
Pierwsza dewiacja jest łatwa do odczytania - chodzi oczywiście o pedalstwo. Na całe szczęście pasywny ludzik nie ma piersi, co znaczy, że seks analny pomiędzy partnerami odmiennej płci jest narodowo ok.
Z drugą dewiacją na początku miałem problem, ale w końcu obczaiłem, że chodzi tu o miłość do ś.p. ZSRR albo do również ś.p. Che Guevary - inaczej tego symbolu nie umiem skojarzyć tak, by był on zgodny z hasłem nadrukowanym na naklejce. No i w porządku, z nekrofilią należy walczyć, przecież nawet prawo jej zakazuje - z tego co pamiętam, to pośrednio, ale zawsze.
Ostatnia dewiacja to ani chybi botanofilia, czyli skłonność do posuwania roślin, nawet takich bardzo małych. Fakt, nie ma nic gorszego od zboczeńca, który wyhoduje sobie w domu palmę tylko po to, żeby sadystycznie gwałcić ją na różne sposoby. Najgorsi dewianci to feministki hodujące kaktusy.
Narodowi socjaliści z mojego miasta uważają, że "jedynie rasizm może uratować naturalne piękno". Wiem to, bo chłopaki propagują ten pogląd za pomocą naklejek i napisów farbą na billboardach z blondwłosymi modelkami. Też uważam, że czyste rasowo od dwóch pokoleń Niemki są piękne, nie to co te polskie kocmołuchy, których krew już od iluśtam wieków nie jest w 100% białoczerwona, ani nawet biała. Na przyszły raz proponuję hasło: "nawet białe pryszcze są szlachetniejsze niż czarne albo żólte".
Narodowi socjaliści z mojego miasta powinni pomyśleć nad dobrą kampanią. Przecież Hitler nie doszedł do władzy dzięki temu, że rozklejał jakieś badziewne nalepki.


Komentarze
Pokaż komentarze