Z artykułu dowiesz się:
- Wspólna lista formacji rządzących uzyskałaby 39,4 proc. głosów
- Wariant wspólnej listy daje 228 mandatów. Do większości bezwzględnej brakuje jednak 3 głosów
- Cztery ugrupowania prawicowe zdobyłyby łącznie 232 miejsca w Sejmie
- Jedna lista nie gwarantuje koalicji sukcesu
Wspólna lista daje więcej mandatów niż osobne starty
Ankieterzy sprawdzili dwa scenariusze wyborcze. Pierwszy z nich zakłada, że Koalicja Obywatelska, Lewica, PSL oraz Polska 2050 wystartują wspólnie pod szyldem Koalicji 15 Października. Taki blok może liczyć na 39,4 proc. poparcia, co według kalkulatora prof. Jarosława Flisa daje 228 mandatów.
Odsetek ten jest o 2,4 punktu procentowego niższy niż suma wskazań na te ugrupowania przy starcie samodzielnym, która wynosi 41,8 proc. Mimo niższego wyniku procentowego metoda przeliczania głosów wyraźnie faworyzuje jedno duże ugrupowanie.
Dzięki temu wspólna lista przynosi formacjom rządzącym o 11 mandatów więcej niż scenariusz osobnego startu, dający 217 miejsc. Do uzyskania bezwzględnej większości w Sejmie, wynoszącej 231 posłów, zjednoczonej koalicji brakuje jednak wciąż 3 mandatów.
Osobny start spycha PSL i Polskę 2050 pod próg
Dla mniejszych partnerów w koalicji wariant samodzielnego startu okazałby się katastrofalny. Według badania Polskie Stronnictwo Ludowe uzyskałoby 4,4 proc. poparcia. Zarówno PSL, jak i Polska 2050 znalazłyby się poniżej progu wyborczego i nie wprowadziłyby do parlamentu ani jednego przedstawiciela.
W tym scenariuszu Koalicja Obywatelska zdobywa 29,7 proc. głosów i 187 mandatów, a Lewica z wynikiem 7,3 proc. wprowadza 30 deputowanych. W rezultacie obóz władzy uzyskałby łącznie zaledwie 217 mandatów, co całkowicie pozbawia go szans na stworzenie rządu.
Na trudną sytuację partii rządzących wskazywał już wcześniejszy sondaż o przyszłości rządu, w którym większość badanych przewidywała porażkę koalicji Donalda Tuska.
Prawica z przewagą mandatów nad obozem władzy
Przy wspólnej liście koalicji rządzącej największą siłą po prawej stronie pozostaje Prawo i Sprawiedliwość, uzyskując 19,5 proc. poparcia i 103 mandaty. Drugie miejsce zajmuje Konfederacja z wynikiem 13,9 proc., co oznacza 67 miejsc w Sejmie.
Mocną pozycję notuje również Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna, na którą wskazało 10,8 proc. ankietowanych, co przekłada się na 48 mandatów. Nowa formacja Mateusza Morawieckiego Rozwój Plus osiąga 5,5 proc. poparcia i 14 mandatów. Łącznie formacje prawicowe uzyskują 232 mandaty. Pozwala to zachować cztery miejsca przewagi nad wspólną listą obozu Donalda Tuska. Na mocny wynik partii Brauna w podziale sejmowych miejsc zwracał uwagę także wcześniejszy sondaż partyjny.
Jeszcze większy dystans dzieli oba obozy przy osobnym starcie partii rządzących. W takim układzie ugrupowania prawicowe wprowadziłyby łącznie 243 posłów, co owocuje aż 26 mandatami przewagi nad koalicją. Przewagą prawicy jest też prezydent - to Karol Nawrocki w pierwszym konstytucyjnym kroku po wyborach desygnuje kandydata na premiera do sformowania większości.
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (78)