127 obserwujących
810 notek
863k odsłony
  748   0

Siła kolektywu, myślenie stadne i człowiek partyjny, czyli pięty razem, stopy rozwarte

MOTTO

1. "Jak na razie cechy [CZŁOWIEKA ZBIOROWEGO, GRUPOWEGO] homososa  najwyższy stopień dojrzałości osiągnęły w ludziach radzieckich o stosunkowo wysokim poziomie kultury i wykształcenia, a także w środowisku najbardziej aktywnej społecznie części ludności, szczególnie zaś w sferze zarządzania, nauki, propagandy, kultury i szkolnictwa. Ta część wysoko-rozwiniętych homososów wywiera z kolei wpływ na pozostałą część ludności, a także na zewnątrz. Zarazki homosotii szybko rozpełzają się po całym świecie. Jest to najgłębsza choroba ludzkości, bowiem przenika do samych podstaw istoty ludzkiej. Jeżeli człowiek poczuł w sobie homososa i wchłonął jad homosotii, wyleczyć go z tej choroby jest jeszcze trudniej niż przywrócić do zdrowia zatwardziałego alkoholika lub narkomana."

"W komunizmie człowiek ma stać na baczność, tzn. pięty razem, stopy rozwarte, ręce wzdłuż tułowia, oczy maksymalnie wytrzeszczone i kornie wlepione w rządzących!" 

[A.Zinowiew - Homo sovieticus]

2. "Homo sovieticus" uwielbia powoływać się na solidarność, jedność narodową i miłość oraz piętnować "mowę nienawiści".

WSTĘP

Uważam, że zgubią Polskę rudymenty człowieka partyjnego, homo sovieticusa, pozostałe po poprzedniej epoce. Nagły skok z socjalizmu do komunizmu nikogo nie zmienił - wierchuszka została taką jaka była i budowała kapitalizm i demokrację liberalną w jedyny sposób jaki umiała - czyli złodziejski i zakłamany. Naród zaś, tak jak był w swej dominancie zarażony homo sovieticusem, tak w dużej mierze pozostał - efektem tej zaszłości była prezydentura Wałęsy, dwie kadencje Kwaśniewskiego i dalsze ekscesy elektoratu. 

Człowiek partyjny dwubiegunowy do dziś jest dominującym sposobem, stylem udziału Polaka w życiu narodu. Jest to tragedią Polski. Wszyscy przywódcy partyjni prą w kierunku modelowania wyborcy na alternatywę: ALBO CENTRUM (PIS), ALBO CAŁA RESZTA. Za pomocą przemyślnego triku obu stron Okrągłego Stołu z opcji wyboru zostaje wyeliminowana prawica narodowa, ba, partie narodowe nie tylko próbuje się uwięzić w 1% poprzez wmawianie elektoratowi teorii "mniejszego zła", ale i wciąż totalna opozycja przebąkuje o delegalizacji a centrum (PIS) po cichu represjonuje te środowiska zarazem podkradając im idee. Jeśli to się nie zmieni - zniszczy to Polskę. Polska tożsamość zniknie.  Przemyślny trik polega na tym, że raz PIS - działający jak LEWICA przedstawia się za PRAWICĘ, raz za CENTRUM i identycznie robi... opozycja (POKO) - w UE jest PRAWICĄ, w Polsce jest centrystami liberalnymi (o ile w ogóle można ich ująć w jakieś jasne kategorie). Efekt? Migotanie przed oczami: prawica zmienia się w lewicę, obie prawice przechodzą w centrum - zwykły człowiek  ma wrażenie, że cała szerokość sceny politycznej jest zajęta, że mamy prawicę, lewicę i centrum, albo partię narodową (PIS), lewicową i liberalną. A mamy tylko dwie kasty biorące z każdej ideologii to, co im pomaga utrzymać władzę i mamy nieobecność nurtu narodowego, który zgodnie obie partie zwalczają jako swojego największego wroga, który delegitymizuje obu tych partii wysługiwanie się obcym. Wysługiwanie jest proste w obsłudze, bezwysiłkowe: zawiera tylko dwa punkty: 1. uleganie naciskom obcych centrów 2. ogłaszanie tego jako sukces. Walka o interesy narodowe to ciągła harówka i budowanie metod postępowania nowych w środowisku homo sovieticusów, wypracowywania nowych metod działania, koncepcji, idei.  

Kompletną katastrofą jest zacieśnianie polskiej sceny politycznej do dwóch ugrupowań, rzekomo chcąc naśladować model amerykański. Oczywiście, to brednia w rodzaju tej, że mrówka chce naśladować słonia i zaczyna tupać dziwiąc się, że most się nie trzęsie. Polska z jej anemią myśli politycznej, ze swym dziedzictwem homo sovieticusa, człowieka partyjnego przejmując model duopolu - wpycha sama siebie w mroczne lochy układów dziedziczonych po konsensusach okrągłostołowych.

Z precedensem sowietologicznym mieliśmy do czynienia wiosną zeszłego roku. J.Lichocka i P.Lisiewicz (autor, którego lubiłem) rozpoczęli piętnować INDYWIDUALNY SPOSÓB MYŚLENIA przejawiający się w krytycyzmie wobec rządu i jego decyzji i nazywać osoby krytyczne wobec rządu (później także wobec dziwnego statusu J.Danielsa na salonach rządowych) mianem "ruskich trolli". Była to jasna i fatalna linia demarkacyjna, ale w dłuższej perspektywie być może prowadząca do otrzeźwienia części ludzi z amoku, czyli z naturalnego stanu egzystencji homo sovieticusa.

Katechizm każdej partii zawiera 3 dogmaty, podobne do zasad bytu każdego... drobnoustroju: partia ma za zadanie: bronić się (samokrytycyzm w stadium zaniku), trwać (przy pomocy minimum wysiłku, czasem partia mości się na długo w opozycji, bo jest to wygodniejsze niż rządzenie) oraz reprodukować siebie i swoje hasła. Każda partia to drobnoustrój w obrębie ustroju państwowego. Partie mają nieprzeparte dążenie do stawania się państwem w państwie, do życia własnymi interesami. Własnymi interesami ale... na rachunek narodu.  

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale