Komisja mediacyjna.
Czy pod adresemmediacje@uw.edu.pl mam czego szukać?
Zdecydowanie, są to ambitni, młodzi ludzie, chcący naprawiać świat..
Ciało to zostało powołane 4 lata temu podczas hucznej imprezy ogólnouczelnianej z osobistym udziałem eksrektor uczelni.
Rok później impreza była już o wiele mniej huczna, następnie zlikwidowano ją..
Ciało pozostało i stara się robić swoje. Natomiast, większość działań spotyka się z nagminnym lekceważeniem ze strony wszelkich osób fizycznych i prawnych uczelni, z rektorskimi pełnomocnikami do spraw studenckich oraz innych włącznie. .
Jak korzystamy z pomocy mediatorów uniwersyteckich?
Na początku majlujemy pod wyżej wskazany adres.
Po pewnym okresie oczekiwania otrzymujemy w zasadzie zawsze odpowiedź.
Ile to kosztuje?
Do dziś dnia nic. Natomiast, aby zwiększyć swój prestiż, często trchę Tobą poniewierają: każą ci czekać, następnie wyznaczają niewygodny termin, egzekwują go dość twardo, itd..
Co się dzieje podczas pierwszego, tak umówionego spotkania z mediatorem?
Długo by mowić….
W każdym razie, potem mediator nawiązuje kontakt z drugą stroną i pyta, czy ta zgadza sie na mediację.
Co dalej?
Dalej, to znaczy już na tym etapie, większość agend uczelni z prorektorami (szczególnie ds studenckich) włącznie serdecznie dziękuje..
To znaczy, ofertę po prostu lekceważy ?
Ściśle rzecz nazywając tak…
A jesli nie?
Wtedy druga strona odpowiada I przedstawiona zostaje propozycja ugody/
Na piśmie?
Tak, na piśmie.
I co dzieje sie dalej?
Następuje drugie wąskie gardło. Propozycja ugody zwykle potrzebuje negocjacji -…
Dlaczego?
Gdyby jedna strona o początku była skłonna podporządkować sie drugiej, sprawy by nie było. A gdyby sprawy nie było, nie byloby potrzeby mediacji. To proste.
I to jest wlasnie waskim gardlem?
Ściślej mówiąc, to wowczs najczęściej okazuje się, że druga stona od początku nie traktowała sprawy poważnie. .
Majac gdzies i drugą stronę, i mediatora?
No, po co zaraz wartościować …
I w tych dwoch momentach właśnie okazuje się, poza nielicznymi wyatkami, że w warunkach realiów Uczeli Winnetou na mediację nie ma w zasadzie miejsca..
Dlaczego?
A kto wie… może po prostu tak wielką skłonność do patyczkowania się z żywym człowiekiem Uczelnia wzięła w spadku po założycielu i jego dynastii?
Masz na myśli Winnetou?
No, niekoniecznie…


Komentarze
Pokaż komentarze