Okładka dzisiejszego "Faktu", obok dużego zdjęcia zastrzelonej we Włoszech Polki, straszy: posłowie SLD chcą legalizować narkotyki, czy jakoś tak - dokładnego cytatu nie pamiętam, ale wymowa w tym stylu, albo i ostrzejsza. Wpierw strasznie się ucieszyłem, ale ułamek sekundy później pomyślałem, że nie chodzi tu o legalizację narkotyków, tylko o jedno z dwóch:
a) któryś z lewicowych członków SLD, jak np. poseł Gadzinowski czy posłanka Senyszyn, którzy dla roztropnego, elokwentnego i jak to się mówi, obytego grona czytelników "Faktu" wydają się być bez wątpienia chorzy na umyśle, słusznie zauważył, że narkotyki typu marihuana nie są bardziej szkodliwe od alkoholu, stąd penalizacja posiadania niewielkiej ilości takich środków jest irracjonalna - przy czym była to opinia prywatna;
b) SLD zapowiedziało, że będzie walczyć o zniesienie idiotycznych, kuriozalnych na skalę europejską zapisów o karaniu za posiadanie dowolnej ilości środków uznawanych przez polskie prawo za narkotyki;
Kiedy już doszedłem na tyle blisko do wyeksponowanego na zewnątrz kiosku egzemplarza "Faktzeitung", że mogłem doczytać się treści umieszczonej pod nagłówkiem, skonstatowałem, że chodzi o miks a i b. To znaczy posłowie SLD uważają, że marihuana i haszysz nie są takie złe i nieśmiało myślą o tym, że najwyższy czas zacząć choćby jakąś dyskusję. Dobre i to. Podejrzewam, że i tak byłbym zmuszony głosować na SLD w przyszłych wyborach parlamentarnych, a dzięki takim deklaracjom zrobię to z mniejszym niesmakiem.
We wzmiankowanym fragmencie w "Faktzeitung" użyto sformułowania w stylu: "(...)rodzice drżą na myśl o propozycjach SLD i o tym, że teraz diler stojący pod szkołą będzie bezkarny(...)". Nie no, dramat pełną gębą. Ciekawe, czy drżą też rodzice tych dzieci, które kiedyś zostały potraktowane przez pilnujących prawa i porządku policjantów jak pospolici bandyci za to, że miały przy sobie lufę trawy. Na takie postawienie sprawy ci drżacy przed Faktem rodzice mogą odpowiedzieć, że oni akurat o swoje dzieci to się nie martwią, bo je dobrze wychowali i wiedzą, że nie sięgną po narkotyki. Skoro tak, skąd więc taka gorliwość w karaniu innych? Czy może jednak rodzice wątpią w swoje zdolności wychowawcze i obawiają się, że jak państwo nie uplecie smyczy dla ich potomstwa, to sobie nie poradzą? No w końcu mają prawo wymagać tego od państwa, przecież ciężko tyrają i płacą podatki...
Więcej na temat narkotyków nie ma co pisać, bo wszystko zostało już powiedziane, a że nie do każdego dotarło - no cóż, powtarzanie tego samego po raz n-ty na pewno nie pomoże. Więcej na temat "Faktu" nie chcę pisać, bo nie kupuję tej gazety i w związku z tym nie wiem, co tam się kryje między szokującą okładką a Mariolką (22) z Kościerzyna w wersji topless. Ale jak tylko wyjdzie numer z naklejkami Bozi, JPII, Dody i jakichś półnagich lasek, to na pewno kupię.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)