40 obserwujących
482 notki
763k odsłony
  1329   3

Europa po Vrbieticach - czy nie pięć lat za późno ?

Ujawnienie rosyjskiego sprawstwa w wysadzeniu w powietrze czeskich magazynów amunicji, w październiku i grudniu 2014 roku, być może uchroniło Ukrainę przed kolejnym ostrzałem. Zagadką pozostanie dlaczego informacja o rosyjskim sprawstwie w wysadzeniu dwóch magazynów, należących do Bułgara, dwóch przypadkowych ofiarach śmiertelnych, w stosunkowo mało strategicznych Czechach, w dodatku przed pięcioma laty, zadziałało tak skutecznie ? Przecież Rosjanie od tamtej pory robili już gorsze rzeczy. Amerykanie dali najwyraźniej sygnał że mają wiedzę której ujawnienie realnie zniweczy opłacalność zaatakowania Ukrainy. Składy amunicji we Vrbieticach  musiały być po prostu bardzo przekonywującą sugestią że taką wiedzę posiadają.

Tak czy owak cała ta sytuacja pokazała jak ważne dla bieżących dziejów Europy są wydarzenia sprzed kilku wcześniejszych lat. Podsłuchane rozmowy, prześwietlone siatki agentów, materiały operacyjne wywiadu.

.

Rosyjska dyplomacja zawsze miała przewagę nad dyplomacjami państw demokratycznych. Z tego prostego powodu że nie przestrzega żadnych reguł ani granic prawa. To jak dyskusja menedżera z bossem gangu, i obie strony mają tego świadomość. Wstając od negocjacji adwersarz Rosjanina nigdy nie wie czy uda mu się dojść żywym do drzwi – obawy mieszają się więc ze zdrowym rozsądkiem. Ale jednego oczywiście Rosjanom nikt nie odmawia: ich działanie nigdy nie jest przypadkowe ani spontaniczne – zanim zdecydują się na jakikolwiek szokujący krok, najpierw testują czy ich ofierze ktoś silny przyjdzie z pomocą czy też mogą ją zmasakrować bezkarnie. Dlatego prowokują - sprawdzają, testują.

.

Dla mnie, w tym kontekście, najciekawsze jest oczywiście to jak w ostatnich kilkunastu latach Rosjanie postrzegali Polskę. Tym bardziej że w tym czasie byliśmy świadkami nie tylko zmiany politycznej w naszym kraju ale przede wszystkim całkowitej – o 180 stopni - zmiany doktryny w polskiej polityce zagranicznej.

.

Jesień 2014 roku, kiedy wylatywały w powietrze czeskie składy amunicji , a rosyjskie wojska od 10 miesięcy okupowały Krym, w Polsce była jednocześnie czasem zmiany po kilku latach polityki prorosyjskiej. Dosłownie dwa miesiące wcześniej zdecydowano że rok 2015 nie będzie jednak „Rokiem Rosji w Polsce” i vice versa, jak uzgodniono z Rosjanami już po 2012 roku – czyli po ponownym wyborze Putina na prezydenta Rosji.

Powoli kończyła się też władza najbardziej prorosyjskiej ekipy w ostatnim trzydziestoleciu – ekipy która w 2008 roku wycofała polskie (i nie tylko) veto wobec przyjęcia Rosji do WTO, a także cofnęła nasz sprzeciw wobec budowy rosyjsko – niemieckiej rury po dnie Bałtyku. Ekipa która rozbijała solidarność europejską, kierując się wyłącznie zasadą że gwarantem – nie tylko rentowności ale też bezpieczeństwa naszego regionu są osobiste dobre relacje premiera Tuska z Angelą Merkel czy … Władimirem Putinem. Wreszcie ekipa która pięć miesięcy po katastrofie na terenie Rosji - w której zginął Prezydent Polski i delegacja najważniejszych dla tegoż państwa Urzędników (łącznie z dowódcami wszystkich formacji wojska) – nie mając jeszcze ŻADNEGO oficjalnego raportu o przyczynach katastrofy (we wrześniu 2010 roku znano jedynie wstępny raport MAK z 21 maja) – zaprasza szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa na oficjalną odprawę ambasadorów do polskiego MSZ. Dając tym samym sygnał dla dyplomacji innych państw że Rosja i Polska mają wspólne cele w polityce międzynarodowej i nie ma między nami różnic interesów.

Czy Minister Sikorski naprawdę nie rozumie dziś jak jest postrzegany ? Czy ówczesny premier Tusk także nie zdaje sobie sprawy z tego że lata 2008 – 2013 bez wątpienia są zarchiwizowane w biurach analiz każdego MSZ w Europie ? Wreszcie czy jest absolutnie pewien że w namiocie przy smoleńskim lotnisku, późnym wieczorem 10 kwietnia 2010 roku nie było żadnych mikrofonów ?

Jedno wszak jest pewne – kiedy jesienią 2014 roku wylatywały w powietrze czeskie magazyny, a „zielone ludziki” w bluzach ze „sklepów z militariami” okupowały ukraińskie terytorium Krymu, to Władimir Putin mógł być absolutnie pewien że ze strony Polski nie napotka poważnych przeszkód a kampania wizerunkowa Tuska i Sikorskiego są jedynie gestami w obronie własnej twarzy. Od Sikorskiego Ukraińcy mogli zaś usłyszeć tylko „Jeśli nie poprzecie tego porozumienia, będziecie mieli stan wojenny, będziecie mieli wojsko, wszyscy będziecie martwi”. Na szczęście dziś w obliczu rosyjskich wojsk nad Dnieprem żaden poważny dyplomata w Europie nie wypowie już do Ukraińców takich słów. Czy więc informacja o rosyjskim udziale w wysadzeniu składów amunicji w Czechach jest o pięć lat spóźniona ? Czy może w 2014 roku nie spotkałaby się (jeszcze) z poważną reakcją Europy ? 

Lubię to! Skomentuj65 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka