11 obserwujących
152 notki
142k odsłony
243 odsłony

Miłość i stanowczość, oraz: "twoja racja mój spokój"

Legion Św. Ekspedyta
Legion Św. Ekspedyta
Wykop Skomentuj

Nienawiść według mnie to stan umysłu, a nie chwilowe wzburzenie czy emocja, choć może się ona wyrażać właśnie takimi emocjami. Ponoszą mnie czasami emocje, bywam wzburzony, a nawet przeżywam wrogość lub wściekłość, jednak to nie długotrwałe i namiętne podsycanie umysłu, chociażby wrogością do kogoś lub czegoś, z czym kojarzy mi się nienawiść.
Staram się być człowiekiem dobrym, żyć świadomie, i gdy czasami zatruwają mnie takie uczucia zwracam się wtedy do Boga w swojej niedoskonałości modląc się w intencji obiektów takich a nie innych moich uczuć. I na ogół jestem od nich dzięki temu uwalniany. Wiara w Boga i zwracanie się do niego w pokorze pozwala mi więc uniknąć zatracania się w nienawiści.
Nie znaczy to jednocześnie, iż cechuje mnie w związku z tym o czym mowa postawa:  „ przepraszam, że żyję”, wręcz przeciwnie, w kontaktach z ludźmi jestem na ogół stanowczy, wyraźnie stawiam granice, i gdy sytuacja tego wymaga to reaguję zdecydowanie.
Czasami emocje za bardzo „mnie poniosą”, i zapewne nie jestem w tym odosobniony, staram się być tego świadomy, gdy tak się dzieje. Codzienny obrachunek moralny, czy wgląd w siebie, jak kto woli, pomaga mi to widzieć i reagować odpowiednio, gdy np. przekroczę granice czyjejś godności. Wiem, że mam wziąć wtedy odpowiedzialność za swoje postępowanie, i zadośćuczynić, w taki czy inny sposób.
Jednak rzadko do tego dochodzi abym musiał zadośćuczyniać. Dzięki wierze, praktykowaniu świadomego życia, emocje nie targają mną na wszystkie strony jak to kiedyś bywało. Na ogół doświadczam równowagi wewnętrznej. To, że złoszczę się na kogoś nie zawsze wymaga też przeprosin i zadośćuczynienia. Jeśli ktoś mnie oszukuje, np. w pracy, albo zaniedbuje swoje obowiązki w rażący sposób, to moją naturalną reakcją na to jest złość i jej wyrażenie, i daję sobie do tego prawo. Choć jak już wspomniałem wcześniej w wieczornej modlitwie modlę się następnie w intencji osób z którymi miałem konflikt.
Do głowy przyszło mi w tym momencie pojęcie „twarda miłość”. Kochający rodzic musi wyznaczać swojemu dziecku granice i reagować zdecydowanie, nie dać sobie „wejść na głowę”, dla dobra tego dziecka i własnego dobra. Stanowczość i miłosierdzie, gdy te dwie postawy idą w parze, to wszystko jest w porządku.
Zgoda na drugiego człowieka, pomimo różnego rodzaju sporów, jest właściwym kierunkiem. Nie wyobrażam sobie abym mógł doświadczać w życiu równowagi wewnętrznej bez uczenia się takiej właśnie postawy w życiu.
Czy podobnie jak w przypadku sporów z ludźmi w życiu zawodowym czy prywatnym podobnie reaguję w obszarze sporów światopoglądowych lub politycznych? Rzadko wdaję się w tego rodzaju dyskusje, bo wiem jak bardzo można się „nakręcić” przy okazji tego typu rozmów, a ważniejsza jest dla mnie równowaga wewnętrzna niż za wszelką cenę przekonanie kogoś do swoich racji. Usłyszałem ostatnio od mojego znajomego, iż stosuje on zasadę „twoja racja mój spokój”, i jest mi to bliskie.
Wśród moich znajomych jest wiele osób, które zupełnie inaczej niż ja postrzegają i oceniają bieżącą sytuację w Polsce. Nie poruszam tych tematów z nimi. Nie ma sensu. Jedyną rzeczą jaką można się dorobić w czasie takich rozmów to zazwyczaj negatywne emocje, a nie chcę tworzyć obszarów potencjalnych urazów, bo to ludzie, których z skądinąd lubię. Tematy te omawiam ze znajomymi, którzy rzeczywistość polityczną widzą podobnie do mnie.
Trochę inaczej to wygląda w internecie, gdzie mam do czynienia z ludźmi, których nie znam, tutaj czasami mnie „poniesie”, choć również w tym obszarze aktywności staram się pamiętać o tym co pisałem wyżej.
I na konie powrócę jeszcze do pojęcia nienawiści. To, że przeżywam czasami gniew, nawet w formie wrogości nie oznacza, że nienawidzę, bo emocje przychodzą i odchodzą, a nienawiść jest długotrwałym stanem umysłu, podsycanym nieustannie przez osobę nią ogarniętą. Nienawiść jest czymś złym i kojarzy mi się z szatanem. Po przeciwnej stronie jest miłość, którą kojarzę z Bogiem i która jest dobrem. Zarówno na miłość jak i nienawiść można sobie zapracować. Ja oczywiście życzę każdemu w życiu jak najwięcej miłości i jak najmniej nienawiści.



Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości