Vanat Vanat
346
BLOG

Polska powinna zostać autarkią!

Vanat Vanat Polityka Obserwuj notkę 2

Polska jest najważniejsza, ale co jest najważniejsze dla Polski? Odpowiedź daje nam piramida potrzeb Maslowa: woda, jedzenie, odpowiednie warunki biochemiczne i temperaturowe. Jednym słowem warunki gwarantujące biologiczne przetrwanie narodu. Obecnie nie mamy z tym problemów, ale jedynie dlatego, że dysponujemy infrastrukturą zużywającą olbrzymie ilości paliw kopalnych.

Dla większości osób brak energii elektrycznej oznacza jedynie konieczność czytania przy świeczce, a brak ropy konieczność podróży rowerem. Naprawdę jednak brak paliw oznacza depopulację. Gdyby zły czarodziej jednym pstryknięciem pozbawił nas węgla, ropy i gazu ziemnego, cała infrastruktura podtrzymująca nasze życie stałaby się bezużyteczna. W przeciągu kilku godzin zaczęlibyśmy umierać z pragnienia (stacje uzdatniania wody i system pompujący ją w rurociągi nie działałby). W przeciągu kilku dni zaczęlibyśmy umierać z głodu (fabryki nie wyprodukowałby żywności a samochody nie dostarczyłyby jej do naszych miast). W przeciągu kilku tygodni zaczęlibyśmy umierać z powodu chorób (sam smród wylewanych pod naszymi domami ścieków niebyły aż tak wielkim problemem, jak choroby wywoływane przez nieczystości, połączone z brakiem czystej wody, środków higieny i lekarstw). W przeciągu kilku miesięcy zaczęlibyśmy zamarzać na śmierć (zima w naszych szerokościach geograficznych bywa ciężka a drewno, jakie moglibyśmy spalać w prowizorycznych piecykach domowych, dosyć szybko skończyłoby się). Jak zmniejszyłaby się populacja naszego kraju w przeciągu roku? O połowę? O trzy czwarte? Jak szybko doszlibyśmy do wielkości populacji, jaką potrafiły wyżywić ziemie polskie w epoce przed paliwami kopalnymi?
 
Na szczęście złych czarodziei nie ma a zasoby surowców, z których czerpiemy energię, są niewyczerpalne. A nawet, jeżeli za milion lat skończy się węgiel czy ropa, to na pewno wymyślimy coś, co je zastąpi.
 
To prawda, czarodziei nie ma. Reszta nie jest prawdą.
 
Do niedawna z kopalin korzystała mniejszość mieszkańców naszej planety. Dziś kraje „trzeciego świata” dosiadają się do stołu i chcą na równi z nami korzystać z dobrodziejstw cywilizacji technicznej. Dodatkowo ludność ziemi cały czas rośnie i w przeciągu najbliższych 50 lat urośnie jeszcze o 2 miliardy, czyli prawie o jedną trzecią. Nawet pomijając te fakty, nasza cywilizacja musi się rozwijać, czyli zużywać coraz więcej kopalin, bo inaczej następuje recesja i zaczynają się niepokoje społeczne.
Nasze zużycie wszelkich surowców nie tylko musi nadal rosnąć, ale musi rosnąć coraz szybciej. Tymczasem zasoby, jakie możemy uruchomić, są coraz mniejsze. Wydobywamy ropę z dna oceanów i z piasków roponośnych, i pomimo, że bezpośrednio przed wybuchem kryzysu jej cena podskoczyła siedmiokrotnie, wydobycie nie wzrosło. Od lat sześćdziesiątych odkrywamy coraz mniej ropy a od lat 80 odkrywamy mniej ropy, niż jej zużywamy. Obecnie na każde pięć baryłek, jakie zużywamy odkrywamy jedną nową baryłkę ropy. Według obliczeń biorących te fakty pod uwagę, właśnie przeżywamy szczyt wydobycia ropy a więc będziemy jej wydobywać już tylko mniej i mniej, zamiast więcej, więcej i coraz więcej.
Jest tak nie tylko z ropą, ale praktycznie z każdym surowcem (węglem, gazem ziemnym, fosforem, rudami metali, pierwiastkami ziem rzadkich, itd.).
 
No ale są przecież cudowne odkrycia, które uratują ludzkość.
Nie. Nie ma takich odkryć. Od kilkudziesięciu lat, pomimo ogromnego wzrostu nakładów na badania, nie odkrywamy żadnych nowych zjawisk fizycznych, które zachodziłyby w warunkach naszej planety. Stworzenie warunków, jakie na naszej planecie nie występują jest bardziej energochłonne, niż energia, jaka moglibyśmy uzyskać ze zjawisk, jakie normalnie zachodzą jedynie w skali kosmicznej lub w świecie fizyki kwantowej. Doskonale obrazują to kłopoty, jakie mamy od 60 lat z wprowadzeniem w życie idei fuzji jądrowej.
 
No ale są przecież cudowne wynalazki, które pozwalają oszczędzać energię i surowce.
Są, ale zamiast zmniejszać zużycie, paradoksalnie je zwiększają. Od zawsze silniki spalinowe stają się coraz oszczędniejsze a pomimo to zużycie ropy nigdy nie spada. Zjawisko to znane jest jako paradoks Jevonsa. Im wydajniejsze mamy silniki, tym bardziej opłaca się z nich korzystać.
 
Kryzys jest nieunikniony, zaczyna się właśnie teraz, a jego skala będzie skalą planetarną. Co powinniśmy zrobić? Zadbać o warunki, w których naród może przetrwać - zostać autarkią!
 
Naszym celem powinna być samowystarczalność w najważniejszych życiowych kwestiach. By ją uzyskać potrzebujemy:
- Energetyki opartej o rozproszone źródła odnawialne, wspieranej w początkowym okresie przez energetykę jądrową.
- Systemu transportowego wolnego od ropy naftowej.
- Pełnej niezależności żywnościowej obejmującej także własne źródła surowców do produkcji rolnej (nawozy sztuczne, środki ochrony roślin itp.)
- Pełnej niezależności hydrologicznej (systemu gwarantującego stałe dostawy wody w sytuacji, gdy zjawiska pogodowe są coraz bardziej gwałtowne – ulewy i susze naprzemiennie)
 
Jedynie autarkia! pozwoli nam na bezpieczeństwo, stabilność i niezależność od mocarstw dysponujących surowcami. Budujmy autarkię! dopóki jeszcze zasoby do budowy nowej infrastruktury są dostępne i tanie. Przygotujmy społeczeństwo na kryzys przez wzmacnianie wspólnoty, zmniejszanie nierówności oraz budowę systemów bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego. Szukajmy liderów, którzy rozumieją powagę sytuacji, będą wzmacniać wspólnotę, są odważni w poszukiwaniu rozwiązań i przeprowadzaniu radykalnych działań.
 
Wszelkie indywidualne strategie przetrwania kryzysu są skazane na niepowodzenie. Precz z liberalną wizją obywatela – klienta! Niech żyje wspólnota! Niech żyje polityka! Niech żyje solidarność! Wszystkie ręce na pokład!
 
Autarkia! o muerte!
Vanat
O mnie Vanat

Willard: Mówili, że pan kompletnie oszalał a pańskie metody uległy... wypaczeniu. Pułkownik Kurtz: I co, uległy? Willard: Prawdę mówiąc nie widzę w tym żadnej metody, sir.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka