Voit Voit
71
BLOG

Zachód słońca. Andrzejowi.

Voit Voit Rozmaitości Obserwuj notkę 32

Poszłam na ryby. Pomost, w koło dziwna cisza. Nad Dusiem zachodzi niesamowite, purpurowo-fioletowe słońce. Niedaleko poluje rapa -  wali ogłuszająco ogonem w wodę. Jest poza moim zasięgiem, ale wygląda to niesamowicie. Za plecami mam stare, klasztorne zabudowania -  kamienne stodoły, od których huk ogona odbija się zwielokrotnionym echem. 

Slońce opada coraz nizej, opatulam się moim barburem. Zimno. 

Koło trzcin poluje okoń -  nad wodę wyskakują małe, srebrzyste ukleje. 

Na tle zachodu widzę jakiegoś samotnego wędkarza. Z daleka wygląda jak namalowany piórkiem. Siedzi nieruchomo, zatrzymany w kadrze. Gdzieś słyszę uderzenia wioseł kajaka. Koło mnie przepływa łabędzia rodzina. 

Cisza. Niesamowita, taka słyszalna i namacalna. Spokój wody bez jednej zmarszczki. 

To taki moment kompletnego dystansu do wszystkiego. Mogłabym tak zostać na zawsze, zatrzymana w kadrze, siedząca na pomoście nad Dusiem. I to słońce -  najpierw nabrzmiałe, potem znikające nad horyzontem, gdzieś daleko, wśród drzew. 

Wreszcie się chowa. Przyroda zamiera, tylko samotna rapa poluje w pobliżu. Zbieram kije. Jeszcze na chwilę ogladam się za siebie...

 

 

 

Voit
O mnie Voit

Kogo banuję - przede wszystkim chamów, nudziarzy, domorosłych psychologów i detektywów-amatorów. To mój blog i to ja decyduję, kto tu będzie komentował. Powinnam to zrobić dawno, teraz zabieram się za porządki. Dyskusja - proszę bardzo, może być na wysokich tonach, ale chamstwo i nudziarstwo zdecydowanie nie. Anka Grzybowska Utwórz swoją wizytówkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (32)

Inne tematy w dziale Rozmaitości