7 obserwujących
62 notki
22k odsłony
144 odsłony

Operacja Keelhaul i Zbrodnia w dolinie rzeki Drawy

Wykop Skomentuj

Operacja Keelhaul – przymusowa repatriacja 2 milionów obywateli sowieckich: Przymusowych robotników, jeńców, kolaborantów i cywili do Związku Sowieckiego po II wojnie światowej wykonana przez USA i Wielką Brytanię.

«Procesom niemieckich i japońskich zbrodniarzy wojennych dodawał jeszcze ironii fakt, że w tym samym czasie, gdy zbierano dowody przeciwko nim, Anglia i Ameryka same pomagały Stalinowi w dokonywaniu zbrodni na dużą skalę, używając nawet siły, by oddawać ofiary w jego ręce … Nie mogli jednak zignorować deklaracji rządu sowieckiego z 31 maja 1944 roku, zawierającej żądanie, by wszystkich Rosjan, którzy w czasie wyzwolenia Europu wpadli w ręce aliantów, odesłano do Rosji, czy tego chcą, czy nie. … Brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych żądało pedantycznej praworządności: jego doradca prawny, sir Patric Dean, uzasadniał (24 czerwca):

„Jest to wyłączna sprawa rządu sowieckiego i nie dotyczy rządu Jego Królewskiej Mości. W odpowiednim czasie należy przekazać władzom sowieckim wszystkich, którymi chcą się one zająć. Nie obchodzi nas fakt, że mogą być rozstrzelani lub w ogóle potraktowani surowiej, niż gdyby ich dotyczyło prawo angielskie.”

Na tej podstawie - i pomimo obaw Churchilla – minister spraw zagranicznych Anthony Eden wymógł na Radzie Wojennej (4 września 1944 roku) decyzję w pełni popierającą żądanie Stalina, którą też później wpisano w układ jałtański. W rezultacie setki tysięcy ludzi odesłano w ręce Stalina. … Na pokładzie „Empire Pride”, który dobił do portu w Odessie 10 czerwca 1945 roku, ludzi musiała pilnować uzbrojona straż; znalazło się między nimi wielu chorych i poranionych wskutek desperackich prób samobójczych. … Obserwator ten dodał jeszcze, że 31 więźniów zaprowadzono za budynek magazynów; piętnaście minut później usłyszał salwę z karabinu maszynowego. …

Z nadmiaru gorliwości brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało też 50 tys. Kozaków, którzy poddali się w południowej Austrii. Ludzie ci byli uciekinierami już w poprzednim pokoleniu i nawet z punktu widzenia układu jałtańskiego nie podlegali repatriacji – oddano ich Stalinowi jako rodzaj premii w ludzkiej postaci, razem z żonami i dziećmi. Podobnie „zwrócono” około 25 tys. Chorwatów komunistycznemu rządowi w Jugosławii, gdzie odbył się pokazowy „marsz śmierci” przez miasto: „(…) wygłodzeni, spragnieni, wynędzniali, chorzy czy umierający, musieli pokonywać wielkie odległości w towarzystwie swoich „wyzwolicieli”, którzy jechali obok konno lub na wozach”. Aby zmusić tych mężczyzn, kobiety i dzieci do przejścia granicy żołnierze angielscy musieli użyć bagnetów; w paru przypadkach zastrzelili kogoś, by przełamać opór, a czasami nawet używali miotaczy ognia. Wielu repatriowanych popełniło samobójstwa, niekiedy nawet całymi rodzinami. Wielu z tych, których „podarowano” Stalinowi, natychmiast zostało rozstrzelanych. Reszta marniała w obozach, nieznana lub zapomniana, dopóki Sołżenicyn nie zwrócił uwagi na tę wielką i niezwykłą hańbę.”»

– Paul Johnson, „Historia Świata XX Wieku”, s. 107-110

Artykuł Józefa Mackiewicza „Zbrodnia w dolinie rzeki Drawy” z 1955 roku; fragment:

«…około 8-ej rano zbliżyły się szerokim wachlarzem czołgi brytyjskie i stanęły w odległości 100 m. Od strony baraków zajechały ciężarówki, do których miano ładować ludzi i odwozić na stację do oczekujących pociągów. Cały zaś obóz otoczony został tyralierą żołnierzy zbrojnych w karabiny z nasadzonymi bagnetami, pistolety automatyczne i pałki. Jeszcze przez krótki czas trwały nabożne pieśni, gdy nagle żołnierze rzucili się na tłum, rozrywając łańcuch rąk i bijąc po głowach kolbami i pałkami. Powstała panika, krzyki; deptano i zadeptywano się wzajemnie. Tłum, cofając się, zaczął napierać na parkan odgraniczający obóz od pola. Parkan runął pod naciskiem. Ale na polu też stały czołgi, żołnierze strzelali nie w górę lecz pod nogi. Zbitych i okrwawionych chwytano i wleczono do ciężarówek. Również w dalszych obozach rozległy się strzały. Ludzie rzucali się na oślep, uciekali w lasy. skakali do rzeki.

Gdy się modlono, żołnierze, pozostawiając na placu rannych i trupy zatłuczonych i zakłutych bagnetami, zwrócili się do baraków, wywlekając ukrywających się tam ludzi i pakując do samochodów. Jeden z Kozaków stawiał czynny opór, więc powalono go na ziemię, dwóch ciągnęło za nogi, a trzeci podpychał go końcem buta w ciemię. Pewna kobieta miała na ręku okrwawione dziecko. Żołnierz opatrzył dziecko własnym bandażem, ale mimo zaklinań, oboje wpakował do ciężarówki. Spośród żołnierzy brytyjskich czekających opodal czołgów, wielu okazało współczucie. Mówią o jednym który łamanym rosyjskim szepnął:

– Nie dawajcie się, oni nie mają prawa.

Mała dziewczynka podeszła do innego i podała mu kartkę napisaną po angielsku: „Zabijcie nas, ale nie oddawajcie bolszewikom”, żołnierz przeczytał, schował do kieszeni i nagle zapłakał. O 5 pp. do tłumu podjechał w „jeep”ie oficer brytyjski i oświadczył przez głośnik:

– Kozacy! Jestem pod wrażeniem waszej bohaterskiej postawy, ale w myśl umowy jałtańskiej, wszyscy, którzy byli obywatelami Związku Sowieckiego do 1 września 1939, muszą zostać repatriowani! »

http://retropress.pl/wiadomosci/zbrodnia-w-dolinie-rzeki-drawy/

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura