Zaczelo sie calkiem przyjemnie, ceremonia otwarcia byla ladna i dosyc interesujaca, taniec z muzyka Chopina,kolorowo, miedzynarodowo i nie za dlugo. Tak byc powinno.
Potem bylo jeszcze przyjemniej, gdyz polska druzyna zaczela mecz z Grecja bardzo pozytywnie i energicznie. Kibice pieknie dopingowali, akcje byly interesujace, widac bylo koncepcje gry.
Powoli Polska zdobyla przewage i w 17 minucie zobaczylismy naprawde piekna bramke strzelona przez Lewnadowskiego oczywiscie. Bylo dobrze a nawet bardzo dobrze.
Sedzia to niestety typowy 'Szybki Bill' i nie czekalismy zbyt dlugo na zolta, a potem na czerwona kartke. Niezbyt zasluzone obydwie zolte, czerwona byla juz obowiakowa.
Schodzac do szatni mielismy juz nie tylko przewage bramkowa ale i liczebna, 1:0, 11:10 i lepsza cala pierwsza polowa. Szkoda bylo tylko paru niewykorzystanych sytuacji podbramkowych, ale to bylo do naprawienia w drugiej polowie.
Jedyne co rzucalo sie w oczy to fakt, ze na stadionie bylo... raczej duszno. Nie tylko zawodnicy byli podmeczeni, ale i komentatorzy i kibice...
Po przerwie w zasadzie wychodzilismy przypieczetowac pierwsze zwyciestwo i wrzucic 3 punkty do worka. Jednak... bylo bardzo duszno...
Ledwo zdazylem wymamrotac, ze teraz, w dziesiatke, Grecy zremisuja, a juz zawiazala sie z ich strony dobra przemyslana akcja, Wasyl uprzedzil Szczesnego i zatrzymal pilke w polu karnym, nie pozwalajac Szczesnemu jej zgarnac, a nieupilnowany napastnik grecki zrobil to, co do niego nalezalo, czyli nie spudlowal...
Zrobilo sie calkiem duszno, Polacy zwolnili, Grecy zauwazyli swoja szanse na remis i zaczeli praktycznie juz ten remis wozkowac...
Oczywiscie temperatura sie podniosla jeszcze bardziej, kiedy Szczesny ratujac sie przed utrata gola sfaulowal, spodziewajac sie od razu krnego. Ale nie spodziewal sie, ze Szybki Bill wywali z obu luf i pokaze czerwona kartke... Grecy juz wdrapywali sie na Olimp...
Dzieki Bogu Tyton obronil tego karnego, tuz po swoim wejsciu na boisko, pierwszy raz takie cos zdarzylo sie na ME, dodalo to naszym animuszu. Ale Grecy tez juz poczuli, ze szanse sie wyrownaly i nie zamierzali odpuscic. Pozwolilismy im rozwiazac nogi, spetlone nieco w pierwszej polowie i wykorzystali to. Caly czas bylo groznie, my mielismy jeszcze pare szans, ale duchota oslabila i pilkarzy i kibicow.
Slowem remis w meczu otwarcia, co niespodzianka nie bylo. W pewnym sensie moglismy byc nawet zadowoleni, ze nie przegralismy. I tylko zastanawialem sie, czy czasami tego remisu nie uratowal... Szczesny, bo gdyby nie faulowal to mogla pasc bramka dla Grekow, gdyby faulowal 'delikatniej' i nie dostal czerwonej kartki moze wpuscilby tego karnego... A tak, to na boisko wszedl zmotywowany Tyton i punkt zostal w worku.
Bedzie ten punkcik bardzo potrzebny, bo Rosjanie juz prowadza z Czechami 2:0 i stana na czele tabeli naszej grupy, a graja wysmienicie, Czesi tez nie sa zli, tylko toczke gorsi.
Miejmy nadzieje ze do czasu...
PS. Ciekaw jestem czy podzielacie panstwo poglad, ze Stadion Narodowy przy zamknietym dachu i nienajgorszej pogodzie nagrzewa sie troche mocno i brakuje tam tlenu, zwlaszcza ze kilkadziesiat tysiecy pluc produkuje podwyzszona dawke CO2...


Komentarze
Pokaż komentarze (13)