Kiwam się nad bioetyką i nad jej sztucznymi, i naiwnymi problemami, klnę sobie (w głębi ciała) pewnego greka co naznaczył ludzi swoimi fantasmagoriami, w naszym kręgu kulturowym, a wielu wyciera sobie nim twarz i (a także) tylną część ciała... po dziś dzień
[(UWAGA! Osoby nie mające/posiadające poczucia humoru i dystansu do otoczającej rzeczywistości proszone są o nieczytanie dalszej części tej notki!)]
pies im buzię ślinił.
Widzę jak w wielu miejscach sparafrazowane myśli tego greka (Arystoteles) powtarzana są jak mantra - pchając ludzi w zniewolenie umysłu i paranoję. Pierwszy zaczął "rżnąć" greka Św. Tomasz z Akwinu, później już sobie na to pozwalało (nie przestrzegając praw autorskich :) wielu innych ludzi. Najtrudnieszy pierwszy krok-pierwsze wytarcie sobie buzi i innych części ciała... epigonom idzie to jak "z płatka"...
Spadkobiercy... wielu uzurpuje sobie prawo do głoszenia "prawdy" bioETYCZNEJ, wśród nich teologowie...
Bioetyka (po śmierci?)... http://www.youtube.com/watch?v=UGsPDLOEtvU = min 1:33 sek = jak takie coś widać u post-muzułmanów, to już wiadomo że nie ma czegoś takiego jak dualizm ontologiczny... :D
Weźmy n/p takiego p. Terlikowskiego, ten człowiek nawciska sobie( w siebie) mnóstwo książek, które potwierdzają jego dotychczasową wiedzę i być może wiarę, wpycha sobie (głównie?) chrześcijański nurt ...no i co z tego może wyniknąć?? Czyżby coś odkrywczego? Coś rewolucyjnego? Przecież wiadomo że nie, bo wszelka wiedza w tzw "bioetyce" musi być podłożona (podana) - tak, aby zgadzała się z dotychczasowym postrzeganiem świata. Właściwie to inaczej - przed panem Terlikowskim stoi zadanie nie lada, jak pogodzić osiągnięcia nauki, tak - aby zgadzały się doktryną chrześcijańską w rzymsko-katolickim gruncie, aby zaskarbić sobie pochwaŁĘ (KARD.) Abp. Nycza. Oczywiście nie posądzam p. Terlikowskiego o koniunkturalne lizusostwo wobec dostojnika kościelnego, gdzież bym śmiał. :P
Teraz pytanie brzmi... czy ktoś (głównie instytucjonalnie) poza Polską, na dłuższą metę będzie się przejmował tym, co powie pan Terlikowski n/p w sprawie klonowania? Lub aborcji? Wiadomo że nie. Dla kogo się "produkuje" pan Terlikowski? Dla Polaków. Później z takich Polaków za granicą naszego państwa obywatele innych, bardziej oświeconych państw (w sensie nie ograniczonych religijną doktryną) śmieją się od ucha do ucha. Może w IRL najmniej.
Zastanawiam się czy pan Terlikowski zajmując się bioetyką bierze pod uwagę "body-mind" problem, w co bardzo wątpię. Idąc dalej tym śladem to szczerze myślę że gdyby było wielu takich Terlikowskich na świecie, to - ludzkość by się bała polecieć n/p na księżyc. Tacy ludzie jak on, hamują rozwój ludzkości, kiedy w Polsce wielu "moralistów" będzie się zajmowało zagadnieniami etycznym, na podstawie Biblii, to już w krajach korony Brytyjskiej będą sztucznie "hodować" ludzkie organy ciała i wszczepiać je całym żywym istotom.
Osobiście cieszę się że kiedyś nadszedł czas Kartezjusza i kopnął w d... pewną myśl Arystotelesa... zastępując słowo "dusza" słowem "umysł" i wybitnie przyczynił się do oddzielenia "czystej" nauki od teologii/religii. Wiadomo ze umysł ma konkretne umiejscowienie anatomiczne, z "duszą" już tak nie jest - ponieważ od dawien-dawna "wiadomo" że dusza mieszka w ciele. Z tego powodu uwielbiałem ateistę Profesora Religę i jego przeszczepy serc, wraz z "duszą" :P Niezły dylemat "bioetyczny". A tak serio - to sztuczny i wydumany problem. Na samym końcu widać jak kurczowe trzymanie się "wynurzeń" pewnego greka bez uniwersyteckiego wykształcenia prowadzi do sztucznych problemów i patologii. Dziwię się ludziom którzy stawiają znak równości pomiędzy obumieraniem mózgu dorosłego człowieka, a sztucznym wywołaniem/działaniem wczesnoporonnym. To wszystko przez tego (j/w ;) starożytnego greka, Stary Testament i "duszę" . Czyżby zniewolone umysły z powodu tradycji poprzednich pokoleń?
Gdzieś mi tu śmierć "umkła". Nie szkodzi - wróci.



Komentarze
Pokaż komentarze (20)