17 obserwujących
302 notki
348k odsłon
  1082   0

Jan Kobylański kontra elity III RP - proces o prawdę!

Dziś kolejna rozprawa w procesie o zniesławienia, jaki Jan Kobylański, prezes Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej wytoczył czołowym przedstawicielom tzw. "elity" III RP czyli m.in. Adamowi Michnikowi, Jerzemu Baczyńskiemu, Danielowi Passentowi, Jarosławowi Gugale, Mikołajowi Lizutowi, Grzegorzowi Gaudenowi, Agnieszce Kublik, Hannie Recman, Dominikowi Uhligowi i innym publicystom liberalno-lewackich mediów, a także w oddzielnym postępowaniu - szefowi MSZ Radosławowi Sikorskiemu z PO.

Postępowania wytoczone przez szefa USOPAŁ dotyczą niepotwierdzonych zarzutów m.in. o wydanie żydowskiej rodziny w czasie II wojny światowej, które oskarżeni rozpowszechniali przeciwko Kobylańskiemu od 2000 roku. Proces wytoczony czołowym przedstawicielom elit III RP został nazwany przez dziennikarzy "procesem roku".

Moim zdaniem może być jednak nazwany "procesem dwudziestolecia", ponieważ Jan Kobylański jest pierwszym, który odważył się wystąpić przeciwko "elitom" III RP nie tylko słowem, ale i konkretnym działaniem prawnym. Jan Kobylański jest pierwszym, który skutecznie zaciągnął na ławę oskarżonych uosabiającego III RP Adama Michnika i całą grupę jej twórców oraz wiernych strażników. Jan Kobylański jest pierwszym, który powiedział głośne "NIE" dla kłamstw, oszczerstw i fałszu lejącego się z establishmentowych gazet, radia i telewizji.

Należy jednak postawić zdecydowane pytanie o to, gdzie się podziali pozostali przeciwnicy "elit" III RP,  ci, którzy tak głośno mówili, że Michnik i inni kłamią, że "Gazeta Wyborcza", "Polityka", TVN i inne media tego typu sieją fałsz i opluwają uczciwych ludzi? Gdzie oni są, gdy ktoś odwalił za nich brudną robotę, opłacił przygotowanie aktu oskarżenia i doprowadził tzw. "elitę" przed sąd? Gdzie oni są, gdy trzeba pomóc, by "elita" wykorzystując dostępne środki nie wykpiła się, tak, jak czyniła to w sprawie "Afery Rywina", sprawy Orlenu czy afery hazardowej?

Ich w tej sprawie nie ma. Czy boją się, że te "opiniotwórcze" media powiedzą, o nich "obrońcy antysemity"? Czy boją się złego słowa Adama Michnika? Jak to jest, że tak mocno (słusznie!) krytykujący TVN, "Wyborczą" i Tomasza Lisa prezes PiS Jarosław Kaczyński bierze poważnie ich absurdalne oskarżenia rzucane pod adresem parlamentarzystów, którzy uczestniczyli w kongresie USOPAŁ? Czyżby w otoczeniu szefa PiS było aż tylu dywersantów, którzy przekonali go, że ta sama "Gazeta Wyborcza", która wali w PiS jak w bęben i obrzuca błotem jego, jego brata i innych polityków prawicy akurat, gdy obrzuca błotem Jana Kobylańskiego jest wiarygodna?

Dlaczago jedynym występującym zdecydowanie w obronie Jana Kobylańskiego środowiskiem jest marginalna liczebnie Telewizja Narodowa? Tak nie powinno być! I ci, którzy chcą otrzymać w wyborach głosy przeciwników III RP mają obowiązek wystąpić w słusznej sprawie! Katastrofa smoleńska nie może odwracać uwagi od innych bulwersujących spraw! I ci, którzy przymykają oczy na to, co się dzieje ws. Jana Kobylańskiego muszą pamiętać, że właśnie tym wzmacniają "elity" III RP, pomagają Michnikowi, Baczyńskiemu, Lizutowi i innym tego typu osobnikom, a oni wzmocnieni tym milczeniem będą skuteczniej atakować pamięć o  Św. P. Lechu Kaczyńskim oraz obrzucać błotem jego brata i PiS.

Nie można im na to pozwolić!

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale