128 obserwujących
741 notek
807k odsłon
  1061   0

W dowód wdzięczności Prezydentowi Dudzie - Naród, czyli czas na nowe święto

Narodowy Dzień Pamięci Polaków Ratujących Żydów to rozwiązanie połowiczne. Narażające obie strony na nieprzewidziane konsekwencje. Jest to inicjatywa ze wszech miar słuszna, lecz zatrzymująca się w pół drogi. Zacznijmy więc od początku.

 

Żydzi, których ratowali Polacy byli przecież... Polakami, obywatelami Polski. Dlaczego święto eksponuje ich żydowskie pochodzenie? Może w tym jest jakiś głębszy sens, jakiś zamiar Pana Prezydenta i jego doradców oraz otoczenia? Może Pan Prezydent chce z czymś skończyć i coś nowego rozpocząć?

Dzisiaj żyjący w Polsce Żydzi, gdy do nich zwrócic się: Żydzie, albo „pan, jako Żyd” od razu uciekają albo krzyczą albo dzwonią pod telefon alarmowy 112. To wprowadza zamieszanie. Na szczęście przeprowadzona, jak się zdaje, w połowie inicjatywa Prezydenta Dudy zmierza do wyjaśnienia sytuacji. Najwyższy był na to czas. Nam już się w głowie kręciło, w oczach mieniło – raz Żyd, raz Polak – żadnej konsekwencji w tym, żadnej reguły, zwariować było  można. Dlatego pamięć o Prezydencie Dudzie przetrwa wieki. Dzięki jego świętu nie bojącemu się nazwać Żyda Żydem – wreszcie sprawy mamy postawione jasno. W Polsce są Żydzi i Polacy. Polacy ratują Żydów. I wszystko jasne. Bardzo ważna jest praktyczna funkcja jasnego określenia granic etnicznych.

Do czasu inicjatywy naszego Prezydenta kręciliśmy się jak pies za własnym ogonem w kręgu zamieniających się pojęć: Żyd polski, Żyd polskiego pochodzenia, Polak żydowskiego pochodzenia, obywatel polski żydowskiego pochodzenia, Polak żydowski, Żyd polski z obywatelstwem żydowskim, ups, polskim – i trzeba było dopiero Aleksandra Wielkiego czyli Prezydenta Dudy, by przeciąć ten irracjonalny węzeł wielosłowia i niezdecydowania. Nazwa święta rozwiązuje wszystkie dylematy – mamy w Polsce Polaków i Żydów i kropka, jest to tak genialne jak – nie przymierzając – odkrycie prawa ciążenia przez Izaaka Newtona. Na Newtona spadło jabłko, na Prezydenta i na Polskę spadła nazwa „Żyd” – i od tej chwili już nic nie będzie takie samo. 

 

 W razie – gdyby nie daj Boże – jakaś szajka podobna do hitlerowskiej znowu chciała zaatakować Żydów – będziemy przygotowani na ten moment. Nic nas nie zaskoczy. Od razu będziemy wiedzieli kogo ratować. W razie wybuchu konfliktu wojennego sytuacja jest już zbyt nerwowa, napięta – na naukę jest za późno. Dlatego, by ew. czynność ratowania była jak najbardziej efektywna, by nie było pomyłek, że ratujemy zamiast Żyda – jakiegoś Polaka z wydatnym nosem lub Ukraińca o sefardyjskich oczach – trzeba podjąć odpowiednie kroki. Potrzeba tu znowu proroczego umysłu A.Dudy i jego inicjatywy ustawodawczej. Tak trudny problem przygotowania narodu polskiego do ratowania narodu żydowskiego rozstrzygnąć mogą tylko rozwiązania systemowe. Prezydent Duda musi wprowadzić drugie święto – dopełniające logicznie Narodowy Dzień Pamięci o Polakach Ratujących Żydów. Niezbędne jest państwowe święto o nazwie: Narodowy Dzień Rozpoznawania Żydów.  Powinien być ów dzień wprowadzony do kalendarza świat państwowych przed dniem pamięci. Niezbędna będzie oczywiście pomoc Muzeum Polin. Zresztą w ogóle dziwne jest że w sprawie tak kluczowej dla Żydów w Polsce ta placówka do tej pory milczy. Już dawno powinna prowadzić takie kursy. Strzeżonego Pan Bóg strzeże. Tylko profilaktyka zdolności rozpoznawania i propedeutyka ratowania Żydów mogą spowodować że i Polacy i Żydzi będą przygotowani. Zapobiegnie to strasznie obraźliwym dla narodowej godności Żydów – pomyłkom w ratowaniu, uratowaniu przedstawiciela innego narodu, innej rasy. Nie będą mogły się pojawiać aż w takim natężeniu skargi Żydów i uczonych żydowskich na to, że tak mało ich uratowaliśmy. Odpowiednio profesjonalne i odpowiednio wcześnie wprowadzone obowiązkowe kursy państwowe rozpoznawania Żydów zakończone państwowym egzaminem i wydaniem licencji na ratowanie powinny rozwiązać problem.

 

Musimy sami też się do tego przygotowywać, rozmawiać między sobą o tym, kogo trzeba będzie ratować spośród aktorów, reżyserów, muzyków, piosenkarzy, polityków, naukowców, posłów, literatów, prawników, lekarzy, przedsiębiorców etc. Ci, którzy osiągną najlepsze wyniki w zakresie szybkości i trafności rozpoznawania otrzymają dyplomy z paskiem uprawniające do wyboru kategorii ratowanego Żyda. Będą mogli wybrać sobie np. lekarza, lub literata. Inni będą musieli brać jak leci, niestety. Nauka i pilność zawsze muszą być odpowiednio gratyfikowane.

 

Z powodu braku owych kursów, braku państwowej kurateli nad propedeutyką ratowania Żydów, czyli wykształcaniem w obywatelach nieomylnej zdolności ich identyfikowania powstaje w narodzie zamieszanie. Jeden chce ratować Żyda adwokata, piosenkarzy Żydow nie chce, bo potem by mi wciąż śpiewali na strychu – mówi ten obywatel może trochę egoistycznie, trochę mały wykazując zmysł obywatelski - i bym nie mógł zasnąć. A ktoś inny znowu chciałby bardzo uratować ministra Gowina, a nie wie czy on jest Żydem, czy tylko udaje, chcąc na wszelki wypadek zapewnić sobie gwarancje uratowania. Niektórzy z zainteresowanych przedmiotowo, np. p.A.Romaszewska mówią, że nie chcą być uratowani. Czasem syn mówi: jestem Żydem, bo chce być uratowany, a jego ojciec (Kornel Morawiecki) mówi: siedź cicho, może Putin  albo Iran nie napadną. 

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale