Vanat Vanat
2327
BLOG

Zamach w Smoleńsku a UFO

Vanat Vanat Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 93

Oni mogą wszystko, więc pewnie to robią! Nie można potwierdzić ich istnienia, bo mogą wszystko! Najlepszy dowód na to, że mogą wszystko, jest to, że to robią! To, że to robią, jest też najlepszym dowodem, że istnieją!

Zamach w Smoleńsku jest takim samym miejskim folklorem jak UFO, Yeti, potwór z Loch Ness, duchy, spisek na życie Kennedy’ego, zamach na WTC jako działanie CIA, itp. Powstał, by naiwni ludzie mieli się czym podniecać i odczuwać satysfakcję z tego, że są mądrzejsi od ekspertów, dostrzegają powiązania, których nie widzą jajogłowi. Kompilacja podniecenia wynikającego z odkrywania prostych prawd w męcząco skomplikowanym świecie i uczestniczenia w odkrywaniu wielkiego skandalu. Poczucie wyższości, dzięki przynależność do wąskiej grupy wtajemniczonych w prawdziwe mechanizmy działania świata. Czerpanie siły wynikającej z bycia częścią wspólnoty freeków. Pozory bycia ekspertem dzięki poznaniu jakiegoś wąskiego wycinka wiedzy w złożonej dziedzinie, posługiwanie się pseudo fachowym językiem i terminologią.

Dlaczego nie wierzę w zamach w Smoleńsku? Bo nielogiczne wywody są tu wytłumaczeniem braku jakichkolwiek dowodów i barku motywów.

- Skąd wiadomo, że to był zamach?
- Bo był w ich interesie!
- Ależ nie, nie był! Po co mieliby robić zamach? 
- Widocznie były powody skoro go zrobili!
- Ale nie zrobili go, nie ma żadnych dowodów!
- Nie ma, bo je schowali!

Nagle z sytuacji, gdy nie ma ani motywów, ani dowodów na zaistnienie samego faktu, mamy z powietrza wyczarowane samowspierające się fakty z motywami. Nieistniejące fakty dowodzą trafności przewidywania co do motywów, a motywy wysnute na podstawie faktów których brak, dowodzą prawdziwości tych faktów.

Skąd wiem, że UFO nie ma?
Bo działają niezgodnie z logiką. Gdyby chcieli nas obserwować tak by pozostawać w ukryciu, to po jaką cholerę włączają w nocy światła? Przecież z wielu obserwacji wiemy, że mogą stawać się niewidzialni, gdy tylko zechcą, a tu włączają światła i latają po nocy. Może więc chcę nawiązać kontakt? Dlaczego więc nie nawiązują kontaktu? Nawiązują, odwiedzają niektórych ziemian i przekazują im niezwykle ważne przesłania dla ludzkości. Dlaczego jednak nie dają im nic, co mogłoby dowodzić, iż przesłanie to jest prawdziwe? Skoro to tak ważne przesłania, to dlaczego nie wypowiadają ich oficjalnie? A może mają nas w nosie, tak jak my mamy w nosie mrówki? To dlaczego się ukrywają i robią wszystko żebyśmy nie mogli udowodnić ich istnienia?
Jednym słowem chcą być niewidoczni, ale są widoczni, chcą przekonać nas do zmiany zachowań, ale robią wszystko by to było mało przekonujące.
Dalej mamy porwania przez UFO. Porywają ludzi i robią na nich eksperymenty genetyczne. Próbują stworzyć rasę pół ludzi pół kosmitów. Tylko, że do tego nie trzeba porywać ludzi i pobierać ich komórek rozrodczych, bo łatwiej jest zabrać włosy z grzebienia i na tej podstawie zrobić klona czy hybrydę. Poza tym żeby skrzyżować z kimś człowieka to musi on mieć kod genetyczny oparty na tej samej substancji, co ludzie – DNA. Co więcej, to DNA musi być zorganizowane w ten sam sposób, co nasze ludzkie (odpowiadające sobie chromosomy), inaczej z hybrydyzacji nici.
Kręgi zbożowe pojawiają się tylko w granicach państw, w których zrobiła się na to moda i to tylko w okresie, gdy media w danym kraju się tym interesuje. Stopień komplikacji kręgów rośnie też zawsze w obrębie danego kraju. Podobnie z wyglądem i zachowaniem kosmitów. Jakoś tak się złożyło, że kosmici – nurkowie o zielonych twarzach, pojawiali się tylko w Polsce. Czyżby kosmici przelatując pół kosmosu tak bardzo przejmowali się naszymi umownymi granicami?
Jaki z tego wniosek?
UFO ma wszelkie cechy naiwnej bajki snutej przez ludzi o raczej naiwnych wyobrażeniach na temat nauki. Ma ono takie cechy, żeby można było na jego temat snuć opowieści, ale nie można było tego udowodnić. Cele, jakie realizują kosmici są wewnętrznie sprzeczne. Realizują je tak nieporadnie, że sami potrafilibyśmy to zrobić lepiej, ale równocześnie tak sprytnie, że nie możemy ich złapać. Opowieści o nich pojawiają się tam, gdzie media stworzą na to modę. Ich działania odpowiadają wyobrażeniom o genetyce, za które uczeń klasy biol-chem dostałby dwóję, ale przeciętnemu odbiorcy wydają się zgodne z wiedzą naukową.
Co z tego, że poważny człowiek przysięga ze widział kosmitę. Ja wiem, że dał się nabrać, sam próbuje mnie nabrać lub jest wariatem. Co z tego, że opowieści o UFO są setki tysięcy z całego świata. Wiem, że wszystkie one są wynikiem oszustwa, naiwności lub szaleństwa. Tak jak opowieści o duchach i każdy inny przykład miejskiego folkloru.

O nie! Oni chcieliby żebyś tak myślał! Specjalnie się tak raz pojawiają raz nie! Specjalnie tak zrobili, żeby dowody był łatwe do podważenia! Oni specjalnie tak mataczą z tymi swoimi wizytami żeby nas zdezorientować! Widocznie mają w tym jakiś swój cel! Oto ostateczny dowód na wszystko. Oni mogą wszystko, więc pewnie to robią, nie można ich złapać, bo mogą wszystko, a najlepszy dowód na to, że mogą wszystko, jest to, że to robią, a to, że to robią, jest najlepszym dowodem, że istnieją!

No więc tu z pomocą przychodzi nam brzytwa Ockhamowska. Prostsze wyjaśnienia są zawsze lepsze, niż nielogiczne, skomplikowane i głupkowate. Szczególnie, gdy brak jakichkolwiek sensownych dowodów na poparcie wyjaśnień nieracjonalnych.

Dlatego zawsze uwierzę szybciej w to, że niewyraźny filmy z rzekomym kosmitą jest zwykłym żartem, niż w to, że kosmici naprawdę hasali po czyimś ogródku.
Ale, kosmici gdyby istnieli mogliby tam hasać, a skoro już ustaliliśmy, że tam mogli hasać, to pewnie mieli ku temu jakieś swoje motywy.
Nie! Nie ma dowodów a z nieistniejących dowodów nie można wysuwać wniosków, co do intencji działań, których nie dowodzą, bo ich brak. Koniec kropka.

Skąd wiem, że katastrofa w Smoleńsku nie była zamachem? Bo zamach nie był opłacalny, jego skutki były nieprzewidywalne, ryzyko zdemaskowania spore, zaangażowane środki musiałyby być olbrzymie a szansa, że nic z tego nie wyjdzie jeszcze większa. Bo takich zamachów się nigdzie na świecie nie robi od lat. Co więcej, jedynymi dowodami na jego rzekome zaistnienie jest brak dowodów. Jedynymi, którzy mówią o możliwości zamachu są ludzie czerpiący wiedzę z drugiej lub trzeciej ręki, najczęsciej osoby, które mają polityczny lub psychologiczny interes by katastrofa okazała się zamachem, a zaangażowani w badania dowodów wykluczają taka możliwość kategorycznie.
Wiem, wiem: Oni mogą wszystko, więc pewnie to robią, nie można ich złapać, bo mogą wszystko, a najlepszy dowód na to, że mogą wszystko, jest to, że to robią, a to, że to robią, jest najlepszym dowodem, że istnieją!

Vanat
O mnie Vanat

Willard: Mówili, że pan kompletnie oszalał a pańskie metody uległy... wypaczeniu. Pułkownik Kurtz: I co, uległy? Willard: Prawdę mówiąc nie widzę w tym żadnej metody, sir.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (93)

Inne tematy w dziale Technologie