Vanat Vanat
3497
BLOG

WikiLeaks o tym jak rozrabia się Smoleńsk

Vanat Vanat Polityka Obserwuj notkę 65

WikiLeaks pokazuje bardzo ładnie jak wygląda technologia intrygi. Podpuszczasz swoich wrogów by wystawili się na strzał, a potem robisz pełną bezradności minę i mówisz: z tymi ludźmi nie da się rozmawiać! Pałą ich trzeba!

 
Czy rząd syryjski zaplanował publikacje karykatur Mahometa? Nie. Ale skrzętnie wykorzystał ich pojawienie się do skompromitowania islamistów. Podobnie jest z katastrofą. Rosja z jednej strony wysuwa dłoń do pojednania, a z drugiej prowokuje oszołomów by na tą dłoń napluli. No cóż - powie Putin Angeli Merkel za pół roku - z tymi ludźmi nie da się rozmawiać. Próbowałem, Bóg mi światkiem! Zrobiłem wszystko, ale tamci jątrzyli, opluwali, wymyślali najbardziej niestworzone obelgi. Mówię ci Angela, nie zawracajmy sobie nimi głowy, to nie jest racjonalny gracz, z którym można się porozumieć. Polska to wulkan nienawistnych hormonów, który trzeba ominąć szerokim łukiem. Dobrze żeśmy rurociągu przez Polskę nie przeciągnęli, bo przecież ci wariaci by go nam wyłączyli, gdyby tylko mogli. Teraz dalej musisz pilnować żeby nie wcinali się między wódkę i zakąskę.
 
W polityce ważne są cele. Jaki cel chcemy osiągnąć snując niestworzone oskarżenia o zamachu? Co z tego mamy?

Nasz cel to przekonać Europę, że Rosja to zbrodnicza satrapia, której trzeba się bać i z która nie wolno się układać. Europa, by się przed Rosją bronić musi wzmacniać niepodległość Białorusi, Ukrainy i pribałtyki. Wmawianie światu, że Smoleńsk był zbrodniczym zamachem, służy temu celowi.

Jaki cel ma Rosja? Rosja chce zbliżenia z Europą, bo boi się nienasyconego apetytu Chin na bogactwa Syberii. Na drodze do Europy stoi jednak pełna pretensji Polska, która do tego buntuje Ukraińców i Białorusinów przeciw Kremlowi. Rosja chce nas więc wykolegować z gry. Chce wmówić Europie, że jesteśmy wioskowym głupkiem, na którego argumenty nie warto zwracać uwagi. Że jesteśmy omamieni nienawiścią i resentymentem, poza który nie potrafimy się wyczołgać. Ich celem jest przekonać Europę, że powinna dogadywać się z Rosją ponad interesami Polski, bo ta zawsze będzie przeciw Rosji tak dla zasady. Wmawianie światu, że Polacy wbrew przyjaznym gestom dalej nienawidzą Rosji i ubzdurali sobie, że w Smoleńsku ktoś specjalnie mgłę rozpuścił, jest w jej interesie.

Jaki cel ma Europa? Europa potrzebuje rosyjskich zasobów i wie, że w kolejce po syberyjskie skarby stoją wyjątkowo łakome Chiny. Europa chce związać Rosję ze sobą na długie lata i zapewnić sobie bezpieczeństwo energetyczne i surowcowe. Katastrofa jako zamach musi być więc przez Europę uznana jako aberracja.

Jaki cel mają Chiny? Chiny chcą słabej Rosji, najlepiej rozpadu Federacji Rosyjskiej, usamodzielnienia się azjatyckich jej części, by łatwiej było je kupić, ukraść lub zastraszyć i by syberyjskie surowce popłynęły szerokim strumieniem do państwa środka. Jeżeli to się nie uda to Chiny chcą Rosji skłóconej z Europą, która będzie musiała w sposób naturalny zwrócić się ku Azji i z Chinami robić interesy. Chinom więc zależy by katastrofa okazała się zamachem. To, że Chińczycy nie robią żądnych ruchów by ujawnić Smoleńsk jako niespotykaną na skale światową masową zbrodnią, pokazuje, że nawet oni nie widzą możliwości udowodnienia tego.

Czego chcą Amerykanie? USA chcą spokoju z Rosją. Potrzebują przyjaciół do konfrontacji z Chinami i z ich ujadającymi buldogami: Koreą Północną i Iranem. Potrzebują Rosji dla osłabienia Chin, Iranu i Korei. Katastrofa jako zamach psuje te plany.

Reasumując: pokazywanie katastrofy jako zamachu jest tylko w interesie naszym i Chin. Jątrzenie przy katastrofie, czyli snucie przypuszczeń bez dowodów jest w interesie Rosji. Nasz interes jest przeciwny interesom naszych sojuszników - Europy i USA. Jeżeli dalej będziemy w taki sposób definiować nasze interesy, to po raz kolejny zostaniemy przejechani przez walec historii lub w najlepszym razie odsunięci na margines świata i porzuceni jako światowy oszołom.

Oczywiście kłamać ile się da, że Putin zabił nam prezydenta ma sens, jeżeli przez to możemy uzyskać jakieś korzyści. Ja jednak korzyści w tym nie widzę a za to widzę, jakie szkody możemy przez to poczynić i widzę komu szkody te mogą się przysłużyć.

Vanat
O mnie Vanat

Willard: Mówili, że pan kompletnie oszalał a pańskie metody uległy... wypaczeniu. Pułkownik Kurtz: I co, uległy? Willard: Prawdę mówiąc nie widzę w tym żadnej metody, sir.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (65)

Inne tematy w dziale Polityka