Takie sobie gadanie
Powinniśmy być tak dobrzy, jak to tylko możliwe. Ale nie bardziej. Zerżnięte z Einsteina (trochę zmieniłem)
6 obserwujących
75 notek
14k odsłon
  236   1

Trol czy ideowiec? Studium przypadku.

Namnożyło się w Internecie mnóstwo troli. Niekoniecznie płatnych; bywają tez i trolujacy z sympatii/antypatii dla osoby, organizacji lub ugrupowania. Trole zwykle wiedzą co pisać maja i niespecjalnie przejmują się prawdziwością tego co piszą. Bywają tez jednak i "wierzący", ludzie, którzy uwierzyli w nieomylność jakiegoś autorytetu i bronią jego (tego autorytetu) poglądów głównie dlatego, że własnych poglądów nie mają. Nie musi to oznaczać, iż są matołami. Człowiek taki może być inteligentny sporo powyżej przeciętnej i mieć dowolnie wysokie wykształcenie czy stopnie lub tytuły naukowe. Tym co go jakoś wyróżnia jest jego głęboka wewnętrzna sprzeczność jego obrazu świata. Mało, ze ma poglądy, których sprzeczność sam zauważa, to jeszcze odmawia sięgania po jakiekolwiek źródła poza tymi - w jego przekonaniu - "prawomyślnymi"

Namnożyło się w Internecie mnóstwo troli. Niekoniecznie płatnych; bywają tez i trolujacy z sympatii/antypatii dla osoby, organizacji lub ugrupowania. Trole zwykle wiedzą co pisać maja i niespecjalnie przejmują się prawdziwością tego co piszą. Bywają tez jednak i "wierzący", ludzie, którzy uwierzyli w nieomylność jakiegoś autorytetu i bronią jego (tego autorytetu) poglądów głównie dlatego, że własnych poglądów nie mają. Nie musi to oznaczać, iż są matołami. Człowiek taki może być  inteligentny sporo powyżej przeciętnej i mieć dowolnie wysokie wykształcenie czy stopnie lub tytuły naukowe. Tym co go jakoś wyróżnia jest jego głęboka wewnętrzna sprzeczność jego obrazu świata. Mało, ze ma poglądy, których sprzeczność sam zauważa, to jeszcze odmawia sięgania po jakiekolwiek źródła poza tymi - w jego przekonaniu - "prawomyślnymi". Ogląda telewizje jednego nurtu, czyta gazety jednej tylko formacji, a wszelkie - często naprawdę ewidentne - sprzeczności w wygenerowanym w ten sposób światopoglądzie usprawiedliwia brakiem dostatecznej wiedzy, która jego autorytet na pewno posiada, ale ujawnić nie może, bo wrogowie by to przeciw Polsce wykorzystali. Mówi językiem prezentowanym przez swych idoli używając dosłownie wymyślanych przez nich (obraźliwych na ogół) określeń politycznych przeciwników z przedziwna satysfakcja, że ich w ten sposób w oczach interlokutora poniża czy pomawia. Najlepiej jak poniża, bo wydaje mu się, że w ten sposób swojego idola wywyższa. No i jest często agresywny. Niekoniecznie dlatego by chciał coś komuś zabierać, jak bandzior rabujący spokojnego przechodnia. Zwykle wierzy w to, ze czegoś broni. Czegoś bardzo ważnego; wartości aksjologicznych, Ojczyzny, Narodu, Państwa i co mu tam jeszcze jego autorytet podpowie. Człowiek taki usiłuje zwykle pouczać innych z z wyżyn piedestału na który on sam swój autorytet wtaszczył. Kiedy wykaże się jego błędy, sięga  - podobnie jak trol - po obelgi. Są one tu jednak nie zimno wyrachowanym opluwaniem interlokutora, ale raczej wyrazem jego bezsilności. Takie rozchodzenie się tego, co w sercu z twardymi faktami.  Nazwijmy go ideowcem.

Zarówno trol i ideowiec prezentują się w dyskusji podobnie. Ja mam często kłopot by ich rozróżnić. Trole bywają zwykle bardziej chamowate, ale nie jest to, niestety, cecha różnicująca oba wymienione gatunki. Poniżej pozwolę sobie zaprezentować fragment dyskusji, gdzie takie wątpliwości miałem. Może Państwo sami ocenią czy moim interlokutorem był trol czy wspomniany wyżej ideowiec. W dyskusji poniżej moje wypowiedzi pisze kursywą.


