11 obserwujących
145 notek
149k odsłon
1580 odsłon

Premiery w kinie „Poprawność” nie będzie

Wykop Skomentuj75

Ostatnie wypadki związane z nieudaną organizacją seansu filmu „Smoleńsk” w Berlinie wywołały całą lawinę komentarzy, w których starano się dojść przyczyny zaskakującego zachowania właścicieli sal kinowych. Właściciele bowiem, nie licząc się z własnym interesem, odmówili wynajęcia kin, jako powód podając niewyjaśnione bliżej względy bezpieczeństwa, co niedwuznacznie wskazywało na zupełnie odmienne źródła ich stanowiska. Jaka więc może być przyczyna, skoro najbardziej prawdopodobna, czyli pieniądze, w grę nie wchodzi? Zastraszenie? Jeśli tak, to przez kogo? Dyżurny Putin z emigracją rosyjską? Kijowski na czele feministek trzeciego wieku? Zostawmy żarty.

Poszukując wyjaśnienia przyczyn oporu, jaki stawiany jest organizacji projekcji rzeczywiście kontrowersyjnego filmu, przypomniałem sobie znakomitą analizę przeprowadzoną przez Tomasza Gabisia w artykule „Niemieckie państwo ideologiczne”, w której powołując się na opinie dziennikarzy i polityków, autor czyni uwagi na temat niemieckiej poprawności polityczno-ideologicznej. Ta poprawność jest swoista wyłącznie dla Niemiec, bowiem tylko tam, nie tylko wyspecjalizowane instytucje i służby, ale właściwie cały aparat państwowy, a także coś, co jest nazywane „społeczeństwem obywatelskim” zaangażowane jest w tropieniu zachowań niepoprawnych. Społeczeństwo obywatelskie lobbuje na rzecz homogenizacji poglądów i wyraża nienową dla Niemiec potrzebę glejchszaltowania myślenia. To co nie mieści się w głowie Polaka i przewazającej części Europejczyków jest bez widocznych protestów przyjmowana przez większość Niemców.

W Niemczech przestrzeganie „poprawności politycznej” jest podniesione do rangi obywatelskiego obowiązku. Tu warto za Tomaszem Gabisiem zwrócić uwagę na pracę Wilfrieda Griessera: „Skazany język. O dialektyce politycznego prawa karnego w Europie”. Ten austriacki filozof i prawnik w swoim studium przedstawia między innymi zjawisko karania za „zbrodnię słów”, czyli dławienie wolności wypowiedzi przez zakazywanie poruszania określonych obszarów tematycznych, używania zakazanych słów, pojęć i znaków (na przykładach z Austrii i Niemiec). Trzeba też wziąć pod uwagę, że w mediach niemieckich, jak twierdzi Wolfgang Bok, specjalista od komunikacji społecznej, coraz większy wpływ na ich kształt ma pokolenie Trzech G, czyli „Greenpeace, Gender, Gerechtigkeit” prowadzące histeryczną krucjatę przeciwko prawicy. Zważywszy, że Gerechtigkeit rozumiane ma być, jako równość społeczna, gorszą mieszankę trudno sobie wyobrazić.

Powróćmy do nieudanej organizacji seansu „Smoleńska”. Właściciele uznali wynajęcie swoich kin za czyn wyjątkowo ryzykowny, ponieważ społeczeństwo obywatelskie nie uznaje kontrowersji, a poprawność polityczna wymaga bezrefleksyjnego podporządkowania się obowiązującym przekazom. Poza ewentualnym ujadaniem prasy mogli się też narazić na całkiem poważne problemy prawne, być może dlatego, że wkroczyli w zakazane rewiry.

Przeliczając ryzyko na pieniądze uznali, że im się to nie opłaca.

Wykop Skomentuj75
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale