0 obserwujących
99 notek
32k odsłony
  228   0

Lekarze - leczyć.

Nie zmuszać lekarzy do bycia maszynami , bo na to nie pozwolą.

Czas na pomysł pasujący do sytuacji, bo lekarze wiedzą , kim są i chcą leczyć,natomiast ostatnie, nieetyczne  zarządzenie ich władz, dotyczące wypisywania różnorodnie refundowanych leków zmusza ich do bycia lekarzami - "na niby".

              Trzeba pamiętać, że lekarz to nie urzędnik, lecz ratownik zdrowia ludzkiego. Zabierają mu czas przeznaczony na rozmowę z pacjentem o jego dolegliwościach i na jego badanie w celu właściwego rozpoznania choroby, aby ją leczyć -  na rzecz pisania żmudnych wypracowań receptowych.

              Lekarze nie mogą, np. odpowiadać finansowo za błędnie wpisane ubezpieczenie pacjenta do historii choroby, bo czyni te zapisy - rejestracja.   Muszą, więc  się bronić, bo robi się z nich maszyny komputerowe, którym nie wolno się mylić, bo słono za to zapłacą.A są lekarzami z ludzkimi sumieniami i mózgami i ich zadaniem jest  - leczyć ludzi .

            Muszą wszystko wstukiwać w komputer i uważać, by się nie pomylić. To jest tzw dokumentowanie. Jeszcze dokładają im odpowiedzialność  materialną - finansową za każdy błąd złośliwie wydumanego przez swoje władze - wypisywania recepty.

        Trzeba zaś wiedzieć, że tępota i złośliwość pomysłów Ministra Zdrowia ( bo on te pomysły zaakceptował) polega przede wszystkim na  różnorodności procentowych odpłat za leki, a lekarze muszą przy każdym leku napisać, ile procent za ten lek należy odpłacić:

      Jeśli wypiszą pacjentowi , np. pięć leków na jednej recepcie, a każdy z nich ma inną odpłatność, bo albo ryczałt, albo 30%, albo 50 %, lub 100% , a przy tym , jeśli się pomyli to odpowie za to materialnie - płacąc za pomyłkę z własnej kieszeni, to, aby podołać narzuconemu mu zadaniu, musiałby pójść na łatwiznę i  leczyć "byle jak". Bo wiemy, że leków są tysiące i lekarze są zmuszani  (obsługując chorego) do czasochłonnego sprawdzania odpłatności za każdy wypisany pacjentowi lek.

       Jest to nie tylko uniemożliwianie właściwej pracy lekarzom, ale zmusza ich to do łamania etyki lekarskiej, bo do niewykorzystywania szerokiego wachlarza leków, bo ile ich może pomieścić ludzka pamięć wraz z ich różnorodnymi odpłatnościami?W sytuacji, kiedy nad głową wisi im topór odpowiedzialności finansowej  - z własnej kieszeni, a w poczekalni czekają cierpiący ludzie.

        Mają do wyboru:pobieżnie obsłużyć wszystkich pacjentów z poczekalni, czy ich wyleczyć dobrze dobranym najnowszym lekiem, którego odpłatności nie pamiętają, bo akurat ten lek  - to nowość terapeutyczna ratująca życie ludzkie....i trzeba zajrzeć do aktualnego lekospisu, lub wyszukać w komputerze jego odpłatność i działanie. A w poczekalni czeka kolejka pacjentów.

NFZ i Minister Zdrowia do spółki z Ministrem Finansów wpędzają lekarzy w nerwicę , a oni nie chcą "dać się zwariować" i zapowiedzieli, że będą wypisywać wszystkie recepty na 100 % odpłatności.

        Lekarze pierwszego kontaktu , tzw. - rodzinni - sekretarek przeważnie nie mają. Innym, również -  nie często przytrafia się otrzymanie takiej personalnej pomocy. 

       Jednak ich samoobrona w postaci groźby, że będą wypisywać leki tylko pełnopłatne,nie bierze pod uwagę tego, że pacjent potrzebuje przeważnie szybkiego przyjęcia leku , by ratować swoje życie, lub, by ulżyć dolegliwościom. Nie wykupi leku stuprocentowo płatnego, bo nie ma pieniędzy i... umrze.

         A lekarz nie chce, również, narażać na śmierć głodową swojej rodziny i siebie, PONIEWAŻ POMYŁKI BEDĄ BARDZO PRAWDOPODOBNE PRZY TAK PERFIDNIE ZŁOSLIWYCH PRZEPISACH RECEPTOWYCH, JAKIE OSTATNIO DOTYCZĄ POLSKICH LEKARZY.

 BO ZARZĄDZENIE O FINANSOWEJ ODPOWIEDZIALNOSCI  LEKARZY ZA BŁEDNIE WYPISANĄ RECEPTE JEST IDIOTYCZNE, ponieważ to urzędnik rejestracji wypisuje pesel i ubezpieczenie pacjenta na I- ej stronie historii choroby, jeśli chodzi o pomyłki tylko w tej materii.

 

           Można tę sprawę rozwiązać przez ujednolicenie procentowej odpłatności za leki,( kiedyś ubezpieczony odpłacał 30% za wszystkie leki, natomiast pacjenci onkologiczni, cukrzycy i z chorobami serca oraz inni, posiadali większe ulgi).

            Można tego dokonać przez obliczenie optymalnej średniej  budżetowych kosztów leków, przy równoczesnej rezygnacji z dalszej budowy luksusowych stadionów sportowych  , limuzyn z podgrzewanymi siedzeniami dla elity rządowo - sejmowej, zbyt częstych premii dla urzędników na najwyższych szczeblach oraz przez wyższe opodatkowanie milionerów.

             Pomogą też  uporać się z tym problemem częstsze wyrywkowe kontrole w placówkach leczniczych i pisanie protokółów odnośnie popełnianych błędów i te niedociągnięcia w pracy wpisywać do akt pracowniczych  z upomnieniem, naganą aż do wymówienia pracy włącznie  - po stwierdzeniu,  KTO zawinił odnośnie danego błędu w recepcie.

A pan min. Arłukowicz idzie na łatwiznę, przekreśla dotychczasowe procedury praw pracowniczych służby zdrowia, bo szuka , za wszelką cenę wpływów finansowych do kasy resortu. Nie tędy droga. Ta droga prowadzi do końca jego kariery w służbie zdrowia, bo jeśli wszyscy lekarze zażądają sekretarek medycznych - państwo poniesie podwójny koszt. 

 

 

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale