Być może jednak, ze to ja się mylę. Byłbym wdzięczny za pokazani mi moich ew. błędów. Chodzi o dwie propozycje.
(1) zaproponowane przez Premiera Morawieckiego "olanie' wszystkiego, co jest dla Polski lub/i Polaków niekorzystne i nakazanie naszym sądom stosowanie tego kryterium - jak zrozumiałem - jako rozstrzygającego.
oraz
(2) propozycje rozstrzygania o prawie i jego stosowaniu poprzez głosowanie.
Popierana przez wielu blogerów (i nie tylko blogerów) propozycja olewania interesów wszystkich niePolaków wydaje mi się leżeć zbyt blisko pomysłów jednego pana Adolfa bredzącego (podobno często na haju) o narodzie panów (w oryginale zdaje mi się Herrenvolk). Na usprawiedliwienie pomysłu można, oczywiście pisać, że nasz Pan H. sam tego nie wydumał i bezczelnie plagiatował wielu innych (np. Brytyjczyków czy Szwedów), ale ja trochę tego Pana A.H. nie lubię, więc nie bardzo mam ochotę Go usprawiedliwiać.
Drugi pomysł budzi we mnie podejrzenie, że następnym krokiem będzie propozycja głosowania nad prawdziwością zdania 2 + 2 = 4. Aby było jasne. Sam pomysł jakiegoś zapytania społeczeństwa (referendum?) o jego wizję w sprawie poglądów na sprawiedliwość i sądy wydaje mi się słuszny. JAKO PODSTAWA DYSKUSJI. Boję się jednak, że utrwalone przez ostatnie 8 lat (fałszywe w większości przypadków) poczucie możliwości sprawczych "suwerena" spowodować może dalsze pogłębienie naszych podziałów. Chodzi o to, że wielu ludzi może poczuć się krzywdzonymi przez "ruskie onuce", "hitlersynów" lub inszych "POlszewików", którzy z nienawiści do suwerena nie chcą uwierzyć że np. 2 + 2 = 7. No i reakcja oburzonych tym faktem obywateli RP może być różna.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)