Turul Turul
194
BLOG

Wokół taśm Wprost

Turul Turul Polityka Obserwuj notkę 1

             Głupota ma różne twarze i różne oblicza. Głupota wreszcie nie boli co w wielu wypadkach jest wielkim nieszczęściem ludzkości. Co jest jednak większą głupotą, doszukiwanie się w każdym możliwym przypadku ingerencji obcych służb, zwalanie winny za przegrane wybory na ruskie serwery czy bycie osądzonym za zorganizowanie antyrządowej manifestacji.

            Gdy pisząc poprzedni tekst wyraziłem swoje poglądy na temat ostatnich działań opozycji i rządu, nie spodziewałem się, że wywoła on aż taką burzę. To dobrze bo temat jest kontrowersyjny, podobnie jak moje poglądy. Zacznijmy jednak od początku. A dokładniej rzecz biorąc od tego czy za aferą taśmową stoją tajne służby. Zdecydowanie nie, a jeśli tak to jest to wewnętrzna rozgrywka – podobnie jak miało to, moim zdaniem miejsce w Smoleńsku. Zacznijmy od tego, że gdyby za całą sprawą stali Rosjanie, to nagrania zostałyby upublicznione w Internecie, albo sprzedane za grube pieniądze polskim mediom dużo wcześniej. W chwili gdy przewodniczący rosyjskiej Dumy zaproponował Polsce udział w rozbiorze Ukrainy – na który to nasi politycy ciężko się obrazili, rosyjskie służby mogły użyć nagrań i tym samym zmusić polski rząd do poparcia rosyjskiego stanowiska w sprawie Ukrainy. Do tego jednak nie doszło. Oczywiście jest również motyw upokorzenia Donalda Tuska, a raczej jego współpracowników, wydaje się on jednak zupełnie nie prawdopodobny. No bo po co dokręcać śrubę komuś kto i tak nie podskoczy? A materiał był szczególnie drogi i ważny, więc po co tracić amunicję, która może przydać się w przyszłości?
            Drugą opcją, która moim zdaniem jest o wiele bardziej prawdopodobna jest możliwość, że za podsłuchami stali ludzie, którym zależało z jednej strony na kompromitacji premiera i rządu, z drugiej strony na wykazaniu tego, że są potrzebni. Wniosek jest jeden – polskie tajne służby wykorzystały nagrania, które od dłuższego czasu znajdowały się w ich posiadaniu do skompromitowania, w pierwszej kolejności, ministra Sienkiewicza. Dlaczego? Po pierwsze aby pokazać, że są w kraju potrzebni. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku Brunona K., i jego „zamach na Sejm”. Swoją drogą biorąc pod uwagę komentarze społeczeństwa, to za dokonanie zamachu Brunon K., byłby przez większość Polaków uznany raczej za męża opatrznościowego, a nie zbrodniarza.
            Głupotą jest wreszcie to o czym wspomniał jeden z komentujących. Stworzenie rządu „tymczasowego” w obecnych warunkach jest równie prawdopodobne, jak trafienie szóstki w totolotka. Z PiS-em nikt nie chce współpracować. O powodach niechęci można by mówić długo, ale najważniejsze to:
-osobowość samego prezesa, który jest osobą specyficzną,
-kwestia katastrofy smoleńskiej, która dla PiS-u jest tematem nr.1, podczas gdy w kraju są ważniejsze sprawy, a wiele partii opozycyjnych po prostu tematu nie chce poruszać, wiedząc, że drążenie tematu nie prowadzi do żadnych konstruktywnych wniosków,
-kwestia posła Antoniego Macierewicza i jego zachowania, które potrafi odstraszyć nawet najbardziej konserwatywny elektorat,
-kwestia tego jak wcześniej sprawował rządy PiS, który w politycznej kuchni polski po okrągłym stole poruszał się niczym słoń w składzie porcelany – raz po raz waląc na prawo i lewo krzycząc o patriotyzmie, polityce jagiellońskiej i walce na każdym polu z Rosją, co doprowadziło do nałożenia embarga na polskich rolników,
- i wreszcie to, że od 2007 roku, wszystkie partie posługują się straszakiem pod tytułem „zły Kaczyński”. Kim więc stali by się dla szeregowych członków przywódcy poszczególnych partii, gdyby poszli na współpracę z Kaczyńskim? Ludźmi, którzy ich zdradzili i poszli gadać z gościem, którego większość społeczeństwa nie darzy sympatią. Tak, tak młodzi głosują na PiS nie dlatego, że są za Kaczyńskim, ale dlatego, że nie wierzą w to, że Ruch Narodowy, Kongres Nowej Prawicy i ogólnie szeroko rozumiana PRAWDZIWA OPOZYCJA, przekroczy próg wyborczy.
 
