Nie moge oprzec sie wrazeniu, ze wiele osob rocznica katastrofy smolenskiej meczy. meczy i to bardzo, w sposob tak perfidny, ze nie potrafia tego ukryc nawet wystepujac publicznie.
Te wszystkie prosby i nawolywania do wyciszenia, do spokoju, do tego aby w skupieniu i ciszy przezywac dzien 10 kwietnia jest wyrazem tej niewygody, tej hipokryzji, kiedy slowa maja przykryc prawdziwe odczucia. Te osoby chca, zeby wreszcie o sprawie zapomniec, jak wyrazil sie premier kiedys 'miec chociaz jeden dzien bez Smolenska'...
Tak mocno dreczy sumienie i podswiadomosc, tak grzyzie bezczynnosc i bezradnosc.
Nie rozumieja, ze ludzie juz nawet nie chca z nimi rozmawiac, ani organizowac wspolnych uroczystosci po prostu dlatego, ze ich wlasnie hipokryzja staje sie nie do zniesienia.
Premier nie byl na Powązkach, bo chcial. On tam byl, bo 'musial'. Oczywiscie nie musial, ale w trosce o slupki sondazowe, o wizerunek pojechal. Stal i widac bylo jak bardzo nie chcial tam byc. Ale robil to dla kamer. Podobnie prezydent. Nie chce, ale musi, jak kiedys inny nasz polski, siermiezny prezydent, nie chcial, ale musial...
Wszyscy przedstawiciele wladzy zajmuja sie smutkiem, wspomnieniem osob, zalem, zamiast pozostawic to rodzinom i przyjaciolom pofiar, a zajac sie tym co do nich naprawde nalezy, czyli wyjasnieniu sprawy. Wyjasnieniu dokladnym, nie pozostawiajacym cienia watpliwosci, zebysmy wreszcie mogli sobie powiedziec tak, to byl straszny wypadek, albo tak, to byla niestety fatalna awaria prowadzaca do katastrofy, albo nawet tak, o zgrozo, to byl zamach... Ale ich na to nie stac. Oni wola mowic wszystkim naokolo ze nalezy wszystko wyciszyc, poczekac, nie rozdrazniac... Nawet nie wiadomo skad sie bierze to morze hipokryzji. Czy ze strachu przed wyjasnieniem, czy z kompletnej bezradnosci wobec Ropsjan, ktorzy robia w tej sprawie co tylko zechca?
Jedynym wyjsciem jakie widza to odwlekanie sprawy, narzekanie ze juz za wiele sie o niej mowi, nawolywanie do czekania na wyniki sledztwa i prowadzonych czynnosci. Wszystko, zeby chociaz troche zamiesc sprawe pod dywan, zeby zappomniec.
Ale tego sie nie da zrobic, nie da wyciszyc i zapomniec, dopoki panstwo nie zorganizuje swopich srodkow, mozlkiwosci i fachowcow aby sprawe wyjasnic.
Jak do tej pory mamy za to organizowany zespol, ktory ma ludzi przekonac do wnioskow, odrzucanych przez ponad polowe spopleczenstwa. Tak bardzo wladze chca 'wyjasnic' przyczyny katastrofy. Poprzez zmeczenie 'opornych', poprzez odwlekanie, poprzez zapomnienie.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)