120 obserwujących
641 notek
746k odsłon
1314 odsłon

Antysemityzm,czyli pocałunek Marksa z Freudem, agresywna magia i aksjologiczny sens odrazy

Wykop Skomentuj20

Ideolodzy syjonistyczni z początku XX w. wzorowali się w nieskrywany sposób na niemieckim ruchu volkistowskim, będącym jednym ze źródeł niemieckiego nazizmu. Dużo o tym bliźniaczym podobieństwie obydwóch rasizmów - niemieckiego i żydowskiego - możemy przeczytać u prof. Konecznego. Nie jest powszechnie znane, że w tym okresie pomysły eugeniczne, teorie i ideologie "hodowli czystych rasowo osobników", tworzenie "narodu czystej krwi" (np. Ignaz Zollschan), całe tomiszcza rozważań o wyższości rasowej rasy semickiej powstawały wśród żydowskich intelektualistów i syjonistów. Jest to wiedza niewygodna, zaprzeczająca indukowanym kalkom myślowym. 

Antysemityzm to niezgoda na bezwarunkowe, zadekretowane wybraństwo, niezgoda na rasizm. Antysemityzm to trwanie przy przekonaniu, że żadna grupa ludzka nie jest wolna od oceny krytycznej, od ludzkiej władzy sądzenia.

Konieczne jest tu zastosowanie powszechnie przyjętej terminologii z traktatów o filozofii etyki i ogólnej teorii wartości, np. Maxa Schelera. Do istoty człowieka, człowieczeństwa należy imperatyw ustosunkowania się wobec wartości, czy to realizowanych przez samego siebie, czy to percypowanych u innych jednostek lub grup. Nazwijmy ten wyróżnik bycia człowiekiem „zachowaniem się wobec wartości” (Werthaltung, zob. Scheler 1967, s.82). Otóż zachowanie się wobec wartości może być dwojakiego rodzaju: danej wartości (wyobrażonej lub obserwowanej) można

1. pragnąć (pożądać, podążać do niej, dać się przez nią pociągać, pochwalać)

2. czuć do niej odrazę (czuć wstręt, pogardę, czuć się odpychanym, potępiać, pogardzać).

W głównym dziele Schelera poświęconym etyce znajduje się mało wyeksponowany akapit będący jednak kapitalnej ważności (s.82). Scheler rzuca niezwykłej wartości uwagę o tym, czym jest podstawowa „walka” życia każdego człowieka, podstawowy bój w który wraz z urodzinami człowiek został – mówiąc po heideggerowsku – „wrzucony”. Bój, w którym każdy musi się sprawdzić, by... poznać samego siebie, bo przecież tyle tylko wiemy o sobie, ile się sprawdziliśmy, ile nas sprawdzono. Z czego wynika ta „walka”? Walka ta ma swe źródła w sprzeczności między dwiema logikami, albo w sprzeczności między wartością a tym, co udaje wartość (jest „inną” wartością, pseudowartością, lokalnym interesem wyspecyfikowanej grupy ludzi).

Powyższe zdanie brzmi jednak trochę zbyt abstrakcyjnie. Kolejne zdanie Schelera konkretyzuje ową różnicę, ową cechę dwóch światów, która nieuchronnie musi zakończyć się „starciem”, walką, wojną: „Kto np. chce czegoś innego w podobnych sytuacjach, dajmy na to wobec przyjaciela i wroga [lub wobec „swojego” i „obcego” – przypis wawel] – w tej samej kwestii prawnej, lub w tej samej sytuacji (mając te same uprawnienia, co ktoś inny) pozwala sobie na coś, czego odmawia innemu (er dem anderen verweigert); (...) i „pewne sytuacje (wobec przyjaciela i wroga [lub wobec „swojego” i „obcego” – przypis wawel] traktuje on jako różne, c h o c i a ż są one takie same; [kto] swoją sytuację uważa za wartościowo odmienną od sytuacji drugiego” – tego działaniami kieruje z ł a wola. Zła wola (permanentna i utwierdzona w sobie) n i e j e s t dobrą wolą. „Zdania „A jest B” i „A nie jest B” a priori nie mogą współzachodzić salva veritate [bez utraty prawdy – przypis wawel], ponieważ b y t to wyklucza” [s.81]. Głosi to zasada sprzeczności i analogicznie jest w dziedzinie wartości. Przykładem owego „prawa wartości” jest oczywisty fakt, iż nie możemy tego samego stanu wartościowego p r a g n ą ć i c z u ć do niego o d r a z ę (begehren und verabscheuen). Albo, mówiąc inaczej, czując odrazę aksjologiczną nie można się przymusić do... szacunku.  A właśnie do szacunku zadekretowanego i nieuzasadnionego, wbrew naszej intuicji aksjologicznej i... wbrew faktom, próbują nas zmusić wszelkie homilie naszych polityków i wszelkie pomiary naszego antysemityzmu i naszej islamofobii. Efekt jaki osiągną? Jeszcze większe obrzydzenie... 

Przechodząc na drugą stronę, na stronę sprawcy asocjalnych zachowań spotykamy się z łatwo przewidywalną reakcją. Ktoś (osobnik lub grupa) „nakryty” na antywspólnotowych, wyższościowych, kastowych zachowaniach może uczynić jedyną rzecz, jak mu pozostała: zacząć miotać przekleństwa lub rzucać klątwy albo realizować zemstę mającą za cel negatywne nacechowanie tych, którzy przejrzeli jego niegodne machinacje. Taka pokrótce jest historia antypatii do Żydów oraz ich taktyki obronnej opartej na obłożeniu klątwą słowa „antysemityzm” każdego, kto próbuje sprawiedliwie ocenić ich nawyki, tradycje, schematy zachowań aspołecznych, tradycje religijne i kulturowe. Obrzucenie kogoś stekiem złorzeczeń przybranych w naukowe pozory i bazujących na wzbudzaniu poczucia winy okazuje się wciąż skutecznym trikiem. Linia obrony i taktyka ataku są tak skonstruowane, że błyskawicznie stawia się na pozycji przegranej każdy, kto   w    o g ó l e     u ż y w a     pojęcia „antysemityzm”, gdyż nie ma ono żadnego realnego desygnatu. Jest sygnałem wykluczenia nadawanym przez nadajniki ogromnie wpływowej grupy pod adresem każdego, kto zaczyna się orientować w jej niecnych praktykach zaprzeczających wszelkim podstawowym wartościom i fudamentom naszej cywilizacji, cywilizacji łacińskiej, rzymskiej, zachodniej, praktykach mających na celu jej podkopywanie i osłabianie w otoczce walki o równość i tolerancję.

Wykop Skomentuj20
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale