3 obserwujących
10 notek
33k odsłony
5272 odsłony

Dlaczego weganie gotują dania, które udają mięso?

Wykop Skomentuj89

Bezmięsne kotlety i parówki? Nazewnictwo to częstszy spór między jedzącymi mięso a tymi, którzy go unikają. 

Jeżeli interesujesz się gotowaniem, tworzeniem przepisów lub po prostu lubisz jeść, to na pewno spotkałeś się z przepisami bądź produktami określanymi jako kotlety, pulpety, parówki, które nie miały ani odrobiny styczności z mięsem.

Wiele razy odpowiadałam na pytanie „Dlaczego weganie gotują dania, które udają mięso?”. To najczęstszy spór pomiędzy jedzącymi mięso a tymi, którzy go unikają. Co ciekawe, to również konflikt pomiędzy weganami a… weganami. Mogłoby się wydawać, że osoby na takiej samej diecie będą się doskonale rozumieć i wspierać, lecz w praktyce jest kompletnie inaczej. Oczywiście, nie można uogólniać, wszędzie znajdziemy wyjątki, lecz ten temat najczęściej prowadzi do niepotrzebnych kłótni.

Wegetarianin jedzący bezmięsne pulpety z kaszy jaglanej to dalej wegetarianin, lecz dla wielu jest to wprost nie do przyjęcia. Oprócz podważania nazewnictwa bezmięsnych dań tymi mięsnymi, typu pieczeń i kotlety, padają pytania o sensowność takiego gotowania. Czemu ma służyć przyrządzanie wegańskich dań na modłę mięsnych? Aż chciałoby się zacytować „A komu to potrzebne?”.

Powodów jest kilka. Jako pierwszy rzucę krótkie – a dlaczego nie? Dlaczego nie wolno eksperymentować w kuchni? Lubię kulinarne wyzwania i gdy uda mi się odtworzyć smak ryby z użyciem jedynie roślinnych produktów, to jest to dla mnie mały sukces. Dlaczego nie wolno nam pokazać, że tradycyjne „schaboszczaki” można przygotować bez krzywdzenia zwierząt, a z korzyścią dla obu stron – wilk syty i owca (świnia) cała.

Przyrządzanie takich potraw połączone z zaproszeniem znajomych na obiad, prowadzi do rozmów na tematy dotyczące weganizmu. I uwierzcie, o wiele sensowniej się o tym rozmawia jedząc wspomnianego kotleta, który w smaku nie ustępuje tym znanym od dzieciństwa, niż wysyłanie memów o smakowitości bekonu. Warto najpierw spróbować takiego wydania kuchni wegańskiej, niż z góry zakładać, że na obiad zostanie podana sałata.

Nigdy nie przepadałam za rybami, mięsem czy jajkami, ale uwielbiam odtwarzać te smaki w wersji roślinnej. Wegański boczek mogę jeść kilogramami, gdzie w życiu nie tknęłam oryginalnego i nie zamierzam tego robić. Ten roślinny przygotowany jest z bardzo mięsopodobnego składnika – seitanu. Jeśli chodzi o nazewnictwo produktów i potraw - w kuchni polskiej kotlety jajeczne przygotowywane są od lat, a nikt nie mówił naszym babciom i prababciom, że nie mogą być tak określane ze względu na brak mięsa.

image
Kotlety "rybne" z kaszy jaglanej, wędzonego tofu i glonów nori. © fot. WegAnka

Weganie i wegetarianie są mistrzami w „weganizowaniu” tradycyjnych smaków. Osobiście uwielbiam pokazywać, że niemal każde danie da się przygotować w roślinnej wersji. Jajecznica bez jajek (przygotowana z tofu i oprószona czarną solą), kotlety mielone z jaglanki i buraka, kotleciki rybne bez ryby (z wędzonego tofu i glonów nori, tych w które zawija się sushi). Zawsze jest mi miło, gdy usłyszę od rodziny czy znajomych, że moje roślinne danie czy deser jest lepsze od tego tradycyjnego.

Kolejną przyczyną, dla której weganie używają zamienników mięsa, jest najzwyczajniej w świecie to, że lubią jego smak. Nie ma w tym nic dziwnego. Społeczeństwo uważa, że słowo mięso powinno odstraszać roślinożerców, a prawda jest taka, że wielu z nas lubiło i dalej lubi jego smak. Myślimy nad tym, co wkładamy do koszyka, skąd to pochodzi, jak zostało wyprodukowane i najzwyczajniej w świecie nie chcemy już brać w tym udziału. Kieruje nami empatia, współczucie i mimo tego, że dla wielu mięso świetnie smakowało, to sam fakt eksploatacji i nazwijmy to po imieniu – zabijania zwierząt - dla kawałka kotleta nas obrzydza. Czy to jest coś, bez czego nie da się żyć? Współczesny rynek oferuje nam masę zamienników mięsa, które smakują identycznie i nie przyczyniły się do krzywdy zwierząt. Nie jest zbrodnią lubienie smaku mięsa i nie ma niczego złego w spożywaniu roślinnych kiełbasek. Nikogo to nie krzywdzi.



Autor tekstu: WegAnka (Anna Kłeczek)

© Salon24.pl S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone.



Wykop Skomentuj89
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości