Strefa Umiarkowanych Temperatur Strefa Umiarkowanych Temperatur
62
BLOG

Dlaczego właściwie chcemy być razem? Rozmowa z prof. Bronisławem

Strefa Umiarkowanych Temperatur Strefa Umiarkowanych Temperatur Polityka Obserwuj notkę 4

Jedna z ostatnich rozmów z ś.p. prof. Bronisławem Geremkiem. O Europie, jej tożsamości oraz przyszłości z wybitnym politykiem i historykiem rozmawiał Michał Matlak.
 
 
Historycy podkreślają, że na ideę Europy składają tradycja grecka, rzymska, chrześcijańska i oświeceniowa. Ale czy europejscy politycy w ogóle mają ochotę czerpać z tego dziedzictwa? Korzystając z faktu, iż jest Pan zarówno historykiem, jak politykiem chciałem więc zapytać: czy europejskie tradycje mają dla polityka jakiekolwiek znaczenie?
W chwili obecnej proces integracji europejskiej doszedł do takiego momentu, w którym nie wystarczy odwołanie się do elementu gospodarczego. Jednolity rynek, wspólny pieniądz, zniesienie granic celnych, projekt czterech wolności zapisanych w Traktacie Rzymskim - to wszystko było możliwe przy odwołaniu się do wspólnoty interesów. W chwili obecnej konstrukcja europejska przechodzi do wyzwania politycznego. Przecież Europa łączyła się nie po to, żeby mieć przestrzeń wolnego handlu, tylko po to, żeby obronić się przed niebezpieczeństwami. Doświadczenia wojen europejskich miały znaczenie podstawowe. Aby Europa mogła stać się realnym bytem, musimy postawić sobie pytanie o tożsamość. Czy rzeczywiście istnieje coś takiego, co łączy kraje i narody składające się na Unię Europejską? poza interesem gospodarczym? To w sposób nieuchronny doprowadziło do postawienia pytania o korzenie Europy. Ta kwestia była obecna także w bieżącej polityce, szczególnie w momencie dyskusji nad traktatem konstytucyjnym. Dosyć paradoksalnie w pierwszym projekcie tego Traktatu korzeni europejskich doszukiwano się wtedy w tradycji greckiej, rzymskiej i oświeceniowej, jakby nic się nie działo w okresie tysiąclecia europejskiego?, pierwszego zjednoczenia Europy po rozpadzie Imperium Rzymskiego. Zapomniano o Europie chrześcijańskiej, która miała wspólne odwołanie nie tylko do religii, ale także do obyczaju, do wytworzonego wtedy prawa, języka, symboli. Przybysz z europejskiego kraju, który w tamtym czasie znalazł się w innym kraju europejskim mógł czuć się tam u siebie.
Proces budowania Europy politycznej każe nam stawiać sobie pytania o tożsamość z dużą siłą. Musimy więc stawiać pytania o to co swoiste w europejskiej tożsamości.
A może jest tak, że na którąś z tradycji europejskich trzeba się zdecydować? Może odwołanie się do tradycji chrześcijańskiej wyklucza odwołanie do Oświecenia? I taka była motywacja tekstu preambuły Traktatu Konstytucyjnego?
Pojawia się takie przekonanie po stronie niektórych przedstawicieli myśli chrześcijańskiej po stronie Kościoła Katolickiego i po stronie tych, którzy promują oderwanie Europy od chrześcijańskich korzeni. Wolter, który nie był człowiekiem wiary, mówił jednoznacznie: Europa jest chrześcijańska. Ja jestem przeciwnikiem rozdziału tych tradycji. Większą wagę powinniśmy przywiązywać do tego, co stało się elementem wspólnym, wynikłym zarówno z tradycji religijnej, jak i niereligijnej. Takim elementem jest pojęcie osoby ludzkiej i jej godności. Ono może być wyrażone w języku religijnym przez fakt, że człowiek został stworzony na podobieństwo Boga, który oddał się w ofierze ludziom, ale także może być formułowane zasadą, że człowiek jest miarą wszechrzeczy. W obu tych tradycjach odnajdujemy pogląd, że człowiek jest w centrum. I właśnie to jest elementem łączącym.
Która z tych tradycji jest Panu osobiście najbliższa? Czy można mówić o tym, że któraś z nich inspiruje Pana do działania?
Ja czerpię inspirację właśnie z połączenia tych tradycji. Umberto Eco, niezbyt chętny dla akceptacji chrześcijańskich korzeni Europy dowodzi, że zasadą trwania cywilizacji chrześcijańskiej jest proces stałego kulturowego metysażu. W innej formule Remi Brague, który nie akceptował Aten jako jednej ze stolic duchowych tradycji europejskiej mówił, że ta cywilizacja grecka stała się elementem dziedzictwa rzymskiego. Wystarczy więc Jerozolima i Rzym.
Jak to połączenie mogłoby wyglądać?
Moim zdaniem powinniśmy poszukiwać takich elementów, które nie wykluczają i nie wyłączają. Leszek Kołakowski i Karl Jaspers podkreślali, iż Europa wytworzyła może jedyną taką cywilizację, która nieustannie zaprzecza sobie samej, którą samą siebie ciągle poddaje w wątpliwość. Chciałbym więc w naszym myśleniu połączyć dwie postawy: pierwszą, która źródeł naszego myślenia o Europie doszukuje się w myśleniu o osobie i godności ludzkiej, drugą, która zmierza do podkreślenia różnorodności, którą formowała Europę, tych nieustannych kryzysów, nieustannego poddawania się w wątpliwość. Wówczas uzyskujemy taki obraz cywilizacji europejskiej, który pokaże nam po co łączą się się ze sobą kraje tak odmienne jak kraje nordyckie i kraje śródziemnomorskie. Jeśli będziemy mieli taką postawę, to wytworzy się odpowiedź, dlaczego właściwie chcemy być razem? Za ubogą i nieprawdziwą uznałbym odpowiedź, że łączą nas tylko interesy gospodarcze.
Rozmawiał Michał Matlak

Melodia umiarkowanych temperatur, czyli w poszukiwaniu demokracji postliberalnej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka