W związku z nadchodzącymi wyborami, temat importu produktów rolnych z Ukrainy stał się przedmiotem dyskusji wśród różnych grup politycznych konkurujących ze sobą. Marcin Nowicki uważa, że jest to problem głównie polityczny. W przypadku śruty słonecznikowej, która jest wykorzystywana na potrzeby paszy dla zwierząt, już przed agresją większość pochodziła z Ukrainy i Rosji. Z 400 tyś. ton, aż 370 tyś. importowano z Ukrainy. Natomiast teraz rząd wpisał ten produkt chwilowo na listę zakazanych.
- Rozumiemy trudności, jakie polskie rolnictwo ma z podażą zbóż, ale trzeba zauważyć, że to nie jest nagłe zalanie naszego rynku. Warto również wspomnieć, że my też eksportujemy więcej zboża. Kiedy porównujemy dane, okazuje się, że część tego nadmiernego importu trafia na eksport, najprawdopodobniej przynosząc zysk polskim handlarzom w tym sektorze - mówi.
- Jest to problem, który można rozwiązać, bazując na faktach i danych merytorycznych oraz budując pozycję Polski średnio i długoterminowo. Widzę wiele szans dla Polski w tym sektorze, jeśli podejdziemy do tego w sposób strategiczny - zaznacza gość Układu Otwartego.
Czy Ukraińskie zboże zagraża bytowi polskich rolników? Czy na współpracy z Ukrainą w branży rolno-spożywczej możemy tracić czy zarabiać? Całość rozmowy w Układzie Otwartym.
---
Posłuchaj na Spotify.
Zachęcamy do wspierania Układu Otwartego. Patroni zostają członkami zamkniętej grupy na Facebooku i mogą otrzymać newsletter z wyborem najciekawszych tekstów z polskiej i światowej sieci.
Strona Autora: igorjanke.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (5)