Narodzie! Rodacy! Duracy!
Nie myśl narodzie, że ja żyję sobie w wygodzie. Nie! Ja cierpię za miliony od Pfizera i vonderlejnowej żony.
Ja sobie was wybrałem! Maluczkich, ułomnych i umysłowo bezdomnych. Wam ogłoszę prawo moje i otworzę na oścież głupstw piramidalnych podwoje!
Berek i jego pot oraz rączki Korwin-Piotrowskiej Karoliny to są koła zamachowe mej naszystowskiej machiny.
A czeszastych leninów i w pręgi kosiniaków ubiorę w kamysze aż hołd pruski usłyszę!
Ja krypto malarz austriacki kominów i okien czyściciel w świetliku co nie tylko przed księdzem nie klęka, lecz nawet boksera się nie lęka.
Ja wódz, ja bur-żuj, ja chan i kagan. Mnie słuchać gołota, bo wam pogonię prezesowego kota!
Mój ród z Tuskanii, gdzie ci, co mi dali świętą mezuzę wznieśli pierwszą w Italii synagogę dużą.
Ja Dżyngis i Azja, faraon i Aaron, Euroman i baron. Okulary spawacza i koszerny dziadek mój to znak.
Ja wam pokażę! I wicie, rozumicie, wszystkich skażę! Ja euro zarządzę i Spinellego wyniosę na ołtarze.
Prorok mój Kołodziejczak a stolica Kłodzko i glob mój cały obejmę we władanie – pewną nocką!
Glob mój widzę ogromny!
Ja, ja! Ja ja! Jajakobyły.







Komentarze
Pokaż komentarze