ostatni tyran ostatni tyran
87
BLOG

W Izraelu biją Polaków, ale w Polsce też.

ostatni tyran ostatni tyran Polityka Obserwuj notkę 17

Jak donosi "Rzeczpospolita", w izraelskim dzienniku "Haaretz" opublikowano komiks o holokauście (?), w którym szkaluje się Polaków, przedstawiając ich jako pijaków, brudasów i antysemitów. Autorka komiksu twierdzi, że takie wspomnienia przekazała jej matka, która miała nieszczęście żyć w tamtym czasie i miejscu.

Po raz kolejny awantura nakręcana przez niektóre krajowe ośrodki jest niewspółmierna do istoty całego zamieszania. Komiks, publikowany w nieważne jak prestiżowej gazecie, to nie jest podręcznik historii. Historia stara się traktować dzieje obiektywnie, zaś wzmiankowany komiks, jak utrzymuje autorka, powstał w oparciu o subiektywne przeżycia jednej osoby. Pewnie, skoro w momencie przenoszenia tych wspomnień na grunt komiksowy i tak mamy już do czynienia z fikcją opartą na prawdziwych wydarzeniach, a nie dokumentem, to warto unikać stereotypów i uproszczeń. Nie ma jednak żadnego paragrafu na to, że przedstawiane w fikcyjnych historiach narody czy grupy społeczne mają mieć odpowiednio bogaty, niejednoznaczny profil, bo gdyby tę kwestię regulowało prawo, to większosć filmów nie pojawiłaby się nigdy na ekranach kin. Stąd też Nir Becher, reaktor naczelny (?) "Haaretz", ma rację mówiąc, że nie należało cenzurować sztuki. Sztuki, a nie historii.

Inna rzecz, że mało kto ma ochotę na studiowanie historii, zwłaszcza że jest to bardzo czasochłonny (wielośc źródeł) oraz niełatwy (ocena wiarygodności różnych źródeł) proces. Stąd też, jak powszechnie wiadomo, wiele stereotypowych opinii bądź podkoloryzowanych wersji pewnych wydarzeń popularyzuje się za sprawą wszelkiego rodzaju dzieł narracyjnych podejmujących wątki historyczne. I co z tym zrobić? Wysłać wszelakiej maści pisarzy, scenarzystów, autorów komiksów na obozy szkoleniowe w kierunku historii, żeby później pisali zawsze rzetelnie i nie mącili biednym nieborakom w głowach? Opatrzyć wszystkie głośne postaci i wydarzenia historyczne specjalnymi prawami autorskimi, które chroniłyby określone treści przed wykorzystaniem niezgodnym z jedyną słuszną linią? No nie wiem, kończą mi się głupie pomysły, a jak nie było śmiesznie, tak i nie jest.

To może dla odmiany właśnie coś śmiesznego: jak zwykle wielu osobom, w tym również takim na wysokich stanowiskach, wystarczył wycinek zaprezentowany przez "Rzeczpospolitą", aby bez wątpienia orzec o paskudnie antypolskiej wymowie owego komiksu. Dlatego właśnie szum wokół tego jest niewspółmierny do istoty zamieszania. Bądźmy poważni.

Z drugiej strony jednak, trudno nie zauważyć rasistowskiej polityki prowadzonej przez władze Izraela. Możliwe, że ów komiks jest jej narzędziem, ale równie dobrze może być jej pokłosiem. Pokłosiem naprawdę nieistotnym, biorąc pod uwagę to, jakie spustoszenie w mózgach izraelskich nastolatków czyni życie w ciągłym zagrożeniu i wychowywanie w pogardzie dla innych ras i narodów. Ale o tym kiedy indziej, być może. A na razie polecam wszystkim "Maus" Spiegelmana.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka