Tak się zastanawiałem dziś w czym Platforma może być lepsza od PiSu? Tym, że Donald Tusk jest bardziej uśmiechnięty niż Jarosław Kaczyński? Tym, że wie ile kosztuje bochenek chleba i kostka masła? Tym, że tak naprawdę nie jest liberałem, bo mówi "jedzenie drogie", a takie rzeczy powinien regulować w myśl tej idei wolny rynek? Czy jego ministrowie będą lepsi od ministrów Prawa i Sprawiedliwości?
Nasuwa mi się jeszcze więcej pytań i gdy chwilę się nad nimi zastanowię, to widzę ciemną plamę, która przysłania mi odpowiedzi. Tak się zastanówmy, co nam Platforma obiecała w wyborach i po wyborach. Otóż obiecała nam: poprawę stosunków z Rosją i Niemcami, budowę nowoczesnych dróg (bo przez dziury w drogach, wg PO, ginie więcej ludzi niż przez "brawurę" kierowców), zwiększenie płac dla nauczycieli, zwiększenie płac dla lekarzy (wg minister Kopacz lekarze specjaliści mają zarabiać po 2010 roku 11tys, a ludzie bezrobotni i biedni mają jeść tynk ze ścian). To tylko kilka z przykładów z miliona obietnic Platformy. Czy są realne? Niektóre tak, ale zwiększenie płac dla lekarzy jest chyba najbardziej niemożliwe ze wszystkich pomysłów. Uważam, że każdy minister zdrowia miał jakiś plan, ale tak na dobrą sprawę lekarze nie potrafią spojrzeć dalej niż ich Mercedesy i BMW. Składali przysięgę Hipokratesa i podczas strajku odmówili przyjęcia wielu moim znajomy. Ale to jest temat na inny wpis.
Podsumowując, PiS też dużo obiecało przed wyborami w 2005, a mieliśmy tylko burdel, bajzel, kłótnie, nonsensy, niedomówienia, oszczerstwa, kłamstwa, walkę etc. PO też bardzo dużo obiecała. Na razie wszystko się zaczyna. Ale jak mawiał Miller "mężczyznę pozna się po tym jak kończy", to oczekuję na to jak pan Tusk skończy. Życzę mu, żeby nie skończył jak Jarosław Kaczyński, ale żeby wywiązał się z przynajmniej 40% swoich obietnic.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)