Czytając aktualne wypowiedzi Joanny Kluzik-Rostkowskiej, Pawła Poncyljusza czy Marka Migalskiego o Jarosławie Kaczyńskim robi mi się niedobrze. I tyle mogę o nich powiedzieć. Natomiast to, co oni teraz wyprawiają jest dobrą lekcją na przyszłość dla wszystkich, którzy będą głosować na PiS w najbliższych wyborach.
Trzeba bowiem głosować na osoby, które są warte poparcia, a nie na tych, którzy często przypadkiem znajdują się na początku listy. Pamiętajmy, że choć część osób takich jak pani Kluzik z PiS odeszła, to sporo ich jeszcze zostało. Sieją w partii liberalno-lewacki ferment, proponują koalicję z.... SLD, promują postaci takie jak mec. Dubieniecki, atakują Radio Maryja i inne środowiska katolicko-narodowo-patriotyczne, kreują spór wokół Polonii (patrz: sprawa nagonki na Jana Kobylańskiego) i przede wszystkim: proponują "liberalizację" partii czyli zmianę retoryki na łągodniejszą tj. wygodniejszą dla władzy.
Pamiętajmy, że to zwolennicy PiS i Jarosława Kaczyńskiego wprowadzili polityków PJN do Sejmu czy PE i należy drugi raz nie popełnić tego błędu. Trzeba czytać programy, ale przede wszystkim biografie kandydatów i sprawdzać, co mówią dziś, a co mówili w przeszłości.
I co najważniejsze: głosować na patriotów, na tych, którzy nawet jeśli nie są stali w przynależności do partii politycznych, to są stali w propolskich, prokatolickich i pronarodowych poglądach. Wielu wybitnych ludzi do PiS przyszło ze środowisk ludowych, "radiomaryjnych" czy socjalno-patriotycznych. I ci, jak Bogdan Pęk, Janusz Wojciechowski, Ryszard Bender, Anna Sobecka czy Zbigniew Kuźmiuk powinni być najmocniej wsparci.
Drugą taką grupą są ci, którzy pozytywnie zapisali się w trakcie rządów poprzedniej koalicji, jak pierwsi po 1989 ludzie realnie walczący z patologiami władzy: ministrowie Zbigniew Ziobro i Mariusz Kamiński.
Wiele osób wartych poparcia jest również wśród tych, którzy dopiero wchodzą do wielkiej polityki: młodych albo starszych dotąd realizujących się w innych dziedzinach niż polityka. Nawet jeżeli na liście są na niskiej pozycji, my możemy sprawić, że wejdą do parlamentu.
I co najważniejsze: pokażmy, że PiS to nie sekta. Prezes też się myli. Bo pomylił się choćby dając szansę Kluzik-Rostkowskiej i jej bandzie. Na czele list mogą być agenci lub ludzie po cichu wspierający "Układ". I im trzeba pokazać czerwoną kartkę!




Komentarze
Pokaż komentarze (1)