Probuje wytlumaczyc sobie jak to mozliwe, ze Ewa Kopacz zostala premierem RP.
Jako polityk niczym specjalnym sie nie wyroznila, malo kto o niej slyszal przed 2006 rokiem, kiedy to dostala sie do gabinetu cieni PO jako rzecznik do spraw zdrowia.
Dzieki przyspieszonym wyborom w 2007 roku i sukcesie wyborczym PO ponownie dostala sie do sejmu i tym razem, z mianowania Donalda Tuska trafila na stolek ministra zdrowia. po fachowcu i znanym lekarzu jakim byl profesor Religa, nastapilo dwa lata szamotaniny w wykonaniu pani Kopacz, kiedy to mielismy mnostwo zapewnien, planow, niby dzialania, ale skutkow nie bylo zadnych. To znaczy zadnych pozytywnych tak naprawde. Jej pozycja znacznie oslabla.
W 2009 roku przytrafila sie grypa. I to na duza, swiatowa skale. Swiat oszalal na temat szczepionek, kazdy kraj zaopatrywal sie w nie pilnie , wydajac przy okazji spore pieniadze, aby ochronic swoich obywateli. W Polsce pani Kopacz postanowila poczekac, az producenci zdeklaruja sie z informacjami i gwarancjami na temat swoich szczepionek. Wiesc gminna niosla, ze Polska zwleka po prostu z powodu braku pieniedzy. Rzad Tuska walczyl z kryzysem, ktorego nie bylo. Premier Tusk uciekal od tematu jak mogl i wystawial do kamer i mikrofonow swoja pania porucznik Kopacz. Ta z zacieciem godnym lepszej sprawy przyjmowala wszystko 'na klate', oslaniajac wlasna piersia premiera i rzad. Tajemnica poliszynela bylo to, ze naprawde brakowalo pieniedzy i w zwiazku z tym, pod pozorem niewywiazania sie producentow z obietnic, Polska szczepionek nie zakupila. Pani Kopacz zaoszczedzila kilkanascie milionow zlotych. Epidemii nie bylo, ale strach pomyslec, co dzialoby sie w Polsce z chorymi, gdyby do wyuchu epidemii jednak doszlo... Swiat pamieta 'Hiszpanke'... Od tego momentu Kopacz stala sie tarcza Tuska.
W roku 2010 przydarzyla sie Polsce tragedia smolenska. I znowu zagoniony i przerzazony Donald Tusk oparl sie na Kopacz. Ta pojechala do Rosji, do Moskwy i z ramienia naszych wladz wspolpracowala ze strona rosyjska przy identyfikacji i sekcjach zwlok naszej delegacji. To znaczy tak nam mowiono. Kopacz nie mogla sie nachwalic jak dobra byla to wspolpraca, jaka tytaniczna prace przeprowadzali Rosjanie, sama na wlasne oczy widziala jak przekopywano miejsce tragedii na metr w glab ziemi i przesiewano, aby - niczym Amerykanie w Wietnamie - odnalezc kazda czastke osob, ktore zginely.
Z mownicy sejmowej, z otwartymi oczyma i podniesiona glowa powtarzala swoja relacje, ktora okazala sie kompletnym i calkowitym klamstwem. Wiemy jak wygladala identyfikacja, ile bledow popelniono, ile bledow popelniono przy sekcjach, w dokumentacji itd. Jeszcze chyba nigdy w ostatnim 25-leciu nikt w sejmie tak nie klamal jak poslanka Kopacz, w tak emocjonlnej i traagicznej, waznej dla wszystkich sprawie.
W nagrode, przy kolejnym formowaniu rzadu otrzymala stanowisko drugiej osoby w kraju - marszalka Sejmu RP.
Jako minister zdrowia nie zrobila nic co poprawiloby sytuacje (podobnie jak jej kolezanka Julia Pitera, ktora bedac ministrem do zwalczania korupcji nie uczynila nic konkretnego w tej sprawie), jako marszalek sejmu okazala sie dosyc sprawnym administratorem, ale tez marszalkiem malo ceniona przez opozycje.
Kto popycha ja w stratosfere kariery trudno dociec. Jezeli to tylko i wylacznie 'zasluga' pana Tuska, to zrozumiale ale jednoczesnie naganne, bo Tusk mial obowiazek wybrac osobe najlepsza do tej funkcji a nie odwdzieczac sie za ratowanie jego... plecow, w sytuacjach kryzysowych. Stanowisko premiera nie moze byc jakąs nagrodą.
Kto pania wymyslił, pani Kopacz?



Komentarze
Pokaż komentarze (17)