To nie jest patriotyzm!
 
            Zacznijmy od tego, że nie jest ważne czy w Smoleńsku doszło do zamachu czy nie. Zacznijmy wreszcie od tego, że nie jest ważne jaki kto ma stosunek do katastrofy smoleńskiej, bo to nie jest wyznacznik patriotyzmu. O Smoleńsku, będzie można dyskutować i badać, i wykorzystywać zdobytą wiedzę, dopiero, kiedy Polska stanie się państwem silnym, a Federacja Rosyjska, jeśli to ona stoi za Smoleńskiem w co szczerze wątpię, stanie się państwem od Polski słabszym.
            To czy nasze dzisiejsze działania są patriotyczne czy nie powinni ocenić historycy, którzy kiedyś, gdy nas już nie będzie, spiszą naszą historię. Z perspektywy czasu będzie lepiej widać, kto do czego dążył, jakimi pobudkami się kierował i wreszcie, czy udało mu się odnieść sukces. To, że ktoś dużo o czymś mówi, nie znaczy, że ma na ten temat dużą wiedzę.
            Spójrzmy choćby na wielki krzyk wokół zmian w programie nauczania historii. Zwolennicy PiS, Solidarnej Polski i innych organizacji nie bili na alarm gdy zaczęły się prace nad zmianami w programie nauczania, ale dopiero gdy zmiany te zostały wprowadzone w życie. Przy czym też chyba nie do końca zrozumieli to o czym się do nich mówiło, a mianowicie, że reforma ma doprowadzić do tego, aby kurs historii kończył się w możliwie jak największej ilości klas na roku 1989, albo i dalej. Wcześniej, co jest prawdą, wystarczy popytać licealistów, historia w liceum i gimnazjum zazwyczaj kończyła się na dwudziestoleciu międzywojennym, lub tuż po II wojnie światowej. Żeby była jasność, nie jestem zwolennikiem reformy. Uważam jednak, że rozwiązaniem nie było zbieranie podpisów, gdy sprawa była już przesądzona, ale reagowanie gdy do prac nad zmianami dopiero przystępowano. Zmiana programu i zdjęcie podwójnego trzyletniego cyklu też nie było rozwiązaniem dobrym, bo wystarczyło zwiększyć ilość godzin historii w ciągu całych trzech lat do np., czterech tygodniowo, ewentualnie wprowadzić egzamin z historii na poziomie podstawowym w poczet egzaminów zdawanych obowiązkowo przez każdego abiturienta.
            Tymczasem patrioci z partii sejmowych wywołali w Internecie i przestrzeni publicznej burzę, pokrzyczeli, pokrzyczeli i nic to nie dało. Rządzący zrobili to co chcieli, młodzież jak kładła przysłowiową lachę na to czego uczą w szkole tak kładzie dalej, a opozycjoniści krzyczą o rugowaniu historii ze szkół. Nikt niczego nie ruguje, ale historii uczyć się maturzyście, czy licealiście się nie opłaca, bo uczelnie wyższe dają za nią mało punktów przy rekrutacji, to raz, a dwa jest to przedmiot o wiele bardziej skomplikowany i złożony od innych nauczanych w szkole, więc po co się w tym babrać? – tak rozumuje normalny licealista. Co innego, jeśli został przez kogoś historią zainteresowany – wtedy w ramach swojego hobby będzie się różnymi aspektami interesował, szukał ciekawostek na własną rękę i w wolnym czasie sięgnie po książkę historyczną. Trudno jednak oczekiwać, że tłum, który jest licealiście wrogi – bo dokłada mu dwie godziny tygodniowo, zostanie przez niego uznany za godnego uwagi. Działaniem patriotycznym było więc prowadzenie różnego rodzaju spotkań i popularyzacja historii wśród młodzieży, a nie organizowanie protestów. Tym pierwszym zajmowali się wówczas sympatycy nie istniejącego jeszcze Ruchu Narodowego – członkowie Młodzieży Wszechpolskiej, ONR i innych organizacji narodowych. A zwolennicy sejmowej opozycji protestowali.
            Trzeba jednak oddać sprawiedliwość „ziobrystom” ludziom w wielu wypadkach całkiem ogarniętym, że np., zapoczątkowując poważne rozmowy o przejawach różnego rodzaju zboczeń w materiałach dla dzieci i młodzieży odwalili kawał dobrej roboty. Co więcej proponowali RN, koalicję wyborczą przed wyborami do Europarlamentu, wiedząc, że w ten sposób zdołają przyciągnąć wielu młodych do poparcia dla swoich list. A, że liderzy RN współpracy odmówili wiedząc, że byłby to dobry interes ale głównie dla bogatszej Solidarnej Polski to już inna kwestia.
            Bo na polskiej prawicy, jedyną grupą sfrustrowanych outsiderów jest obecnie PiS, i jego zwolennicy. Dlaczego pan Kaczyński nie jest w stanie zawrzeć teraz porozumienia z innymi partiami opozycji? Bo TO ON i JEGO PARTIA są outsiderami.
 
