Leszek Miller, Józef Oleksy, Mariusz Łapiński, Włodzimierz Czarzasty, Marek Dyduch, Jerzy Jaskiernia itd.Lista filarów polskiej postkomunistycznej lewicy, którzy mają zostać umieszczenia na czele list SLD w tegorocznych wyborach jest długa. Lista powodów, które dyskwalifikują każdego z nich również - aby je opisać trzebaby kilku notek i pewnie takie się pojawią.
Dziś chcę jednak zwrócić uwagę na to, że ludzie ci - byli członkowie KC PZPR, I sekretarze Komitetów Wojewódzkich, posłowie na PRL-owski Sejm i funkcjonariusze aparatu represji, którzy nigdy nie odcięli się od komunistycznej przeszłości staną się już niedługo filarami układu rządzącego Polską w ramach koalicji PO-SLD.
PO do tej koalicji szykuje się bardzo mocno. Podległe jej służby solidnie odrobiły lekcję od starszych kolegów, a wizyty gen. Jaruzelskiego, znanego doradcy Pana Komorowskiego w Pałacu Prezydenckim widać są bardzo owocne.
Dla poszerzenia lewicowego targetu, obok Czarzastego, Jaskierni albo Millera pojawią się także nieco młodsi: pewnie będzie miejsce dla Roberta Biedronia i jego ludzi z KPH, kogoś młodego z Ruchu NIE Jerzego Urbana, czy przedstawicieli antyklerykalnej partii RACJA.
A Jarosław Gowin, który będzie siedział w Sejmie już nie obok Bartosza Arłukowicza, ale np. Leszka Millera lub Kazimiery Szczuki nadal pozostanie dla niektórych "konserwatystów" autorytetem!
BY ŻYŁO SIĘ LEPIEJ, WIADOMO KOMU!




Komentarze
Pokaż komentarze (4)