Mamy podobno Rade MInistrow.
Problemow jest kilka.
Po pierwsze oni nic nie radza, tylko sluchaja z podwinietymi ogonami co powie premier Tusk, ktory niby ma najwiecej informacji, albo wicepremier Vin-cent.
Z premierem problem jest taki, ze pomimo, ze ma wiecej informacji to tak naprawde nie wie co robic. A do tego ma dosc, jest goraco doslownie i w przenosni. Poharatalby w gale, polezal nad woda gdzies w Chrowacji, a tu kompletny walek.
Vin-cent udaje, ze wie, ale nie ma pojecia. jednak nie moze sie do tego przyznac, bo wtedy runie caly ten cyrk z kart. Wiec tasuje, uklada, znaczy te karty, podglada i potem oszukuje. Oszukuje swiadomie ale tak, ze wszyscy wiedza, ze oszukuje, wiec nikogo nie moze nabrac, oprocz tych, ktorych juz nabral na tyle, ze im wszystko jedno. Naprawde.
Inni ministrowie maja dosc, ale poniewaz nie ma nic do roboty, to chwala Boga i czekaja do kazdego pierwszego, bo przelewy dla nich wchodza jak w zegarkach Slawka Nowaka. Co do sekundy i co do zlowtowki, albo centa. Vin-centa.
Czasami szczeknie Gras, ale ostatnio wylecialy mu kly, wiec juz nie szczerzy ich, nie robi groznych min, bo co ma zrobic? Pomlaskac ? Czasy szczerzenia sie skonczyly i teraz pracuje nad poluznieniem obrozy i wydluzeniem smyczy. On tylko wykonywal rozkazy...
Obrady RM to lipa, cyrk i smiech, ale zawsze szklaneczki, woda i owoce musza byc poustawiane rowniutko, zeby wszystkim bylo milo. O kase nie ma co pytac, bo Vin-cencik szuka jej nawet podczas obrad, zagladajac pd stol za kazdym razem, kiedy ktos pisnie niesmialo jakies pytanie. Odpowiedzi nie ma, bo wszyscy patrza na premiera, premier na Vin-centa a Vin-cent wlasnie jest schylony pod stolem, bo spdal mu dlugopis, taki z pajacykiem na koncu. Jak sie pisze, to pajacyk sie trzesie.
Gdyby ktos pytal, bezmyslnie, o drugiego vice-premiera, to ten sie nie liczy. Nikt juz nie pamieta jak on wyglada i czy mial na imie Waldek czy Wladek czy MIetek, zreszta to wszystko jedno.
Bardzo poluplarne i nadzwyczaj ozywione sa dyskusje na temat pogody , temperatury i planowanych wyjazdow urlopowych. Wszyscy sie tu ze soba zgadzaja, ze te wyjazdy bardzo sie naleza i ze w zasadzie juz powinni byli wyjechac. Tylko te premie...Kazdy czeka na premie i dlatego jeszcze w ogole przychodzi na te obrady RM.
Ogolnie to fajnie z tym latem, troche za duzo much i dziennikarzy czyhajacych na pojawienie sie na korytarzu, ale mozna sobie dac rade. Z Muchami.
Co prawda jednej jak do tej pory nie da sie przegonic, ale moze po wakacjach, jak to wszystko... tego... przyschnie... Cala Madonna, Hania, podtopienia, metro, caly ten balagan...
A tak w ogole, to lato, wakacje, urlopy, nie ma co robic, premier nawet powiedzial, zeby nie zawracac sobie doopy zadnym referendum, bo Platforma jest Obywatelska i tyle.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)