127 obserwujących
809 notek
855k odsłon
  768   0

SONATA NIESIOŁOWSKA a la Tarantella czyli KOLAPS STEFANA

P.Stefan otwiera słownik, księgę swojego umysłu. W odpowiedzi na dowolne pytanie (treść pytania nie jest ważna, specyficzny umysł p.Marszałka uruchamia się na samo brzmienie ludzkiego głosu i na ton pytający) p.Stefan wyzwala sprężynę:„- To kłamstwo!!!”. Po sekundzie dodaje do tego przymiotnik i zmienia liczbę poj. na liczbe mnogą (substytut analizy i  weryfikacji):„- Bezczelne kłamstwa!!!”. Wchodzimy w etap zapłonu i rozruchu. Po rozruchu umysł wchodzi w fazę spokojnego suwu. Jedziemy. Noga na gaz. Intelekt (w swej postaci oczywiście susbstytucjonalnej) wertuje zasoby synonimów. Wchodzimy w etap testowania przyspieszenia i autoagitacji. Słychać równy rytm silnika umysłu p.Stefana. Wprawdzie kierowca siedzi tyłem do kierunku jazdy, układ kierowniczy zdemontowano, hamulec nie działa , ale za to gra nam swoją bojową pieśń pedał gazu potrójnie wzmocniony nakładką z litej stali, by noga p.Stefana nie zdruzgotała go w porywach pędu ku...nieskończoności. Z perspektywy filozoficznej mamy tu do czynienia z ową nieokreśloną żądzą, sycącą się sobą samą. Fenomen znany z dzieł Przybyszewskiego. Po prostu pędząca w otchłań naga dusza... W wersji orientalnej: Nu,zajac,pagadi! 

Jedziemy. Mkniemy. „- To wszystko bezczelne, podłe kłamstwa!!!”. Mamy tu fazę równego suwu po a u t y s t r a d z i e – umysł zachwycony sobą samym, straceńczo samozaspokajający się – dobiera synonimy.„-To obrzydliwe insynuacje!!!” – do ekstazy synonimicznej przymiotnikowej dochodzi ekstaza rzeczownikowa. Można wrzucić drugi bieg. Czas na zdania złożone: „- Ohydne kłamstwa i wymysły, za które ten podły typek trafi do zakładu psychiatrycznego!!!”. Silnik zwiększa obroty. Etap uszczegóławiania wizji: „- Drzwi bez klamek i kraty w oknach!! Tam jest jego miejsce!!! Obrzydliwy, wulgarny typ, mały pokręcony człowieczek!!!” Sprężyna wyzwolona. Badamy graniczną prędkość pojazdu. Ten pęęęęęęd, ten pęęęęęd poryyywa mnieeeeee. Stalooowy rumaaaak chyyyyyżo mknieeeee. Czas na substytuty bardziej złożonych funkcji umysłu związanych z planowaniem długofalowym: „- Trzeba tego szkodnika usunąć, leczyć, zniszczyć, pozbyć się jego i jego ludzi, tej bandy durniów!!!. Oczyścić [sejm, kraj, życie polityczne – wybór w zależności od dnia tygodnia lub temperatury powietrza] z tych marnych, miernych, oślizgłych jednostek!!!” Teraz kolej na ostatni poziom złożoności funkcjonalnej umysłu p.Stefana: językowy substytut działania kreatywnego (metaphoravulgus): „- Nawet jak śpi kłamie!!!” Wraz z dotarciem do analogonu funkcji kreatywnych umysłu – wcześniej osiągnięta ekstaza zostaje zintensyfikowana wektorem samozachwytu. Pojazd staje się niewidoczny nawet dla radarów najnowszej generacji i osiąga niesterowalność całkowitą. Ekstaza osiąga maksimum i constans. Ale pęd nie maleje. Teraz miejsce na reduplikację rzeczownikową, epitetotok oraz igry rytmiczne – przeplatające równoważniki zdań ze zdaniami złozonymi. Nasz mistrz afektywno-synonimicznej Formuły1 mknie przed siebie wbijając stalowy pedał gazu w podłogę aż do przebicia jej na wylot. Mknie w swym warczącym, srebrnym bolidzie na spotkanie nieskończoności, upojony rosnącym pędem, wciąż rosnącym bez granic aż... 

