sparalizowana bedzie cala linia tramwajowa.
W zasadzie to nawet jestes zadowolony, bo do lekarza sie juz napewno nie dostaniesz. Kelnerce tez nie zostawisz napiwku, zreszta ona biedna juz spi siedzac na krzesle przy stoliku sluzbowym. Doczlapiesz sie do domu i jutro posiedzisz sobie w sklepie. Nie ma dostawy, wiec bedzie luz, a po poludniu pojdziesz na poczte po swoja czesciowa emeryture. Wieczorem przyjdzie twoj wnuk, zeby dziadek dal pare groszy, bo chociaz juz dorosly, to pracy nie ma. Wiec mu odpalisz, a potem bedziesz kombinowal jak dotrwac do kolejnej wyplaty.
Zycie jest ciezkie, ale piekne. Zreszta nikt nie obiecywal, ze bedzie lepiej. No, OK, ale Tusk sie nie liczy, bo pierdolil bez sensu. Zawsze...
Ale mial w tym swoj cel...


Komentarze
Pokaż komentarze (9)