TvonM TvonM
95
BLOG

Parę słów o sprawach zasadniczych w kontekście dyskusji o akcji

TvonM TvonM Polityka Obserwuj notkę 5

    Niektórzy akcję afirmatywną kochają, inni jej nienawidzą. W obu przypadkach jest to uczucie nieomal ślepe. Ślepe na argumenty drugiej strony. Inna sprawa, że w dyskusji argumenty są coraz rzadsze.

    Nie można pisać o akcji afirmatywnej nie pisząc o jej podstawach. O co tak naprawdę chodzi? W zapoczątkowanej przez Jewropejczyka dyskusji słowo równość pada ledwo kilka razy, a to właśnie o równość chodzi i o dwóch rodzajach równości (prawnej i faktycznej) jest ten wpis. Nie zamierzam snuć tu swoich własnych koncepcji na ten temat, przytoczę tylko co na ten temat mieli do powiedzenia mądrzejsi ode mnie. Konkretnie Jürgen Habermas.

    Na początek przyjrzyjmy się równości prawnej. Korzenie równości prawnej tkwią w liberalizmie. Równość prawna jak pisze Habermas „odnosi się do kompetencji by w ramach ustaw swobodnie decydować zgodnie z własnymi preferencjami. Chodzi więc o równość wobec prawa i zasadę równość co do treści praw, a więc o to aby „pod każdorazowo istotnymi względami to co równe traktowane było równo a to co nierówne, nierówno. A więc według jednakowej miary, bez zróżnicowań dyskryminujących, czy też faworyzujących. Jest to pojęcie bliskie zakazowi dyskryminacji. Habermas przywołuje za Robertem Alexym podstawy do decydowania o równym bądź nierównym traktowaniu. Cytuję: „Jeśli nie istnieje dostateczna racja przemawiająca za zezwoleniem na nierówne traktowanie to nakazane jest równe traktowanie”.

    Akcja afirmacyjna byłaby więc sprzeczna z tak rozumianą równością prawną jednak równość prawną Habermas poddaje krytyce. Równość prawna wytwarza bowiem faktyczne nierówności dając możliwość „czynienia różnego użytku z tych samych praw”. Mimo równego prawnego traktowania istnieją faktyczne nierówności, które cytuję: „dyskryminują określone osoby lub grupy i faktycznie godzą w szanse wykorzystania równo rozdzielonych podmiotowych wolności działania”. Liberalny paradygmat prawa jak twierdzi Habermas upodabnia niesłusznie prawa do takich dóbr, które można równo rozdzielić i posiadać. Jednak „prawami można się cieszyć jedynie wykonując je”. Brak równości szans sprawia, że posiadanych dzięki równości prawnej praw nie da się wykonywać. Cytuję: „Dany program prawny okazuje się dyskryminujący  gdy jest niewrażliwy na ograniczające wolność skutki uboczne faktycznych nierówności.”

    Tu wkracza równość faktyczna, która jest częścią socjalistycznego paradygmatu prawa. Różni się od prawnej kryteriami równego traktowania podmiotów prawa. Chodzi o sprawiedliwy społecznie (czyli jak powiedziałby liberał niesprawiedliwy) rozdział społecznie wytwarzanych szans życiowych. Chodzi więc o równość szans na starcie. Dla liberała nierówność szans nie jest „istotnym względem” do nierównego traktowania. Habermas pisze, że „Faktyczną równą pozycję mierzy się obserwowalnymi społecznymi następstwami prawnych regulacji dla tych, których one dotyczą”. By zrealizować równość faktyczną nie starczy więc przyznać równe prawa. Należy jeszcze zapewnić jednakowe możliwości ich realizacji. Wolność jednostki przy równości faktycznej ma odwrotnie niż przy równości prawnej w rozumieniu liberałów znaczenie podrzędne.

    Żeby nie było tak słodko wprowadzanie równości faktycznej wiąże się z pewnymi niebezpieczeństwami. Gdy państwo socjalne chce zapewnić „z punktu widzenia równości prawnej faktyczną równość położeń życiowych i pozycji w stosunkach władzy” jednocześnie powoduje „odczuwalne ograniczenie tych możliwości prywatnie autonomicznego kształtowania życia”. Regulacje państwa socjalnego są uzasadnione do tego punktu, od którego korzyści z wyrównania położenia i idąca za tym możliwość korzystania z równości prawnej zamieniają się w nową zależność narzucającą określone zachowanie. Cytuję: „Wyrównanie niekorzystnych położeń wiąże się z takimi zabiegami opiekuńczymi, które obracają zamierzone umożliwienie korzystania z wolności w patronat.” Paternalizm opiekuńczego państwa socjalnego jest przez Habermasa krytykowany bowiem sens praw polega na zagwarantowaniu wolności.

    Na koniec kilka wniosków. Nie jest w świetle tych przemyśleń tak, że akcja afirmacyjna to samo zło, bo każdy przyzna, że faktyczne nierówności rzutują na możliwość korzystania z równości prawnej. Wprowadzanie natomiast za wszelką cenę równości faktycznej sprowadza człowieka do roli zwierzęcia hodowlanego.

Widać tu trzy drogi:

1) Skrajnie liberalna droga. Odrzucenie równości faktycznej, gdyż jej wprowadzenie zawsze będzie miało więcej skutków negatywnych od pozytywnych.

2) Droga skrajnie socjalistyczna. Wprowadzanie równości faktycznej nawet kosztem wolności.

3) I trzecia środkowa droga proponowana przez Habermasa, czyli ważenie tych dwóch wartości: równości i wolności.

    Ja zdecydowanie odrzucam drugą drogę. Do drogi trzeciej podchodzę sceptycznie, mimo, że dostrzegam jej racje. Mam jednak wątpliwości czy da się uratować wolność porzucając zasadę. A wolność jest dla mnie ważniejsza niż równość. Dlatego akcji afirmatywnej mówię: Nie.

TvonM
O mnie TvonM

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka