Obóz postkomunistyczny się jednoczy. Do klubu SLD przystąpił właśnie "demokrata", poseł Jan Widacki, znany głównie jako obrońca esbeków oskarżonych ws. śmierci studenta Stanisława Pyjasa (do SB donosić miał na niego głównie dziennikarz "Gazety Wyborczej" Lesław "Ketman" Maleszka). Zapewne tą działalność miano na muśli, gdy za "wybitne zasługi w działalności publicznej" Order Odrodzenia Polski przyznał mu prezydent Aleksander Kwaśniewski. Za Widackim ciągną się też oskarżenia namawiania do składania fałszywych zeznań. W procesie tym, podczas którego usiadł na ławie oskarżonych obok gansgsterów został jednak w I instancji uniewinniony.
Wystarczyło to, aby Widacki stał się posłem SLD, a co za tym idzie członkiem zbliżającej się wielkimi krokami koalicji PO-SLD, która wzmocni rządzący reżim po wyborach. Poseł Widacki, obok znanego felietonisty antyklerykalnego "NIE" Piotra Gadzinowskiego, byłych premierów Józef Oleksego i Leszka Millera i "wybitnego działacza na rzecz praw człowieka" Roberta Biedronia może zasiąść w jednej ławie już nie z gangsterami, a z liderami PO. Może znajdzie się dla niego miejsce koło innego krakowskiego posła Jarosława Gowina, który ostatnio tak chętnie przyjął do swojego towarzystwa innego polityka SLD - Bartosza Arłukowicza...




Komentarze
Pokaż komentarze (14)