Warchoły i gambity
 
            Wielkim grzechem każdego wojskowego jest niedocecenie przeciwnika. Jednakże jeszcze gorzej jest przeciwnika przecenić i zachowywać się przesadnie ostrożnie. Doświadczyły tego wojska sprzymierzonych podczas desantu pod Anzio we Włoszech, kiedy to wojska alianckie zamiast uderzyć w głąb lądu długo i uporczywie umacniały zdobyty w wyniku lądowania przyczółek.
            Podobnie jest ze zwolennikami PiS, którzy teraz piszą, że nie można wdawać się ekscesy, bo policja zamknie, a wyborcy z centrum odejdą itd., itd.. Szanowni państwo, po pierwsze. Wyborcy i tak od dłuższego czasu traktują PiS nie jako swojego kandydata do rządzenia, ale jako partię którą popiera się dla stworzenia przeciwwagi. Skoro więc demonstracje pod Kancelarią Premiera to głupota, to dlaczego mówi to sympatyk partii stawiającej na piedestale działania Solidarności, manifestacje patriotyczne w Stanie Wojennym itd.? To co tamci ludzie robili wtedy, dziś zrobił Ruch Narodowy. Jakoś wówczas nikogo nie obchodziło, że będzie nazwany warchołem.
            To zabawne, ale dzięki aferze taśm Wprost okazało się, że PiS, który przez lata krytykował kunktatorów z konstruktywnej opozycji, siedzących przy stole i wynoszący na piedestał twardą antyrządową opozycję w Solidarności, dzisiaj staje się sam kunktatorem. Co więcej obraża się na młodych, którzy robią to, czego od lat PiS się domagał. Dlaczego w Gazecie Polskiej, TV Republika, Gazecie Warszawskiej i innych propisowych mediach nie ma informacji na temat tego, że Ruch Narodowy zaczął walkę z rządem i układem post okrągło stołowym?
            Dlaczego pan Kaczyński, i posłowie PiS jako ludzie obdarzeni immunitetem nie dołączyli do manifestantów z Ruchu Narodowego? Skoro są patriotami, jak sami deklarują, to nie powinno mieć dla nich znaczenia, że RN w wielu punktach się z PiS-em nie zgadza. Dlaczegóż wreszcie nie padło ani jedno słowo komentarza z ust złotoustego Hofmana na temat tego, że policja użyła gazu przeciwko antyrządowej manifestacji? Dlaczego głosy poparcia i wsparcie płyną do Ruchu Narodowego od greckiego Złotego Świtu, od organizacji narodowych i nacjonalistycznych we Włoszech, na Węgrzech, ale nie od naszej rodzimej opozycji?
            Wniosek jest jeden i dotyczy wspominianych w poprzednim tekście „leśnych dziadków” z PiS-u, PO, SLD i innych ugrupowań w Sejmie. To właśnie im, PiS-owcom, PO-wcom, SLD-owcom, PSL-owcom całemu sejmowemu towarzystwu zależy na utrzymaniu się przy korycie. Swoją drogą zabawne, że mnie jako sympatyka, a nie członka partii bo takowej nie ma, oskarża się o „patrzenie przez koryto”. Dziwne, że mówi to zwolennik partii, która jest utrzymywana z pieniędzy podatnika… Dziwne, że mówi to zwolennik partii, która organizuje kongres równie wielki jak pierwszy kongres RN z państwowych pieniędzy, podczas gdy kongres RN był zorganizowany ze środków prywatnych jego uczestników.  
Turul
O mnie Turul

Jestem narodowcem. Jestem Polakiem - obowiązki również mam polskie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka