Turul Turul
562
BLOG

Kto jest kandydatem Ruchu Narodowego?

Turul Turul Polityka Obserwuj notkę 11

W dniu dzisiejszym zapoznając się z zawartością nowego numeru związanego z Ruchem Narodowym ogólnopolskiego tygodnika „Polska Niepodległa” doznałem bardzo nieprzyjemnego wrażenia, że RN próbuje siedzieć na dwóch stołkach. O szkodliwości takiego stanu wypowiadał się kiedyś marszałek Piłsudski, który choć nie jest moim ulubionym politykiem okresu XX – lecia międzywojennego, to jednak trochę racji w kwestii tego, że na dwóch stołkach nie da się usiedzieć, miał. Przekonał się o tym boleśnie jego protegowany, minister spraw zagranicznych Józef Beck.

Na czym polega „dwustołkowość” RN? Otóż pismo uznawane za blisko związane z narodowcami, podobnie jak Gazeta Polska z PiS-em, itd., powinna (moim zdaniem) o wiele więcej miejsca poświęcić kandydatowi wystawionemu przez Ruch Narodowy, czyli Marianowi Kowalskiemu. Tymczasem w całym, liczącym ponad 40 stron numerze pisma jest tylko jedna, stosunkowo niewielka wzmianka o Kowalskim, wobec kilku(nastu) tekstów poświęconych Grzegorzowi Braunowi. Budzi to moje wątpliwości, a nawet niepokój o to, czy RN jako taki jest jeszcze tworem w którym obowiązuje jakiś szacunek i zależność od decyzji centrali, czy też kierownictwo ruchu sobie, a masy sobie. W moim przekonaniu jest to o tyle szkodliwe, że prowadzi do dekompozycji RN, a chyba nie o to chodzi w tym wszystkim. Rozumiem, że liderzy Ruchu, Bosak i Winnicki są w wieku, w którym nie mogą sami kandydować, ale właśnie dlatego członkami ugrupowania są nie tylko ludzie młodzi, ale i starsi bardziej doświadczeni sympatycy myśli narodowej.

Przerażenie budzi również fakt, że tak wielkie poparcie działacze narodowi okazują człowiekowi, który przyczynił się do przedstawienia w bardzo negatywnym świetle manifestacji narodowców pod gmachem Państwowej Komisji Wyborczej. Bo to właśnie pani Stankiewicz i pan Braun wkroczyli na teren PKW po tym, jak manifestacja zorganizowana przez RN rozeszła się w spokoju. To właśnie Braun doprowadził do pseudopatriotycznej farsy, która wystawiła na atak mediów Ruch Narodowy. Co więcej, za swoje szkodliwe działania nie przeprosił. Fakty są takie, że jeden z dwóch kandydatów firmowanych przez Ruch Narodowy pozostaje marionetką w rękach koncesjonowanej opozycji spod znaku Jarosława Kaczyńskiego. To bardzo smutna wiadomość, tym bardziej, że wielu działaczy, w tym również publikujących na łamach Polski Niepodległej, staje w obronie politycznego przeciwnika Ruchu Narodowego, czyli PiS i jego kandydata na urząd prezydenta. O tym czy poprzeć większe, czy mniejsze zło powinniśmy decydować w drugiej turze, a nie w pierwszej, kiedy każdy głos oddany na Mariana Kowalskiego będzie głosem świadczącym o poparciu dla Ruchu Narodowego. Każdy głos oddany na Brauna, będzie głosem świadczącym o popieraniu ludzi bez poglądów, którzy w odpowiednim momencie gotowi są na podjęcie kroków szkodliwych lub zgoła wrogich wobec środowisk, które paradoksalnie udzielają im poparcia.

Nie powinno to jednak dziwić, skoro tygodnik Newsweek na swoich łamach przedstawił najnowsze dane odnośnie czytelnictwa w Polsce. 58% Polaków nie przeczytało w ubiegłym roku żadnej książki, a jeszcze więcej nie przeczytało tekstu dłuższego niż 3 strony. Świadczy to o postępującym zidioceniu naszego społeczeństwa. Właśnie promowanie czytelnictwa, kładzenie nacisku na samorozwój intelektualny i fizyczny powinno stanowić główne zadanie szeroko rozumianej prawicy. Dlaczego partie takie jak PiS, Solidarna Polska, Polska Razem Jarosława Gowina, czy wreszcie część działaczy Ruchu Narodowego, nie promują w swoich środowiskach (uczelnianych, w miejscach pracy, domach rodzinnych, różnych wspólnotach czy grupach koleżeńskich) czytania chociażby prac Dmowskiego? Polityczny realizm przebijający choćby z kart „Myśli nowoczesnego Polaka” byłby nam dzisiaj bardzo potrzebny. Zamiast tego forsowana jest wiedza pozbawiona odpowiedniej, pardon za kolokwialne sformułowanie, podkładki w postaci kwerendy w bibliotekach, sprowadzona do internetowych memów, czy krótkich urywków tekstów publikowanych na różnych portalach. To nie jest rzetelna wiedza, to nie jest nawet przysłowiowe liźnięcie tematu! Brak jest również krytycznego podejścia do różnych kwestii. Np., przyjęty obecnie program nauczania dla szkół średnich przewiduje, że w klasie 1 szkoły średniej (każdego rodzaju) zostanie dosyć dogłębnie omówiona historia Polski w latach 1918 – 1989, nieraz osiągając nawet rok 2005, czy 2010. W zeszłym tygodniu miałem wątpliwą przyjemność prowadzić w jednym z liceów ogólnokształcących lekcję „Polacy na frontach II Wojny Światowej”. Klasa licząca ok. 20 – 25 osób, nie była w ogóle zainteresowana tematem, i pomimo moich wielokrotnych prób, napomnień, próśb, sugestii, a nawet gróźb (zapiszcie, bo potem będzie sprawdzian i dostaniecie jedynki!) może jedna, a może dwie osoby zrobiły jakiekolwiek notatki i zapisały temat. Wcześniej prowadziłem w tej samej klasie lekcję o Armii Krajowej, i szeroko rozumianym Polskim Państwie Podziemnym – również i na tej lekcji dało się zauważyć ogólną niechęć do robienia notatek, czy samego przedmiotu. Świadczy to nie o tym, że nauczyciele, programy, podręczniki czy metody pracy z młodzieżą są złe (nota bene nauczyciel wychowawca klasy, który hospitował moje lekcje był bardzo zadowolony z zastosowanych przeze mnie metod aktywizujących, oraz sposobu pracy z młodzieżą, ale co z tego, skoro klasie, a zwłaszcza paniom z lekcji nie zostało w głowach nic?), świadczy to o tym, że młodzi ludzie mają historię głęboko w … pewnej części ciała. A mimo to w Internecie pełno jest stron, memów i tym podobnych cudów w stylu „RZĄDAMY NAUKI O POLSKICH BOHATERACH W SZKOŁACH!”. Prawda jest taka, że podobnie jak uczniowie, ludzie tworzący i zajmujący się tymi portalami mają głęboko w pewnej części ciała to jak naprawdę wygląda stosunek młodzieży do tych tematów (ciekawe dlaczego? Gdzie są rodzice?), i to co tak naprawdę jest w programach nauczania (zamiast tego ciągle słyszy się gadanie, że młodzież wie więcej o Sparcie i Atenach niż o AK).  

Podobnie (jak z owymi nawiedzonymi reformatorami programów nauczania dei gratiam) jest z NIEKTÓRYMI działaczami prawicowcami, konserwatystami, „patriotami”, czy chociażby z moim ulubieńcem Grzegorzem Braunem,  którzy mają głęboko w pewnej części ciała pracę z młodzieżą i kształtowanie w młodzieży świadomości narodowej. Dziś w dobie promowania postawy prounijnej i kosmopolitycznej powinno być to dla prawicowców i konserwatystów szczególnie ważne. Tymczasem środowiska te poświęcają całą, lub prawie całą swoją uwagę albo na doszukiwanie się domniemanych ruskich agentów, kontestację wyników wyborów, podziały, kłótnie i obrażanie się na wszystkich, którzy mają inne zdanie (tu widoczni są zwłaszcza ludzie związani z portalem Fronda i PiS-em).

Turul
O mnie Turul

Jestem narodowcem. Jestem Polakiem - obowiązki również mam polskie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka