Wczoraj Janusz Palikot oskarżył posła PIS Hofmana o to, że wzywa do powieszenia go na jakiejś gałęzi.
Miałby może i rację, gdyby nie fakt, że na swoim blogu wielokrotnie wzywał do nienawiści, a nawet do zabijania przeciwników politycznych.
I tak oto kilka dni temu Palikot napisał o tragicznie zmarłym pośle Gosiewskim:
"Mam nadzieje, że ten pokraka Gosiewski nie żyje. Jeśli natomiast gdzieś się błąka jako zombi, to trzeba go szybko dobić i do formaliny."
Inny prominentny działacz PO Radosław Sikorski (?) natomiast wzywał do "dorżnięcia watahy".
I co? I nic! Tylko byla tylko taka "licentia poetica"...
Jakoś wtedy dyżurne "moralne" autorytety, jak prof. Radosław Markowski czy Adam Szostkiewicz, które dziś odsądzają Hofmana od czci i wiary i wzywają do jego bojkotu, zupełnie się nie burzyły.
Ale może się myle? Może to nie jest ani zła wola ani złośliwość, ani premedytacja? Można da się to wytłumaczyć całkiem prosto?
Wszak obydwaj Panowie noszą okulary, więc może są po prostu są lewoskrętnie zezowaci?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)