48 obserwujących
842 notki
367k odsłon
  116   0

"Prawda" x 15

I.                   DYSKUSJA

II.                UWAGI JĘZYKOWE

III.              NOWE PRZEKŁADY (1-15)

 

"Conversation is a game of circles."

"Generalization is always a new influx of the divinity into the mind."

[R.W.Emerson - Circles]                                            

I.

Od czasu napisania pierwszej notki o wierszu Emilii "Tell all the truth", nie dawał mi on spokoju. Dziś, po kontynuacji poszukiwań źródłowych oraz refleksji lingwistycznych i artystycznych patrzę trochę inaczej na pierwsze swoje trzy próby przekładu oraz na inne jego propozycje. Jedną z pierwszych swoich prób akceptuję w całości, ale wyżej cenię kolejne, które powstały już po napisaniu pierwszej notki, a które przytoczę poniżej.

Sztuka przekładu to trudna rzecz. Przy jego ocenie najczęściej kierujemy się własnymi gustami literackimi i estetycznymi. Nie ma oczywiście w tym nic zdrożnego. Jednak rzadko wystarcza to do tego, by miarodajnie ocenić różne propozycje translatorskie i porównac je ze sobą. Do tego trzeba już innych narzędzi, bardziej złozonych. Zwięźle ujmuje to Stefan Szuman w swej znakomitej rozprawie „Istota poezji a kunszt przekładów”:

„Krytykując przekłady – bardzo łatwo krytykować – trzeba zawsze pamietać o trudnościach technicznych tego fachu, a zupełnie nie zna ich i nie docenia, kto nie przetłumaczył sam, choćby kilkunastu dobrych wierszy na język rodzimy.”

     Jakie są granice wolności tłumacza? Kiedy przekład przestaje być przekładem a staje się parafrazą? Z grubsza daje się to odróżnić. Literalna wierność nie jest tu wcale jedynym i decydującym kryterium. Przekłady oddające słowo za słowem tekst oryginału, mogą być martwe. Z drugiej strony śmiała przemiana wielu obrazów na analogiczne, zmiana melodii oryginału na bardziej odpowiednią dla języka na który się tłumaczy, nie musi wcale znaczyć, że mamy do czynienia z przeróbką, parafrazą. Dobrym przykładem jest tu Kasprowicza przekład Keatsa „Hymnu do Pana”, bijący chyba rekordy ilościowe przemian obrazów i metafor na całkiem inne, niż te oryginału, oraz opuszczeń i dodatków. I mimo to nazywamy efekt pracy Kasprowicza przekładem, bo czujemy, że kunszt Kasprowicza ma prawo do takiej licentia translatica i odczuwamy, że odpowiednik emocjonalny oraz melodyczny mają siłę i moc oryginału, choć różne są w dziesiątkach szczegółów. Różnicę szczegółów usprawiedliwia identyczność funkcji w jakiej zostały zastosowane w przekładzie. Znowu zacytuję Szumana:"(…) wierność dotyczy nie tyle wyrazów i znaczeń tekstu, ile funkcji tych wyrażeń i znaków w całokształcie wiersza. A ta funkcja jest w każdym wypadku inna. Trzeba się wmyślić w funkcję każdego wyrazu, obrazu, znaczenia, aby tłumaczyć dobrze.”

     Otoczenie, środowisko semantyczne i skojarzeniowe danego słowa na oznaczenie konretnej rzeczy, jest inne w każdym z języków. Dobre wiersze tworzą organizm także z tła semantycznego poszczególnych słów i obrazów języka na który tłumaczą. Przekład na inny język, z definicji, nie może oddać pełni tego środowiska leksykalnego każdego ze słów obcojęzycznych. Zamiast tego powinien próbować zbudować  a n a l o g i c z n y organizm. Mając więc na uwadze tę aporię fachu translatorskiego, można rzec, iż każdy przekład jest parafrazą.

Wiersz „Tell all the Truth” tłumaczył S.Barańczak i L.Marjańska oraz na Salonie24 Navigo i Tichy. Po wgłębieniu się w temat koryguję trochę swoją opinię na temat tych tłumaczeń. Po długiej pracy nad swoimi przekładami, palmę pierwszeństwa przyznaję jednak przekładowi Ludmiły Marjańskiej. Wersja Tichego zaskakuje odwagą i świeżością spojrzenia oraz wzbudza moja sympatię świadomością wagi najdrobniejszego szczegółu w przekładzie oraz uwzględnianiem historii i pól semantycznych poszczególnych słów. W przypadku poetki tak samorodnej i odrębnej jak Dickinson jest to szczególnie ważne. Myślenie sztampami, wygładzanie i przesadna pewność swojego pióra – są obce tak jak Emilli, tak i Tichemu, stąd niezwykle ciekawy efekt translatorski wynika ze spotkania tych dwu osobowści. Myślę, że tomik Dickinson tłumaczony przez Tichego miałby walor wydarzenia. Budzi ze snu poetycyzmów machinalnych już pierwsza linijka z nakazem mówienia prawdy „na skos”. Oczywiście można zasadnie twierdzić, że nie jest to najlepszy wybór, gdyż językowo kojarzy się z drogą „na skróty”, tymczasem Emilli chodzi o coś dokładnie przeciwnego. Według Dickinson właśnie mówienie prawdy drogą najprostszą – jest pójściem na łatwiznę. Jednak podoba mi się ta decyzja Tichego nie tylko z powodu wybudzania czytelnika z łatwych schematów lektury i rozumowania, lecz także z innych przyczyn. 1„Skos” brzmi podobnie jak „slant”. 2. „skos” odwołuje się do szukania innego klucza do topiki wiersza, w tym przypadku byłby to wysoce heurystyczny klucz geometrycznej interpretacji (droga wprost, droga ścinająca pod kątem i krąg) 3. poprzez skojarzenia leksykalne i etymologiczne dotknięcie pola semantycznego kluczowego dla tekstu Dickinson, czyli tematyki „aspektu”, „patrzenia pod kątem”, „punktu widzenia” czy epikurejskiego odchylenia toru atomów spadających w przestrzeni nie po liniach prostych, lecz „na skos”. Jeśli ktoś uśmiechnął się tu, myśląc, że skojarzenie to jest zbyt odległe, to przypominam, że Epikur swoją koncepcję atomów poruszających się „na skos” uzasadniał właśnie koniecznością takiego ruchu, po to by mogła zaistnieć pomiędzy ludźmi komunikacja. Jak to mówił, atomy dlatego muszą poruszać się „na skos”, by mogło zaistnieć przekazywanie wiedzy pomiędzy mistrzem a uczniem. Bez tego ukośnego ruchu byłoby tylko mijanie się atomów i ludzi. Już na tym przykladzie widać odświeżające podejście Tichego do translacji. Podobna ożywczość spojrzenia jest w drugiej i prawie w każdej linijce przekładu Tichego. „Sposób” jako oddanie „in circuit” trafnie uogólnia myśl Emilii. „Bolesny zachwyt razi nas” to znowu szczęśliwa decyzja i pięknie wyrażona. „Z nagła” współbrzmi ładnie z domyślnym, przysłowiowym określeniem pełnej prawdy („naga”). „Łagodnym słowem” też jest zgodne z duchem wiersza i z „kind” z następnego wiersza. „Dziecko zbaw” nawet jeśli „zbaw” jest za mocne, to wystarczy je zamienić na „wybaw”, „ukoj”. „Prawdą w oczy” jest trafnym idiomem pozostającym w duchu sposobu obrazowania wiersza.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale