Są na świecie rachunki krzywd.
Żadna dłoń ich dziś nie przekreśli.
Ale mów naszych nie zatrzyma dziś nikt.
Powalczymy, by śpiewać te pieśni.
Władysław Broniewski, ale trochę przerobiony
.
No to co, że forma brudna
I że błędy tam i tu?
Przyjdzie wojna i wyrówna,
Przyjdzie wojna i wyró,
Wojciech Młynarski, też trochę zmieniony
1. Wiele lat temu czytałem znakomitą powieść Karola Capka „Fabryka Absolutu”. Nie ma sensu pisać, o czym to jest; generalnie o naiwności/głupocie wierzących, że ludzie potrafią złota/”absolutu” na gówno nie przerobić. Naprawdę warto przeczytać. Takie mam właśnie skojarzenia gdy oglądane dziś w telewizorze obrazy kojarzę z nadziejami roku 1989. Niektóre z dzisiejszych „gadających głów” oglądałem również w początku lat 90. Też gadały. Z taką samą jak dziś troską o Polskę i tak jak dziś przekonywająco, Treści były wprawdzie trochę inne, ale wiadomo, że „Tylko krowa nie zmienia poglądów”, a polityk z czegoś żyć przecież musi. Tamta paplanina zawaliła się po kilku latach. No i trza było zacząć od nowa. I zaczęliśmy; zasłużyliśmy się w „Wojnie w Zatoce”, potem przyjęła nas Unia. I gadające głowy znów biły się dzielnie o nasze polskie dobro i pouczały nas kto wróg, a kto przyjaciel. A potem bijąc się o Niceę podpisaliśmy Traktat Lizboński. I znów mieliśmy nadzieję. No i szło dobrze. Żarło toto, żarło, aż zaczęło dychać. Nie zdechło jeszcze, ale okazało się, że ten traktat to taki całkiem cacy jednak nie był (zob. „Antropologię władzy” J. Staniszkis) i mamy nowe kłopoty, bo jeszcze coś tam niepotrzebnie podpisano. No i nowe/stare gadające głowy znów wyjaśniły nam jak to dobrze o nas dbają. W końcu i z pandemii nas wyprowadziły. Świat jednak na pandemie pyskować zaczął, na walkę z nią może nawet bardziej (zob. likwidacje „Konwoju Wolności” w Kanadzie) i już, już wydawało się, że może ktoś te głowy na inne wymieni lub przynajmniej pouczy, by bzdur nie gadały, gdy jeden pan przypomniał sobie, że imperium nie całkiem jeszcze odbudował. No i zaczął to robić. A nasze gadające głowy szybko pospieszyły mówić nam co teraz jest dobre a co złe. I właśnie przed chwilą jedna z takich gadających głów udzieliła wywiadu, z którego dowiedziałem się, że tak lokalnie, tj. w Polsce, to pryncypałowie tej głowy są nasza nadzieją jedyną, a tak bardziej „globalnie” to też oni świat ratują, bo jeżdżąc po całym świecie przygłupów/wrogów_naszych za uszy targając do prawdy i zdrowego rozsądku doprowadzają.
Żeby było jasne; te gadające głowy nie mają, przynajmniej ja nie zauważyłem by miały, żadnych specjalnie dobrze określonych haseł na swych zawsze wysoko trzymanych sztandarach. Ich siłą jest właśnie tych haseł niedookreśloność. I „plastyczność” pozwalająca dopasować się do każdej aktualnej wierchuszki/każdego_wodza. Dziś podzieliliśmy się w Polsce różnymi liniami; stosunkiem do szczepień, do reform socjalnych, do rozumienia patriotyzmu no i głównie do Kaczyńskiego/Tuska. Wielu z nas usiłuje niektóre z tych linii zacierać i „wciska” np. „socjal” Kaczyńskiemu, a bycie sterowanym przez obcych Tuskowi, ale podział na pro- i antyszczepionkowców przecina zarówno zbiór zwolenników Kaczyńskiego jak i sympatyków Tuska. No i jak zwykle w takich sytuacjach najgorzej mają „symetryści” (chyba takim jestem, bo nieszczególnie dobrze odróżniam racje obu Wysokich Naparzających się Stron), bo każde z plemion wyznaje zasadę „Kto z nami się nie zgadza, Polskę naszą zdradza” i w żaden sposób nie idzie im wytłumaczyć, że w tym przypadku można słowo „naszą” rozumieć jako „naszą wspólną”.
Kilka dni temu niektórzy mieli pewnie nadzieję, że coś się zmieni i oba plemiona przypomną sobie, ze gadały kiedyś dialektami tego samego języka. Ja tez tak myślałem. Ale gadająca ze swadą i głębokim przekonaniem o swej nieomylności gadająca głowa wyprowadziła mnie z błędu. Ta wojna niczego nie wyrówna.
2. Wojny jednak nie tylko rozmaite sprawy wyrównują, ale również wymazują. Z pamięci. Przykładów jest wiele. Jednym z lepszych jest ludobójstwo sprawione przez Króla Belgów, Leopolda II mieszkańcom Konga. Dokładne szacunki nie są znane, ale oscylują między 10 a 15 milionów ludzi. Kiedy „sprawa się rypła” i wyciągane przez wścibskich dziennikarzy (głównie jednego Anglika) informacje zaczęły tzw, opinię publiczna wkurzać pojawiła się akurat wiadomość o Wojnie (wtedy nikt jeszcze nie wiedział, że będzie ona Wielka), temat ludobójstwa przykryła i ludzie szybko zapomnieli, a Leopoldowi postawili potem pomnik w samym centrum Brukseli. Aby było weselej, to przy definiowaniu ludobójstwa jako zbrodni zażądano, by było ono intensjonalne, a nie okazjonalne. No i okazało się, że facet odpowiedzialny za śmierć paru(nastu?) milionów ludzi zbrodni nie popełnił. No bo czystek żadnych nie robił, a tylko mało robotnych zabijał.Następna wojna też parę sprawek przykryła. Co będzie o obecną nie wiadomo, ale u nas też na pewno o wielu przekrętach (tylko przekrętach, bo zbrodni, to my przecież nie popełniamy) zapomnimy. Ale nie martwmy się na zapas, może za następne sto lat jakiś typ coś wygrzebie.
3. Bywa i tak, że wojna przykrywa sprawy aktualne, tj. procesy biegnące podczas jej trwania. Tak było np. z bardzo dobrą kooperacją USA i III Rzeszy podczas ostatniej (II WŚ) wojny. Amerykanie dostarczali Niemcom sprzęt, aby ci ostatni mogli dłużej wojować, sprawniej administrować podbitymi terenami i zarządzać np. obozami pracy/zagłady. Coś tam im niektórzy po wojnie wyciągali, ale „business is business”, więc właściwie nic się nie stało. Nie wiadomo jak to będzie po wojnie ukraińskiej, ale i tu trza interesu pilnować. Przynajmniej swojego. No to Niemcy pilnują Nord Stream 1 (z certyfikacji „dwójki” się wycofali), a my importu wędka z Donbasu. Ale jest szansa, że „uwalą” Ruskich na systemie SWIFT, bo z początkowego grona oponentów ubyły Włochy i Niemcy, potem (wiadomość może nie do końca pewna, bo słyszałem tylko raz) Węgry i ostał się chyba tylko Cypr. W tym ostatnim przypadku może chodzić o dużą sympatię rosyjskich oligarchów do cypryjskich banków, ale to tylko takie podejrzenia/pomówienia co większych zawistników. Tak całkiem nawiasem, to ciekaw jestem czy ktoś z Państwa wie jakie są obroty, wzajemne należności i inwestycje np. Włoch czy Niemiec z Rosją. Wiedzielibyśmy jak się mają szumne hasła („wolny świat”, „demokracja”, itp.) do miło szeleszczących banknotów. Ja nie wiem. Jak ktoś wie, niech napisze.
No i posłuchajmy co kolejna gadająca głowa powie. A może jednak ta wojna coś ważnego (CO?) wyrówna?
Dziękuję za uwagę.





Komentarze
Pokaż komentarze (6)