0 obserwujących
31 notek
13k odsłon

Live and let die

Ciężko w kilku zdaniach napisać jakim sympatycznym, otwartym i serdecznym człowiekiem był John z Houston. Wielka szkoda, że musieliśmy go już opuścić, chociaz i tak przedłużyliśmy o jedną noc pobyt w Houston. Nie zobaczyliśmy NASA S...

Juarez

 Właściwie to nie przyjechaliśmy tutaj zwiedzać, a chwilę odpocząć po przejechaniu prawie (a może już ponad?) 20 tys. kilometrów. Dobrze, że jutro opuszczamy Juarez, bo zrobiło się już nudno. Dzisiejszy dzień upłynął a...
Zdjęcia

Zdjęcia

Wreszcie udało mi się posegregować zdjęcia, więc teraz mogę je zaprezentować:   https://picasaweb.google.com/101068465560887816563 Na marginesie - minął już półmetek naszej podróży, przejechaliśmy ponad 8 tys. kilom...

Las Vegas, II

3 ostatnie dni znowu były bardzo intensywne (może z wyjątkiem środkowego, bo ten w większości spędziliśmy w autobusie, ale nadrobiliśmy za to wieczorem). Los Angeles, jak można było się spodziewać, nie robi dobrego wrażenia. Takie ...
San Diego

San Diego

Po dzisiejszym dniu niestety nie mogę pochwalić się niczym nowym, szczególnie ekscytującym, ani chociaż egzotycznym niczym Meksyk. Jako, że jak do tej pory nie udało nam się znaleźć żadnego noclegu w Los Angeles większość dnia...

Merced

p { margin-bottom: 0.21cm; } Po raz kolejny zaliczyłem dłuższą przerwę w pisaniu. Niestety (albo raczej: na szczęście) nie mam tutaj specjalnie okazji żeby się nudzić i nie dysponuję nadmiarem wolnego cza su (chyba że jadąc greyhounde...

W drodze

W greyhoundzie wreszcie pojawił się internet, krajobraz zmienił się z gór i pustych pól, na bujną roślinność i palmy, a dwupasmowa droga zamieniła się w 7-mio pasmową (w jedną stronę) autostradę. To znak że wjechaliśm...