Waldemar Korczynski
Nie wiem czy to będzie na pewno ściśle w temacie, ale chyba jakoś się z nim wiąże. Idzie tzw. reparacje. Od razu chce powiedzieć, że cieszyłbym się bardzo, gdyby Niemcy jakieś kilkaset mld. euro (na tyle chyba nasze szkody oszacowano) wypłacili. Jeszcze bardziej bym się cieszył, gdyby o wydawaniu tych pienieðzy decydować mogli zwykli ludzie. Najlepiej na poziomie województw lub powiatów czy gmin. A teraz przechodząc od marzeń do rzeczywistości.

(A) Niemcy wielu ludziom jakieś odszkodowania wypłacili. Chyba nawet parę razy. Na pewno w latach 70-tych, bo pamiętam i to, ze nasze państwo (to szło wtedy nie bezpośrednio, ale przez państwo właśnie) wtedy spora część tej forsy po prostu zakosiło. A i zwykli ludzie tez sobie historie dorabiali. Przez ZBOWiD (mam nadzieję, że pamiętają Państwo co to było). Na usprawiedliwienie tego szwindlu rzec można, że Izrael "swoich" potraktował chyba jeszcze gorzej; w końcu u nas nikt nikogo "mydłem" nie nazywał (a ciekawe, że prasa ani wtedy, ani dziś nic o tym nie pisze). To były takie - na pewno niewystarczające odszkodowania dla indywidualnych osób.

(B)Co do reparacji na państwa niemieckiego dla państwa polskiego.
(1) nikt o nie nie występował. Jeśli się mylę proszę podać kto i kiedy.
(2) niech Państwo sami, tak uczciwie, powiedzą czy na miejscu Niemców płaciliby w tej sytuacji? Gdy nasz rząd oświadcza, że żadne układy zawarte przez poprzednie polskie rządy nie są wiążące. To może robić każdy kolejny polski rząd. I Niemcy musieliby płacić do końca świata i jeden dzień dłużej. I stale opluwani przez nasze media (blogerów, czy dyskutantów  niemieccy ministrowie czytać nie muszą, więc ich tu nie wymieniam) ? Czy jako Kanclerz Niemiec wypłaciliby Państwo choć centa? Ja mam wrażenie, ze nam wcale nie chodzi o te reparacje i że to jest tylko podnoszenie nastrojów. Aby było jasne; RÓWNIEŻ UWAŻAM, ZE TA SPRAWA NIE ZOSTAŁA ZAŁATWIONA. BYĆ MOŻE POTRZEBNY JEST NP. JAKIŚ TRAKTAT POKOJOWY, KTÓRY RAZ NA ZAWSZE SPRAWĘ BY ZAŁATWIŁ. Ale nie to, co my teraz robimy, tj. mnóstwo hałasu i podpalania emocji z których nic nie wynika. No i to NAPRAWDĘ można zrobić. Ale trzeba chcieć. W rządzie tych chcących nie widać, a poza rządem to każdy taki chcący natychmiast staje się ?? (niech Państwo sami tu coś wpiszą, ja jestem kiepski w obelgach).

PS. Uprzedzając ew. zarzuty; tekst ten upubliczniłem już w innym miejscu.


trol/ideowiec
Waldemar Korczynski No wiesz, za to co państwo niemieckie z poparciem obywateli robiło to opluwanie do końca świata jest naprawdę łagodne. Były głosy żeby teren Niemiec zrównać z ziemią. Niemcy gdyby wygrały wojnę by się tak nie pieściły z Polską czy Sowietami jak alianci zachodni czy wschodni z nimi. A ziemie odzyskane? Nie rekompensują olbrzymich zniszczeń miast polskich, strat ludzkich i przemysłu. Czy morderca którego wsadzą na dożywocie powinien się obrazić za złe traktowanie i zawetować wydany na niego wyrok?

    
Waldemar Korczynski
(A) "No wiesz, za to co państwo niemieckie z poparciem obywateli robiło to opluwanie do końca świata jest naprawdę łagodne. Były głosy żeby teren Niemiec zrównać z ziemią. Niemcy gdyby wygrały wojnę by się tak nie pieściły z z Polską czy Sowietami jak alianci zachodni czy wschodni z nimi."

To, oczywiście rzecz bardzo osobista. Nie wybielam ani nie bronie Niemców; ogrom ich zbrodni poraża. Ale wymienione propozycje nie bardzo mi się podobają. A opluwać, szczególnie zza internetowego nicka, nie potrafię nikogo. Szczególnie w tak długim okresie (nb. czy Czechów za Mieszka drugiego (zniszczoną znacznie bardziej niż w IIWS czy nawet Potopie Polskę uratowała wtedy Niemka, Rycheza) lub Szwedów za Potop (też większe niż w IIWS straty) tez mamy dziś opluwać?). Ja nie dam rady. Przykro mi.

B) "A ziemie odzyskane?" To nie były ziemie "odzyskane", bo :

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale