15 obserwujących
98 notek
50k odsłon
  56   0

W obronie Mansplainingu

Wśród mężczyzn powszechna jest praktyka wymieniania się rozwiązaniami, spostrzeżeniami i teoriami, która jest wyrazem ludzkiego braterstwa i popycha nasz świat do przodu. Także polemika jest ważnym i pożytecznym zjawiskiem.

Kiedy jakiś mężczyzna opowiada o swoim rozwiązaniu, albo prezentuje wyjaśnienie problemu, to nie trzeba tego rozwiązania z automatu zaakceptować. Można je trzymać w tylnej kieszeni jako jedna z wielu propozycji rozwiązania. Zżymanie się od razu jak to ktoś ŚMIE ŚMIEĆ próbować mi coś wytłumaczyć jest chore, niedojrzałe, toksyczne i głupie. Nie wiem czy niektóre paniusie używają mowy tylko do assert domination w grupie samic, ale to nie jest tak, że każdy element życia to walka o pokazanie swojego miejsca w hierarchii. Pitagoras mówił „Kto mówi ten sieje, kto słucha ten zbiera.” Współczesne feministki mówią - Kto mówi ten ma pozycję dominującą, kto słucha ten jest podrzędny. Jeśli mowa zostanie podporządkowana tym durnym gierkom, kosztem rozwiązywania problemów, to problemy przestaną być rozwiązywane.

Oczywiście zawsze były gbury, które się wymądrzały bez podstaw ku temu, ale stosowanie zarzutu mansplainingu idzie dzisiaj dużo szerzej. Zamienia się w strawmana, rzucanego w nieuzasadniony sposób podczas normalnych ludzkich interakcji. Męskie komentarze polemiczne, trzymające poziom– Mansplaining! Dzielenie się rozwiązaniami codziennych problemów - Mansplaining! Mężczyźni w przestrzeni publicznej zastanawiający się nad problemami społecznymi - Mansplaining! Upośledzona intelektualnie metoda na uciszanie polemiki.  

Najlepsze są Profesorki którym się wydaje, że nikt nie ma prawa wejść z nimi w polemikę, bo mają tytuł i napisały jedną książkę na ten temat. Nauka tak nie działa.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale