Co nowego u ombudsfru?
Nic dobrego. Nastąpiło to, czego można było bać się od początku,
jak do tego doszło?
Na początku bieżącego roku akademickiego ombudsfru rozpoczęła intensywną autoreklamę i autopromocję. W efekcie na jej dyżury zaczęło zgłaszać się po kilkanaście osób tygodniowo, co sparaliżowało jej moce przerobowe.
Ombudsfru nie ma swojego biura ani nawet sekretarki! Na pracę poświęca 6 godzin tygodniowo. W tym czasie przyjmuje interesantów, a dy ich nie ma, zajmuje się załatwianiem spraw – czyta maile, odpisuje, próbuje pomagać, itd. Natomiast, w sytuacji, gdy przez cały czas dyżurów zmuszona jest przyjmować petentów, ta dzielna kobieta nie m na to czasu. Zaś zwyczaju pracy w czasie poza dyżurami nie ma, gdyż to groziło by Jej wypaleniem zawodowym. I kółko się zamknęło. Niestety.


Komentarze
Pokaż komentarze