Dziś zelektryzowały mnie dwie wiadomości. Pierwsza to postawienie dwóch zarzutów karnych prominentnemu politykowi rządzącej PO Krzysztofowi Liskowi, który na swojej stronie internetowej pisze, że jest założycielem Platformy i "jednym z najbliższych współpracowników Donalda Tuska, z którym związany jest od początku".
Liskowi grozi nawet 10 lat więzienia. Europoseł został oskarżony w sprawie zarządzania majątkiem Polskiego Stowarzyszenia Kart Młodzieżowych. Oskarżenie jednego z najbliższych ludzi premiera i wodza PO oczywiście nie jest dla mediów głównego nurtu dziś tematem dnia. Zajmują się one raczej kiszeniem się władzy w sosie własnym, czyli faktem odznaczenia przez Bronisława Komorowskiego "serdecznych przyjaciół" Pana Prezydenta.
Ordery dostali dziś od niego głównie liderzy Unii Wolności oraz innych formacji o orientacji liberalno-lewicowej. Wśród nich sami dobrzy znajomi prezydenta: b. członek KC PZPR Macin Święcicki, b. szef MSW Krzysztof Kozłowski, publicysta "Gazety Wyborczej", a na przełomie lat 50. i 60. działacz PZPR Waldemar Kuczyński, b. minister przekształceń własnościowych Janusz Lewandowski, za którym przez lata ciągnęła się sprawa karna związana z jego pracą w rządzie oraz niedawny kandydat SD na prezydenta i uczestnik spotkań Grupy Bilderberg Andrzej Olechowski, który przyznał się do współpracy z wywiadem PRL.
O ironio, wszyscy oni dostali ordery za.... zasługi dla polskiej transformacji. Z pewnością zasługi te były ogromne. Umacnianie pozycji nomenklatury, tworzenie przepaści finansowej między nowymi graczami rynków, a tymi wywodzącymi się z PRL, pozbawienie wpływu na państwo ok. 90% społeczeństwa itd. Czekamy tylko, aż po Adamie Michniku i Andrzeju Olechowskim przyjdzie czas na odznaczenie wysokimi państowymi orderami, zapewne z Orderem Orła Białego włącznie kolejnych wybitnych twórców III RP: gen. Wojciecha Jaruzelskiego, gen. Czesława Kiszczaka oraz oczywiście ministra Jerzego Urbana!




Komentarze
Pokaż komentarze (8)