Rosja wykorzystuje swoją flotę cieni do różnych działań. Oczywiście w znacznym stopniu jest to zwykłe łamanie sankcji i sprzedaż rosyjskiej ropy. Ale statki floty cieni wykorzystywane były kilkukrotnie do niszczenia podmorskich kabli na Bałtyku. Z rosyjskich frachtowców startowały drony nad niemieckie i holenderskie lotniska. Prawdopodobnie są też one środkiem transportu dla grup dywersyjnych.
Niedawno Ukraińcy zatopili (zresztą dość daleko od swojej strefy oddziaływania) "pusty" statek, który wcale a wcale nie przewoził części do reaktorów atomowych dla Kima.
Tym razem obserwujemy epopeję tankowca Bella 1, który wypłyną do Wenezueli z Iranu. Dość oczywiste jest, że nie przewoził on ropy - bo i po co?
Statek jednak do Wenezueli nie dotarł.Zamiast tego przemianował się na oficjalnie rosyjski statek Marinera i zaczą swoją wielką ucieczkę.
Tutaj sprawa nabiera rumieńców, bo z jednej strony Amerykanie zapakowali cały sprzęt do abordażu na samoloty i migiem przerzucili całą specjalną jednostkę na Wyspy Brytyjskie, z drugiej Rosjanie poza tradycyjnymi protestem skierowali na jego ratunek okręt podwodny.
No to się wszystko kupy nie trzyma.
Gdyby to był pusty statek obsadzony międzynarodową zbieraniną przypadkowych matrosów, to po pierwsze nikt by się nie martwił jego zatrzymaniem. Po drugie USA by go aż tak mocno nie goniły, a po trzecie Rosja dalej słała by "stanowcze protesty" a nie okręt podwodny.
Jakie więc tajemnice skrywała Marinera?
Czy Rosjanie zdążyli je ewakuować, czy może leżą one już na dnie oceanu. Czy też może Amerykanom udało się jednak przejąć statek z ładunkiem specjalnym na pokładzie.
Ciekawe.
Choć zapewne prawdy możemy nigdy nie poznać.




Komentarze
Pokaż komentarze (7)