„- Panie Marszałkuu” – rozlega się, nie wiadomo z której strony i nie wiadomo czyj, głos. „- Dziękujemy Panu za rozmowę”.

„Czego ona ode mnie chce??!! Dlaczego przerywa? Skąd się wzięła? Kim jest?”

„- Panie Stefanieee, haloooo! Nasz czas już się kończy, niestety.”

„- Jaki czas?!! Jaki nasz? Odczep się wstrętna babo!! Co się kończy?? Co sugerujesz kobieto? Chyba ty się kończysz!!! Mów za siebie!!! – bezgłośnie wykrzyczał w myślach.

„- Dziękujemy Państwu za uwagę. Gościem dzisiejszej audycji był wicemarszałek Sejmu Rzeczypospolitej  Polskiej, Stefan Niesiołowski.”

[wytłuszczonym drukiem podane są cytaty z  wynurzeń S.Niesiołowskiego, wg opinii fachowców noszące wszelkie znamiona podświadomej autodiagnozy projekcyjnej] 

FUGA 

Z posadą parlamentarną wiązał p.Stefan duże nadzieje. Początkowo się z niej cieszył. Myślał: „Będę miał kontrolę, jak marszałek polny poglądów. Nikt nie będzie już nigdy knował. Będę udzielał głosu i go odbierał. Siędę i nad nimi będę. Uspokoję się. Wrócą sny. Wreszcie będę wiedział po co rano się budzę i po co mam wyjść z domu.

Niestety, z czasem wszystko się odwróciło. Z każdą podniesioną ręką, z każdą osobą zapisaną do zabrania głosu lub zbliżającą się do sejmowej mównicy i mikrofonu – jego mózg zaczynał wibrować jak młot pneumatyczny, nogi zaczynały taniec św.Wita. „Czego oni chcą do diabła?? Wredne, podłe typy! O co pytać? Co wyjaśniać?? Lezą łżeć!!! Knury knować śmią!!! Czemu mnie okrążają, podnoszą głos, gestykulują?! Wyśmiewają. Wytykają palcami. Zmówili się!! Ścigają mnie !! Ja tego nie zniosę!! Zabierzcie ich!!! Bo nie wytrzymam, bo nie odpowiadam za siebie!!! Aaaaaaaaaaa!!!”

I tak zakończył się epizod parlamentarny p.Stefana.   

 Pan Stefan nienawidzi parad, defilad wojskowych. Nie może na nie patrzeć. Widok dziesiątek luf broni palnej doprowadza go do nieopanowanego wewnętrznego drżenia. Strasznie wtedy cierpi. Wydaje mu się, że każdy z osobna z tych karabinów i wszystkie razem – mogą wystrzelić w jego kierunku, że spośród pozornie spokojnych, maszerujących żołnierzy – co drugi rzuca na niego wymowne spojrzenie, patrzy złym okiem. To jest nie do zniesienia. P.Stefan zasłania oczy, odwraca się, wybiega z budynku i biegnie przed siebie...Wpada w jakąś uliczkę. „Ona jest ślepa” – myśli biegnąc. „Na pewno ślepa! To ich sprawka! Oślepiają naród, oślepiają ulice! Zostawcie mnie! Odczepcie się karły, pająki!!!” Mury jakby zaczęły się pochylać nad biegnącym Marszałkiem, złowieszczo, złowróżbnie, jakby chciały go objąć, otoczyć, pochwycić, przygnieść. Cegły zdawały się szczerzyć zęby i szyderczo uśmiechać. Niebo zaciągnęły szare chmury, zgasło słońce. W zwężającej się uliczce było słychać rozpaczliwy krzyk biegnącego coraz szybciej na plączących się nogach człowieka: „Nie! Niee!! Nieeee!!!” – który echo poniosło w kierunku końcowego wysokiego na kilka pięter muru, zbliżającego się w zaskakująco nagły i nieodwołalny sposób...

 

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale