Turul Turul
181
BLOG

Aleksandr Geljewicz Dugin i wnioski na przyszłość

Turul Turul Polityka Obserwuj notkę 1

Od pewnego czasu da się zauważyć, że niektóre środowiska określające się jako „prawica” – nota bene mają z prawicą tyle wspólnego co przepocona onuca z lotami w kosmos, „jarają się” sformułowaniami zawartymi w pracy Aleksandra Geljewicza Dugina. Aleksander Geljewicz jest osobą kontrowersyjną, ale jako rosyjski nacjonalista i człowiek, który generalnie jest taką postacią, która tworzy różne ciekawe koncepcje, był przez pewien okres czasu związany z obecnym prezydentem Federacji Rosyjskiej Władymirem Putinem. Aleksander Geljewicz popadł jednak w niełaskę jego wieliczestwa, i obecnie pełni zaszczytną funkcję pracownika rosyjskiej nauki na Uniwersytecie Moskiewskim.

W pewnym momencie swojego życia popełnił kilka prac o tym jak widzi rolę Polski i państw stanowiących bufor pomiędzy Rosją, a Europą Zachodnią. Obecnie, na fali antyrosyjskich nastrojów w Polsce, niektóre zdania z książek Dugina są cytowane przez takie portale jak „Fronda”, czy chociażby środowiska związane z „Gazetą Polską”. Gazpol jak zwykle unosząc się w oparach absurdu (ostatnio wpadli na pomysł, że ludzie z fejsbukowego fanpejdża „Rosyjska agentura w Polszy” chcą zabić Sakiewicza, bo wstawili zdjęcie na którym jest głowa jaśnie oświeconego redaktora a na niej celownik), uznali, że książki Dugina to o f i c j a l n a wykładnia rosyjskiej polityki w stosunku do Polski.

Na potwierdzenie tego, że mamy się czego bać, cytują niektóre wyrwane z kontekstu zdania. Nie znając dokładnie książek Dugina robi się naprawdę nieciekawie, bo niektóre sformułowania mogą budzić zrozumiałe obawy niektórych nieświadomych czytelników Frondy, czy Gazpolu. Tymczasem Dugin:

  1. Od dłuższego czasu nie jest już doradcą Władimira Putina,
  2. Aleksandr Geljewicz chce zwalczać zarówno liberałów, komunistów i tzw. „faszystów”, a wszystko w celu uświadomienia „ludom”, że są to ludzie, którzy są mniej lub bardziej powiązani z „atlantycką”, proamerykańską „elitą”,
  3. W jednym z wywiadów przetłumaczonych na polski i dostępnych w Internecie, Dugin stwierdza, że „narody Europy obudzą się, i obalą rządzącą nimi proamerykańską elitę”, a więc wszelkiej maści PiS-owców, PO, SLD, TR, PSL, SP i co tam jeszcze można w Sejmie i w jego okolicach wydłubać.

Co to dla nas Polaków oznacza?

  1. Dugin nie ma wpływu na działania Putina, a przynajmniej nie jest to większy wpływ niż dowolnego profesora pracującego na polskiej uczelni, który kiedyś miał znajomości z Bronisławem Komorowskim,
  2. Aleksander Geljewicz chce dążyć do tego, aby odsunąć od przysłowiowego „koryta” wszystkich, którzy nie reprezentują interesu narodowego własnego (w naszym przypadku polskiego, w przypadku samego Dugina rosyjskiego) państwa i poprzez mniej lub bardziej widoczne powiązania znajdują się w zależności od USA, czyli nadal nie tak najgorzej dla nas,
  3. Dugin chce, aby „narody Europy” przestały oglądać się na Amerykę, a zamiast tego ponownie skupiły się na własnych państwach narodowych, które będą tworzyć własne wzorce społeczne, polityczne i gospodarcze, odpowiadające lokalnym (np., polskimi, niemieckim, holenderskim, czeskim itd.,) warunkom. W epoce globalizacji, lub w przypadku społeczeństwa z kompleksem zacofania (czyli np., w przypadku Polaków) oznacza to, odejście od narzucanego odgórnie (niemalże) wzorca, który nie jest dobry w każdej sytuacji.

Nasze rządy począwszy od 1989 r., kiedy to podobno odzyskaliśmy niepodległość wielokrotnie udowadniały, że mają Polaków w nosie. Te same rządy wielokrotnie udowadniały, że w nosie mają również nasz interes narodowy, w którym np., nie leżało podpisywanie dyktatu lizbońskiego. W rocznicę wprowadzenia stanu wojennego dyktat lizboński podpisał Lech Kaczyński. W moim przekonaniu postąpił wbrew interesowi narodowemu Polski, który przyjmuje dwóch założeń:

  1. Polska nie może utracić niezależności politycznej, gospodarczej i wojskowej, wszelkie sojusze, pakty, zobowiązania, mają wzmacniać nas, a nie naszych sojuszników.
  2. Polska nie może oglądać się na inne narody, ale dbać tylko o interes i dobro własne, nawet kosztem zadowolenia obywateli, którzy na pewne kwestie mogą patrzeć inaczej, niż wymaga tego interes naszego kraju (bo zwyczajnie nie wszyscy muszą znać doskonale historię, politykę, itd.).

Chwilami panika i nerwowe reakcje niektórych środowisk są zupełnie niepotrzebne. Rosja nie zamierza nas w najbliższym czasie zaatakować, ani w żaden inny sposób zagrozić Polsce. Najpierw musi skończyć sprawy na Ukrainie, potem przeanalizować zyski i straty, wreszcie wykorzystać odpowiednią okazję. To wszystko wymaga czasu. Czasu, którego nie możemy nie wykorzystać. Dlatego też, należy dać szansę politykom, którzy zamiast wchodzić głębiej w pewną część ciała Unii i Stanom Zjednoczonym rozpoczną wzmacnianie naszego państwa. Tym samym nasza atraktycjność jako potencjalnego przeciwnika spadnie, a wrośnie szansa na propozycję współpracy, na przyzwoitych warunkach. Wówczas powtórzy się sytuacja z lat 1938 – 1939, kiedy to Hitler i Zachód bili się o nasze względy, bo nie opłacało się tracić czasu na walkę z Polakami, którzy zasłaniali Hitlera przed ZSRR. Zachód zaś potrzebował Polski by ta przez kilka miesięcy, tygodni, dni, zatrzymała marsz Hitlera na zachód i tym samym dała państwom Europy Zachodniej czas, lub możliwość na zawarcie pokoju, lub przygotowanie się do obrony. Wówczas daliśmy się wmanewrować w wojnę z silniejszymi Niemcami. Miejmy nadzieję, że dziś, nie damy się wmanewrować w wojnę z silniejszą Rosją.

 

Turul
O mnie Turul

Jestem narodowcem. Jestem Polakiem - obowiązki również mam polskie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka